CELEBRITY
Czegoś takiego nikt nie przewidział, w Polsce poruszenie 😱
Jedna rozmowa w Davos wystarczyła, by w polskiej polityce bezpieczeństwa znów zrobiło się gorąco. W tle pojawiają się Stany Zjednoczone, nowa międzynarodowa inicjatywa Donalda Trumpa i możliwa zmiana pozycji Polski na mapie militarnej regionu. Szczegóły tej układanki wychodzą na jaw stopniowo i pokazują, jak wysoką stawkę może mieć ta rozgrywka.
Rozmowy Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem w Davos
Stała baza wojsk USA w Polsce jako element politycznej propozycji
Mateusz Morawiecki o „przełomie” w sprawie bezpieczeństwa Polski
Rada Pokoju Donalda Trumpa i decyzja Karola Nawrockiego
Według relacji Mateusza Morawieckiego, Karol Nawrocki podczas spotkania w Davos poruszył w rozmowie z Donaldem Trumpem temat ustanowienia stałej bazy wojsk Stanów Zjednoczonych na terytorium Polski. Były premier zaznaczał, że nie była to przypadkowa ani kurtuazyjna wymiana zdań, lecz rozmowa dotycząca konkretnego i realnego scenariusza, który mógłby mieć długofalowe konsekwencje dla systemu bezpieczeństwa państwa. W jego ocenie sam fakt podjęcia takiego tematu na arenie międzynarodowej należy traktować jako wyraźny sygnał wysłany zarówno do sojuszników, jak i do partnerów strategicznych Polski.
Morawiecki zwracał uwagę, że kwestie związane z obecnością wojsk amerykańskich w Polsce od lat stanowią ważny element debaty o bezpieczeństwie regionu. Rozmowa w Davos miała więc wpisywać się w szerszy kontekst polityczny i geopolityczny, a nie być jedynie deklaracją bez praktycznego znaczenia. Podkreślano przy tym, że tego rodzaju inicjatywy wymagają wielostronnych uzgodnień oraz długotrwałych negocjacji, jednak ich publiczne zasygnalizowanie może wzmacniać pozycję Polski w relacjach międzynarodowych.
W tle tych doniesień pojawia się również informacja o tworzonej przez Donalda Trumpa Radzie Pokoju. Karol Nawrocki miał otrzymać zaproszenie do tego gremium jako jeden z 60 światowych liderów. Udział Polski w Radzie nie jest jednak przesądzony i – jak wynika z wypowiedzi polityków – ma stanowić element szerszej kalkulacji politycznej. Decyzja w tej sprawie ma uwzględniać zarówno aktualne interesy państwa, jak i długofalowe cele w obszarze polityki zagranicznej oraz bezpieczeństwa.
Wcześniej o możliwości powstania stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce informowała Dorota Gawryluk. Dziennikarka Polsat News w programie „Kalejdoskop Wydarzeń” ujawniła, że według jej informacji sprawa miała charakter politycznej propozycji. Jak mówiła, Karol Nawrocki „miał na stole pewną kartę”.
– Nie wiem czy nią zagrał, czy nie, ale była taka propozycja, którą my mieliśmy przedstawić Stanom Zjednoczonym, żeby w zamian za wejście do Rady Pokoju Amerykanie zgodzili się na stałą bazę wojskową w Polsce – powiedziała Dorota Gawryluk na antenie Polsat News.
Z jej relacji wynika, że temat bazy był powiązany bezpośrednio z ewentualnym zaangażowaniem Polski w nową inicjatywę Trumpa.
Mateusz Morawiecki nie ukrywał, że ustanowienie stałej bazy USA w Polsce uważa za jakościową zmianę.
– To, o czym powiem, jest realistyczne i jest wielkim sukcesem prezydenta Karola Nawrockiego. Z tego, co wiemy, rozmawiał on w Davos z prezydentem Trumpem o stałej bazie amerykańskiej w Polsce. Stała baza, “permanent base” to przełom, bo to jest wyraźne podniesienie poprzeczki bezpieczeństwa Rzeczpospolitej dzięki obecności wojsk amerykańskich – powiedział były premier w wywiadzie dla telewizji Echo24.
Morawiecki ocenił też, że Polska wciąż ma możliwość dołączenia do Rady Pokoju i że Nawrocki „trzyma nogę w drzwiach”.
– Pan prezydent Nawrocki bardzo dobrze tę sprawę rozegrał i pokazał, że trzyma cały czas “nogę w drzwiach”. Zobaczymy, co z tego wyniknie – stwierdził.
Były premier krytycznie odniósł się przy tym do skuteczności Organizacji Narodów Zjednoczonych, podkreślając wpływy Chin w jej strukturach i tłumacząc, dlaczego poszukiwanie alternatywnych formatów współpracy międzynarodowej może być uzasadnione.
Rada Pokoju, której przewodniczącym ma zostać Donald Trump, ma skupiać się przede wszystkim na utrzymaniu pokoju w Strefie Gazy. Karol Nawrocki potwierdził, że jest zainteresowany udziałem w tym gremium, ale zaznaczył, że na razie nie złożył podpisu.
– Wyraziłem ogromne zainteresowanie Radą Pokoju. Jednak w związku z kwestiami konstytucyjnymi, legislacyjnymi, pewnym porządkiem prawnym, ustrojowym w Polsce, swojego podpisu nie złożyłem – podkreślił prezydent.
Zaproszenie do Rady przyjęli m.in. przywódcy Arabii Saudyjskiej, Izraela, Turcji, Węgier czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jednocześnie wiele państw europejskich, w tym Francja, Niemcy, Hiszpania, Szwecja i Norwegia, odmówiło udziału. Kadencja członków ma trwać trzy lata, z możliwością bezterminowego przedłużenia po wpłacie miliarda dolarów, a statut przewiduje bardzo szerokie uprawnienia dla przewodniczącego, w tym prawo weta i usuwania państw z organizacji.
Całość pokazuje, że rozmowy o bezpieczeństwie Polski toczą się dziś nie tylko w ramach tradycyjnych sojuszy, ale także w nowych, nieoczywistych formatach, których konsekwencje mogą być długofalowe.
