CELEBRITY
🔴 Prezydent Nawrocki ogłosił kolejne weta 📝
Prezydent Karol Nawrocki przekazał, że w tym tygodniu podpisał 12 kolejnych ustaw. — To ważne zmiany w kodeksie pracy, planach inwestycyjnych gmin, w bezpieczeństwie Bałtyku czy ustawa porządkująca funkcjonowanie spółdzielni mieszkaniowych — mówił. Głowa państwa dodała jednak, że zdecydował o zawetowaniu trzech ustaw. — Po raz kolejny, muszę powiedzieć: są granice, których przekroczyć nie wolno — podkreślił.
Nawrocki przypomniał, że łącznie już 144 razy jego podpis znalazł się pod ustawami skierowanymi do niego przez parlament. Kancelaria Prezydenta przekazała, że głowa państwa zawetowała nowelizację umożliwiającą blokowanie nielegalnych treści w internecie (DSA). Zawetowana ustawa pozwalała urzędnikom (UKE, KRRiT) blokować nielegalne treści (np. mowę nienawiści) na wniosek służb. Autorom przysługiwało prawo do sprzeciwu w sądzie, a UKE mógł cofać blokady platform.
Prezydent jest strażnikiem interesu obywateli, działającym w ramach i na podstawie Konstytucji Rzeczypospolitej. Rządzący muszą zrozumieć, że nie jestem notariuszem. Powtórzę to, co mówiłem wcześniej i co potwierdza praktyka. Gdy rząd pracuje dobrze, weta nie ma. Gdy prawo, które przygotowuje, jest złe. Weto jest konieczne. Presja działa. Rząd pod jej wpływem poprawia złe prawo. Dlatego raz jeszcze i konsekwentnie zaznaczę: będę podpisywał ustawy, gdy służą Polakom. Będę je wetował, gdy uderzają w ich wolność, interes, godność i bezpieczeństwo — przekazał.
Karol Nawrocki ocenił, że ustawa wdrażająca tzw. DSA Digital Services Act, czyli unijne rozporządzenie o usługach cyfrowych, w założeniu miała chronić obywateli, w szczególności dzieci. — To prawda. Wirtualna rzeczywistość niesie dziś wiele zagrożeń. To sprawa niezwykle ważna, wymagająca roztropnego, skutecznego i mądrego uregulowania. I właśnie dlatego nie wolno było jej zniszczyć złymi wrzutkami legislacyjnymi po raz kolejny. Do dobrych rozwiązań doklejono przepisy, które są nie do obrony i po prostu szkodzą. Pod koniec października ubiegłego roku. W trakcie procesu legislacyjnego apelowałem o zgłaszanie uwag do ustawy wdrażającej to unijne rozporządzenie. Już wtedy miałem poważne wątpliwości wobec jej przyjęcia założeń, które oddają kontrolę nad treściami w internecie urzędnikom podległym rządowi, a nie niezależnym sądom — wyjaśnił.
Ujawniono pismo w sprawie azylu Polaków na Węgrzech. Rząd Donalda Tuska reaguje
Wskazał, że te wątpliwości nie zostały usunięte. — Zamiast realnej kontroli sądowej wprowadzono rozwiązanie absurdalne. Sprzeciw wobec decyzji urzędnika, który obywatel musi złożyć w ciągu 14 dni. Chcę, aby to mocno wybrzmiało. Sytuacja, w której o tym, co wolno w internecie, decyduje urzędnik podległy rządowi, przypomina konstrukcję Ministerstwa Prawdy z książki George’a Orwella Rok 1984. Autor pisał o mechanizmie władzy, który najpierw przejmuje kontrolę nad językiem, nad informacją, a w końcu nad myśleniem obywateli. Jeśli władza decyduje, co jest prawdą, a co dezinformacją, kto może mówić, a kto nie. Wolność znika krok po kroku pod pozornymi, szczytnymi hasłami bezpieczeństwa, dobra wspólnego czy ochrony najsłabszych — przekonywał Nawrocki.
Zdaniem prezydenta najskuteczniejszą formą odebrania wolności nie jest zakaz mówienia, lecz narzucenie jedynej dopuszczalnej wersji rzeczywistości. — Orwellowskie Ministerstwo Prawdy jest symbolem, ostrzegawczym alarmem przed momentem, w którym państwo zaczyna mówić obywatelom nie tylko, co wolno robić, ale także co wolno mówić i myśleć. Polska konstytucja w art. 54 stanowi wolność słowa, jest prawem obywatela. Państwo ma wolność gwarantować, a nie reglamentować — mówił.
— Tymczasem proponowane rozwiązania tworzą system, w którym zwykły Polak będzie musiał walczyć z aparatem urzędniczym, aby obronić swoje prawo do wyrażania opinii. Na to zgody być nie może. Poważne wątpliwości konstytucyjne zgłosiły również autorytety i instytucje, w tym Sąd Najwyższy. Jako prezydent nie mogę podpisać ustawy, która w praktyce oznacza administracyjną cenzurę. Tym bardziej że ukryto w niej możliwość finansowania tak zwanych zaufanych sygnalistów, którzy za publiczne pieniądze mieliby wskazywać nieprawomyślne treści i obywateli, którzy takie poglądy wyrażają — kontynuował.
W ocenie prezydenta szczególnie bulwersujące jest to, żeby “przykryć te cenzorskie zapędy, użyto dobra dzieci”. — Miało ono stać się cynicznym parawanem, za którym ukryta zostanie realna intencja, czyli kontrola swobody wypowiedzi. Ograniczanie wolności słowa jest niekonstytucyjne. Wykorzystanie do tego interesu najmłodszych jest niemoralne. Dlatego po raz kolejny apeluje: skończcie z patologią wrzutek ustawowych, z praktyką, w której do dobrych rozwiązań przemyca się złe, a obywatelom mówi się albo wszystko, albo nic. To jest państwo prawa, a nie targ polityczny — przekonywał.
Nawrocki ocenił, że w ustawie zastosowano “patologiczny manewr na wrzutkę do rozwiązań, które realnie mogłyby chronić dzieci”. — Doklejone przepisy, które czynią całość nie do przyjęcia. Dlatego mówię weto. Jednak chciałbym, aby potraktować to jako apel. Poprawmy to. W ciągu miesiąca możemy przygotować uczciwy projekt. W dwa miesiące możemy mieć ustawę, która chroni dzieci i jednocześnie respektuje konstytucję. Zapraszam do wspólnego przygotowania dobrego projektu Ministerstwo Cyfryzacji, ale też organizacje, które zwróciły się w tej sprawie do prezydenta. Wolność słowa musi być chroniona przez sądy szybko, skutecznie i niezależnie. Warto to poprawić. Warto to zrobić dobrze. Nie traćmy czasu w trosce także o najmłodszych. Budujmy Państwo wolności, a nie państwo cenzury — mówiła głowa państwa.
Jest decyzja w sprawie umowy UE-Mercosur. Wiemy, jakie państwa były przeciw
