CELEBRITY
Ludzie nie mieli pojęcia…
Jeszcze niedawno wszystko kręciło się wokół kolejnych terminów i pełnych sal. Teraz kalendarz na luty jest pusty, a w komunikatach dominuje jedno słowo: zdrowie. Fani dopytują, krążą plotki, a w środku tego zamieszania pojawia się głos, który nie dolewa oliwy do ognia – tylko prosi o spokój.
Czytaj też: Nagle gruchnęły pilne wieści o Kwaśniewskiej i Badachu. Plotki okazały się prawdą
Michał Wójcik choruje. Ani Mru-Mru odwołuje występy
Michał Wójcik zmaga się z dolegliwościami, przez które Ani Mru-Mru odwołało wszystkie zaplanowane na luty występy. Zespół przekazał, że przerwa potrwa co najmniej do końca miesiąca. Jednocześnie w tle pojawia się scenariusz, że to może nie być jedynie chwilowa pauza – rozważana jest też dłuższa przerwa.
W oficjalnym komunikacie, opublikowanym w mediach społecznościowych, padły słowa, które wyznaczyły ton całej sytuacji:
„Kochani. Niestety z powodu problemów zdrowotnych, musimy odwołać wszystkie zaplanowane występy. Przerwa potrwa co najmniej do końca lutego. Przykro nam i przepraszamy za wszelkie z tym związane niedogodności. Michałowi życzymy zdrowia i mamy nadzieję, że uda nam się szybko powrócić do tego co kochamy najbardziej… do spotkań z Wami podczas spektakli na żywo”
To komunikat napisany bez detali i bez diagnoz. Ale dla fanów to i tak jasny sygnał, że sprawy nie da się „przeczekać” do następnego weekendu.
Milczenie przerwała Julia Wójcik – najstarsza córka komika, która działa w sieci i prowadzi na Instagramie konto poświęcone książkom. Niedawno pojawiła się też w Dzień Dobry TVN, a teraz udzieliła szczerej wypowiedzi w rozmowie z Onet.
Jej słowa nie były ani próbą uspokojenia na siłę, ani opisem sytuacji „od kuchni”. Raczej postawieniem granicy – i jasnym sygnałem, że w tym momencie ważniejsza jest cisza niż publiczne spekulacje.
„Jakieś wiadomości dostałam, ale zignorowałam, ponieważ wiem, że teraz jest potrzebna chwila ciszy. Ja też to zachowam dla siebie. Nie mam w pełni informacji, dlatego nie będę się wypowiadać na ten temat. Bardzo dziękuję fanom. Zajrzałam akurat w komentarze – było mnóstwo wpisów z życzeniami zdrowia”.
To zdanie zamyka temat wprost: nie będzie szczegółów, bo nawet w rodzinie nie wszystko jest na tym etapie poukładane i nazwane. Jest za to wdzięczność za wsparcie i prośba, by nie naciskać.
Julia Wójcik o relacji z tatą. Wspomnienie, które mówi więcej niż deklaracje
W rozmowie padło też pytanie o relację z ojcem. I wtedy Julia Wójcik nie poszła w ogólniki. Zamiast tego wróciła do konkretnego wspomnienia – jednego wieczoru, który zapamiętała na całe życie.
„Pamiętam, jak na studniówkę przyszedł tata – przyjechał specjalnie dla mnie. To był dla mnie bardzo ważny wieczór i zapamiętam go do końca życia. Tata nagrywał kamerą – pożyczył od kolegi. Mój kolega z klasy, jak go zobaczył, to zapytał: „To twój tata?”. Powiedział, że chce autograf i chce zrobić sobie zdjęcie, „to trzeba”. Okazało się później, że z mojej szkoły znał wielu nauczycieli” – zwierzyła się.
W tej historii nie ma PR-u ani ustawionych zdań. Jest zwykła, rodzinna scena – i w tle druga warstwa: moment, w którym prywatne miesza się z tym, że „tata jest znany”. Teraz, gdy wokół zdrowia Michała Wójcika narasta niepokój, takie wspomnienie brzmi jak próba powiedzenia jednego: to nie jest temat do klikania, tylko czyjeś życie.
