CELEBRITY
Czegoś takiego nikt się nie spodziewał 😱
Choć w przestrzeni publicznej pojawiały się stanowcze zapowiedzi o finansowym ukaraniu Zbigniewa Ziobry, rzeczywistość parlamentarna okazuje się znacznie bardziej zawiła. Z najnowszych informacji płynących ze źródeł sejmowych i z portalu “Fakt” wynika, że odebranie uposażenia posłowi przebywającemu na Węgrzech nie nastąpi tak szybko, jak pierwotnie zakładano.
Skomplikowane procedury dyscyplinarne w Sejmie
Mechanizm wyjaśniania nieobecności posła
Realne wymiary sankcji finansowych
Przewidywany termin wejścia kary w życie
Sejmowe procedury dyscyplinarne są skonstruowane w sposób uniemożliwiający natychmiastowe nałożenie sankcji finansowych na parlamentarzystę. Choć obóz rządzący dąży do surowego ukarania byłego ministra sprawiedliwości za jego chroniczną nieobecność na posiedzeniach, prawo wymaga przejścia przez żmudną ścieżkę biurokratyczną. Okazuje się, że polityczne deklaracje o błyskawicznym wstrzymaniu przelewów zderzyły się z twardymi przepisami regulaminu Sejmu. Biuro Legislacyjne przygotowało już opinie, które jasno wskazują, że każda próba ominięcia standardowych kroków mogłaby zostać skutecznie zaskarżona przez zainteresowanego, co stawia całą operację w zupełnie nowym świetle i studzi początkowy optymizm
Kluczowym warunkiem rozpoczęcia procedury jest przekroczenie przez posła progu 18 nieobecności na posiedzeniach, co według wyliczeń ma nastąpić właśnie w trzeciej dekadzie stycznia. Jak dowiadujemy się od posłów koalicji, dopiero po osiągnięciu tego limitu uruchamiany jest mechanizm wyjaśniający, w którym poseł otrzymuje tydzień na usprawiedliwienie swojej absencji. Nawet jeśli polityk przebywa za granicą i korzysta z azylu, procedura gwarantuje mu prawo do obrony i przedstawienia argumentów, na przykład medycznych. Dopiero po weryfikacji tych tłumaczeń przez prezydium, sprawa może trafić do odpowiedniej komisji regulaminowej, co znacząco wydłuża czas oczekiwania na ostateczne rozstrzygnięcie.
Warto zaznaczyć, że maksymalna kara przewiduje redukcję uposażenia o 90% oraz całkowite odebranie diety parlamentarnej, co drastycznie uszczupliłoby budżet Zbigniewa Ziobry. Obecnie poseł nie otrzymuje jednak pełnej kwoty, gdyż za każdy dzień nieusprawiedliwionej nieobecności automatycznie potrącana jest mu 1/30 wynagrodzenia. Niemniej jednak, pełne dyscyplinarne ukaranie polityka Suwerennej Polski, które sprowadziłoby jego miesięczne dochody do poziomu zaledwie 1350 zł brutto, wymaga oficjalnej decyzji najwyższych władz Sejmu. Bez zachowania wszystkich terminów i formalności, takie działanie byłoby prawnie bezskuteczne, a sejmowe młyny mielą w tej materii wyjątkowo powoli, co irytuje część sejmowej większości.
Z analizy harmonogramu prac parlamentarnych wynika, że realne skutki finansowe tej operacji mogą być widoczne na koncie posła dopiero wiosną. Sejmowe źródła sugerują, że marcowy termin wypłaty jest najbardziej optymistycznym wariantem dla zwolenników nałożenia kary, o ile po drodze nie pojawią się nowe przeszkody formalne. Cała sytuacja pokazuje, jak trudne jest egzekwowanie odpowiedzialności od parlamentarzystów, którzy decydują się na bojkot prac Izby, pozostając poza zasięgiem krajowych organów. Sprawa Zbigniewa Ziobry stała się tym samym sprawdzianem dla efektywności standardów dyscyplinarnych, które muszą być stosowane z chirurgiczną precyzją, by uniknąć zarzutów o polityczne działanie bez podstaw prawnych.
