CELEBRITY
Tragedia w Ustce wstrząsnęła lokalną społecznością. Śledczy próbują rozwikłać motywy działania Piotra K., który został doprowadzony do prokuratury.
Dlaczego to zrobiłeś, dlaczego zabiłeś własne dziecko?! — krzyknął ktoś z tłumu. Odpowiedzi nie było. Mężczyzna, który według śledczych miał w bestialski sposób zamordować swoją 4-letnią córkę, został w środę, 28 stycznia doprowadzony do prokuratury w Słupsku. Wszystko odbyło się w ciszy, pośpiechu i przy silnej obstawie. Piotr K. nie okazał żadnych emocji.
Niemal dokładnie o godz. 11.20 policyjny bus podjechał pod samo wejście do budynku Prokuratury Okręgowej w Słupsku (woj. pomorskie). To miało uniemożliwić mediom zrobienie zdjęć zatrzymanemu. Wejście do środka było szybkie, bez słów. Wokół zebrało się kilka osób, niektórzy patrzyli w milczeniu, inni krzyczeli. — Dlaczego to zrobiłeś?! — padło głośno. Nikt jednak nie zareagował.
Podejrzany 44-letni Piotr K. to funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa. Był w silnej obstawie – sześciu funkcjonariuszy, w tym mundurowi i policjanci po cywilnemu. Na rękach miał kajdanki zespolone, na głowie czarny hełm ochronny. Nie było widać jego oczu, wyrazu twarzy, żadnego cienia emocji.
Mężczyzna ma zostać przesłuchany w związku z zabójstwem swojej czteroletniej córki. To pierwszy tak istotny moment w śledztwie, które ma wyjaśnić, dlaczego doszło do jednej z najbardziej wstrząsających zbrodni ostatnich lat.
Śledczy zapowiadają, że czynności z udziałem 44-latka są możliwe po wstępnych ustaleniach i zgromadzeniu materiału dowodowego, w tym po zabezpieczeniu ważnych dowodów i pierwszych opinii biegłych.
Przypomnijmy. Do tragedii doszło w poniedziałek, 26 stycznia, wieczorem w jednym z bloków w Ustce, gdzie rodzina przebywała u dziadków dzieci. Około godziny 21.30 sąsiadów zaalarmowały krzyki dochodzące z mieszkania. Jeden z mieszkańców natychmiast wezwał policję, inni próbowali interweniować.
Według ustaleń śledczych Piotr K. miał zaatakować nożem swoich najbliższych. Na miejsce wezwano służby ratunkowe. 44-latek został obezwładniony dopiero przez policjantów. Ratownicy przez blisko godzinę walczyli na klatce schodowej o życie czteroletniej Anielki. Niestety, dziewczynka zmarła.
W wyniku ataku ciężko ranna została matka dziewczynki. Kobieta wciąż przebywa w szpitalu, jej stan jest stabilny. Do placówek medycznych trafili także dziadkowie dziecka, również z ranami zadanymi przez zięcia. Starszy syn pary doznał jedynie lekkich obrażeń i został już wypisany. Chłopiec zdołał uciec z mieszkania w chwili ataku. Sam Piotr K. odniósł powierzchowne rany, po krótkiej hospitalizacji został zwolniony ze szpitala.
Prokuratura bada motywy działania sprawcy, które na ten moment pozostają niejasne. Przesłuchani zostali już pierwsi świadkowie, w tym członkowie rodziny. Funkcjonariusz SOP został zawieszony w obowiązkach i wobec niego wszczęto procedurę wydalenia ze służby. W chwili tragedii przebywał na urlopie.
W Służbie Ochrony Państwa Piotr K. pracował od 23 lat. Wcześniej brał udział w misjach zagranicznych, m.in. w Iraku i Afganistanie. Regularnie przechodził badania okresowe i do tej pory nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości.
Śledczy nie wykluczają postawienia Piotrowi K. najcięższych zarzutów, dotyczących zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa członków jego rodziny.
