CELEBRITY
— Nikogo się nie bałem. To mnie mieli się bać — mówił Marian Kasprzyk, wspominając lata sukcesów na światowych ringach. Zmarły 3 lutego mistrz olimpijski z Tokio wiódł burzliwe życie ➡
Nikogo się nie bałem. To mnie mieli się bać — mówił Marian Kasprzyk, wspominając lata sukcesów na światowych ringach. Mistrz olimpijski z Tokio wiódł burzliwe życie, ale od lat był pełen pokoju. — Kiedy przyszedł rak, to tak nakręciłem sprężynę wiary, że do dziś trzyma. I fajnie jest. Kumple i znajomi śmiali się, kiedy na dobre do Pana Boga wróciłem: Marianowi odbiło! — mówił w marcu 2025 r. w specjalnym wywiadzie dla miesięcznika “Przegląd Sportowy Historia”.
Więcej ciekawych historii przeczytasz w serwisie premium “Przeglądu Sportowego”
Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
We wtorek świat polskiego sportu pogrążył się w bólu po informacji o śmierci Mariana Kasprzyka. Przypominamy wywiad opublikowany 26 marca 2025 r.
PIOTR WOŁOSIK: Rozmawialiśmy sporo lat temu i wtedy zaskoczył mnie pan wyznaniem, że o sporcie nie lubi pan rozmawiać, że ten rozdział dawno i definitywnie pan zamknął. Coś się zmieniło?
MARIAN KASPRZYK: Ani trochę. A do czego ten sport mi dziś potrzebny? Teraz najbardziej zdrowie potrzebne. Może ze dwadzieścia lat temu mogłem i jeszcze chciałem pogadać o sporcie. Że więcej wygrałem, niż przegrałem. A dzisiaj nikt w sprawie mojego sportu nie dzwoni, nikt nie przychodzi. I fajnie.
Nie śnią się panu walki, które pan toczył?
Nic a nic. Śni mi się, że po coś sięgam i nie daję rady. Że gdzieś biegnę i nie mogę dobiec. No i wstaję zmęczony (śmiech).
Tak, ten złoty, Matce Boskiej. Kiedyś jakiś dziennikarz przyszedł i powiedział, że może pomóc zrobić mi odbitki. No i przyniósł ze dwadzieścia. Ale się rozeszły po ludziach. Ze dwie mi zostały. Reszta dziadów leży u mnie w domu, na półkach.
Dziadów?
No, medali, tych nie ze złota.
Wesołe jest życie staruszka?
