Connect with us

CELEBRITY

Tragedia na przystanku w Gdyni ujawnia, jak kluczowa jest szybka reakcja świadków. Ratownicy apelują: nie bój się udzielić pierwszej pomocy.

Published

on

Na oczach przechodniów upadł i zaczął “łapać powietrze jak ryba”. Nikt nie rozpoznał, że to oddech agonalny. Nikt nie zaczął w porę reanimacji. Gdy przyjechali ratownicy, robili wszystko, co mogli: 11 defibrylacji, intubacja, tlen, leki. Ale było już za późno. Mężczyzna zmarł. Po tragedii na przystanku w Gdyni pracownicy pogotowia apelują: nie bój się udzielić pierwszej pomocy. Nie każdy oddech oznacza życie.

Wszystko wydarzyło się w poniedziałek, 19 stycznia, około godz. 17.00 na przystanku autobusowym przy ulicy Świętojańskiej w Gdyni. Mężczyzna w wieku około 70 lat nagle upadł na chodnik. Świadkowie zgłosili, że był nieprzytomny i “dziwnie oddychał”. Jak się później okazało, to nie był prawidłowy oddech, a tak zwany oddech agonalny, który może występować tuż po zatrzymaniu krążenia.

Na miejsce skierowano załogę pogotowia. Po dotarciu ratownicy zastali mężczyznę w stanie nagłego zatrzymania krążenia: serce nie pracowało, ciało walczyło resztkami sił.

11 defibrylacji. Walka o życie trwała ponad pół godziny
Jak opisują ratownicy, zespół pogotowia wdrożył pełne działania resuscytacyjne. Zastosowano urządzenie LUCAS do mechanicznej kompresji klatki piersiowej, wykonano intubację dotchawiczą oraz prowadzono wentylację tlenem. Jednocześnie podawano leki i aż 11 razy wykonywano defibrylację. Mimo tych intensywnych działań stan pacjenta pogarszał się. — Migotanie komór przeszło w asystolię, moment, w którym serce przestaje wysyłać jakiekolwiek impulsy — czytamy w raporcie ze zdarzenia. O godz. 17.42 lekarze stwierdzili zgon

Jak informuje Miejska Stacja Pogotowia Ratunkowego w Gdyni, świadkowie obecni na miejscu nie rozpoznali, że doszło do zatrzymania krążenia. Nikt nie rozpoczął resuscytacji krążeniowo-oddechowej (RKO) przed przyjazdem służb. — To właśnie te pierwsze minuty, zanim nadejdzie pomoc, są najważniejsze. To wtedy można uratować czyjeś życie — mówią ratownicy.

Ratownicy medyczni tłumaczą, że tak zwany oddech agonalny — opisany przez zgłaszającego jako “łapanie powietrza jak ryba” — może wyglądać jak oddychanie, ale nie zapewnia wymiany gazowej i nie utrzymuje życia. Występuje czasem przez kilka minut po zatrzymaniu akcji serca. To sygnał alarmowy, a nie uspokajający.

Jeśli ktoś leży nieprzytomny i oddycha w sposób dziwny: charczy, łapie powietrze, głośno dyszy, nie czekaj. Rozpocznij uciskanie klatki piersiowej i dzwoń po pomoc. Każda minuta bez reakcji zmniejsza szanse na przeżycie — apelują ratownicy.

Twoja reakcja ratuje życie
Zespół ratownictwa z Gdyni przypomina, że nie trzeba być lekarzem, żeby pomóc. Wystarczy rozpoznać zagrożenie i zareagować. Uciski klatki piersiowej mogą uratować życie, nawet jeśli wykonywane nieidealnie, są lepsze niż bezczynność.

— Najgorsze, co można zrobić, to stać i patrzeć — podkreślają ratownicy.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 USAtalkin