CELEBRITY
Donald Tusk ostrzega sojuszników. Ważne słowa premiera
Jedno dociekliwe pytanie, jedna słowna szpila i – jak to u Trumpa – cała scena polityczna znów patrzy tylko w jedno miejsce. Prezydent, stojąc na tle świątecznych dekoracji w Mar-a-Lago, przerwał wątek o bezpieczeństwie i wjechał z osobistym komentarzem. Co padło przed kamerami i dlaczego amerykańskie media mówią dziś tylko o tym?
Pytanie, które zapaliło lont
Podczas konferencji na Florydzie poświęconej atakowi na żołnierzy Gwardii Narodowej w Waszyngtonie, reporterka poprosiła Donalda Trumpa o doprecyzowanie zarzutów wobec administracji Joe Bidena – konkretnie o procedury sprawdzania (tzw. vettingu) Afgańczyków przesiedlonych do USA.
Trump najpierw powtórzył, że proces był „dziurawy”, a chwilę później wycelował w dziennikarkę: „Are you a stupid person?” – co w polskich serwisach odnotowano jako „głupia jesteś?”. Z sali dało się słyszeć nerwiczne pomruki, a prezydent prędko wrócił do wątku migracji. Wystąpienie odbyło się w Dzień Dziękczynienia, co tylko podkręciło temperaturę dyskusji w mediach.
Co to może oznaczać?
Kulisy i łańcuch reakcji
Słowa „Trump do reporterki” w kilka minut obiegły portale informacyjne, serwisy społecznościowe i wieczorne programy publicystyczne. Według relacji amerykańskich redakcji pytanie dotyczyło jego najnowszych twierdzeń o rzekomych błędach w programie przesiedleń prowadzonym za prezydentury Joe Bidena. Gdy dziennikarka próbowała dopytać o konkretne źródła i dane, Trump przerwał jej, odpowiadając obelgą, która natychmiast stała się głównym tematem nagłówków. Z pozornie rutynowej konferencji w jednej chwili zrobiła się medialna burza, a nagranie z incydentu stało się jednym z najchętniej udostępnianych klipów w amerykańskim internecie.
Dalsza część konferencji przebiegała już w cieniu tego spięcia — właściwy temat briefingu praktycznie zniknął, ustępując miejsca dyskusji o granicach krytyki mediów i sposobie, w jaki głowa państwa powinna reagować na niewygodne pytania. W komentarzach politycznych powrócił też znany repertuar sporów: zwolennicy Trumpa przedstawiają jego reakcję jako „szczerą” i „bezpośrednią wobec wyborców”, podczas gdy krytycy mówią o niebezpiecznej normalizacji pogardy wobec dziennikarzy i podważaniu roli wolnej prasy. Całość przypomina, że jedna emocjonalna odpowiedź może na wiele godzin całkowicie przestawić narrację publiczną —
i to nie pierwszy raz w tej prezydenturze.
Co dalej z wizerunkiem i relacją z mediami?
Czy padło „tylko” obraźliwe zdanie, czy kolejny znak, że relacje Biały Dom – media skręcają w ślepą ulicę? Przykłady z ostatnich miesięcy nie pomagają w łagodnej interpretacji – Trump już wcześniej wdawał się w wymiany zdań z reporterkami największych stacji, a jego sztab przedstawia to jako „bezkompromisowy styl”.
Wizerunkowo rachunek jest jednak nieubłagany: każdy taki klip wędruje na czołówki, tnie poparcie wśród umiarkowanych i mobilizuje przeciwników.
