CELEBRITY
Szef MON odpowiada na kontrowersyjne słowa Trumpa o NATO. Internauci podzieleni: jedni chwalą, inni krytykują reakcję Kosiniaka-Kamysza.
Szef MON odniósł się do wypowiedzi Donalda Trumpa o roli sojuszników USA w NATO. Wpis opublikowany w mediach społecznościowych dotyczy udziału Wojska Polskiego w misjach zagranicznych oraz strat poniesionych przez polskich żołnierzy.
Reakcja Władysława Kosiniaka-Kamysza pojawiła się po wywiadzie Donalda Trumpa dla Fox News, w którym amerykański przywódca zakwestionował realne zaangażowanie państw NATO w działania zbrojne u boku Stanów Zjednoczonych.
Wpis szefa MON po wypowiedzi Trumpa
“Polska zawsze była, jest i będzie odpowiedzialnym i wiarygodnym sojusznikiem” — napisał w piątek (23 stycznia) na platformie X minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. W dalszej części wpisu przypomniał udział Wojska Polskiego w misjach zagranicznych.
Wojsko Polskie ramię w ramię z sojusznikami brało udział m.in. w misjach w Afganistanie i Iraku” — zaznaczył szef MON. Odniósł się także do strat poniesionych przez polskich żołnierzy. “Tragiczne momenty, kiedy ginęli nasi żołnierze pokazały, że w obronie bezpieczeństwa międzynarodowego, bezpieczeństwa Polski jesteśmy gotowi zapłacić najwyższą cenę. Ta ofiara nigdy nie zostanie zapomniana i nie może być umniejszana” — dodał.
Pod wpisem szefa MON pojawiły się zarówno głosy poparcia, jak i krytyczne oceny. Część internautów pisała: “Nareszcie ktoś upomniał się o szacunek wobec polskich żołnierzy. Na takiego @KosiniakKamysz czekaliśmy”. Inni zwracali uwagę na formę reakcji, pytając m.in.: “Bardziej łagodnie i nijako się nie dało? Gdzie wspomnienie, że chodzi o słowa Trumpa?”.
Wypowiedź ministra była reakcją na słowa Donalda Trumpa, który w wywiadzie dla Fox News mówił o sojusznikach USA w NATO. Amerykański przywódca stwierdził, że państwa sojuszu brały udział w misji w Afganistanie, ale ich żołnierze “trzymali się trochę z tyłu, z dala od linii frontu”. Trump dodał również, że zastanawia się, czy sojusznicy “będą tam, jeśli kiedykolwiek będziemy ich potrzebować”.
Artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, przewidujący zasadę zbiorowej obrony, został w historii NATO formalnie uruchomiony tylko raz – po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 r., w obronie Stanów Zjednoczonych.
Do tego zapisu Donald Trump nawiązywał ponownie w czwartek, 22 stycznia, sugerując w serwisie Truth Social, że USA powinny były “wystawić NATO na próbę”, powołując się na artykuł 5 w kontekście sytuacji na południowej granicy. Według Trumpa mechanizm wspólnej obrony mógłby zmusić sojuszników do udziału w ochronie Stanów Zjednoczonych przed “dalszą inwazją nielegalnych imigrantów” i odciążyć amerykańską straż graniczną. Wcześniej, podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, Trump podważał gotowość NATO do obrony USA, mówiąc, że choć Stany Zjednoczone byłyby gotowe stanąć w obronie sojuszników, nie ma pewności, czy działałoby to w drugą stronę. Wypowiedzi te padły po krytyce ze strony unijnych liderów dotyczącej jego deklaracji o planach przejęcia Grenlandii.
Kluczowy zapis Traktatu Północnoatlantyckiego, znany jako artykuł 5, przewiduje, że zbrojna napaść na jednego z członków sojuszu jest traktowana jako atak na wszystkich. Od czasu powstania NATO w 1949 r. postanowienie to zostało formalnie uruchomione tylko raz – po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 r. przeciwko Stanom Zjednoczonym.
NATO uznało te ataki za spełniające warunki zbiorowej obrony i następnego dnia zdecydowało o zastosowaniu artykułu 5, co doprowadziło m.in. do działań Sojuszu w ramach operacji “Eagle Assist” i “Active Endeavour”. To jedyne w historii aktywowanie klauzuli zbiorowej obrony zapisanego w artykule 5 traktatu.
