CELEBRITY
Niemcy w furii! 🥶
Konkursie duetów na igrzyskach zakończył się w atmosferze ogromnego skandalu. Niemiecka drużyna, która straciła podium o zaledwie 0,3 punktu, nie może pogodzić się z decyzją jury o anulowaniu finałowej serii. Dyrektor sportowy federacji Horst Huettel grzmi, że sędziowie zachowali się nieprofesjonalnie, a do podjęcia właściwej decyzji wystarczyła… aplikacja w telefonie.
Srebrny medal Polaków w konkursie duetów przyćmił skandal związany z decyzją jury.
Niemcy stracili podium o 0,3 punktu po anulowaniu finałowej serii skoków, co wywołało furię w ich obozie.
Dyrektor sportowy Horst Huettel grzmi, że sędziowie zachowali się nieprofesjonalnie, ignorując aplikacje pogodowe.
Czy to możliwe, że decyzja jury była podyktowana czasem antenowym, a nie tylko warunkami pogodowymi?
Huettel w furii. “W jakimś stopniu czujesz się oszukany”
Radość Pawła Wąska i Kacpra Tomasiaka ze srebra olimpijskiego ostro kontrastuje z furią w niemieckim obozie. Decyzja o anulowaniu finałowej serii z powodu śnieżycy sprawiła, że Philipp Raimund i Andreas Wellinger zakończyli zmagania tuż za podium. Gdyby nie kontrowersyjna decyzja, ich medal byłby niemal pewny, gdyż Raimund w anulowanym skoku spisał się znakomicie. Złość Niemców jest tym większa, że jak twierdzą, przerwaniu zawodów można było łatwo zapobiec.
Jestem naprawdę wściekły, bo nikt z nas tego nie rozumie – podkreślił dyrektor sportowy Horst Huettel. – Aplikacje pogodowe wskazywały, że obfite opady śniegu, główny powód anulowania ostatniej serii, szybko ustaną. I tak się stało. Nadszedł front śnieżny i zniknął po około 15–18 minutach. FIS chyba też może korzystać z takich aplikacji. To po prostu zostało źle przeprowadzone, strasznie źle.
Przeczytaj także: Niezwykły rytuał medalisty olimpijskiego. Zdradził, że za jego sukcesem stoi… ta sama para majtek
Huettel uważa, że jury odebrało jego drużynie to, na co zapracowała, i proponuje inne, bardziej sprawiedliwe rozwiązanie.
– Można było anulować finałową serię, ale… później pozwolić skoczyć wszystkim jeszcze raz. A tak w jakimś stopniu czujesz się oszukany, bo odebrano ci to, co już zdążyłeś osiągnąć. To zawsze jest smutne i gorzkie – zaznaczył.
FIS odpiera zarzuty. Chodziło o czas antenowy?
Na zarzuty o brak profesjonalizmu odpowiedział dyrektor zawodów z ramienia FIS, Sandro Pertile. Jego zdaniem decyzja, choć trudna, musiała zostać podjęta w tamtym momencie.
– Po zawodach łatwo powiedzieć, że powinniśmy byli poczekać. Ale musieliśmy podjąć decyzję „tu i teraz” – odpierał zarzuty Włoch.
Co ciekawe, Pertile zasugerował, że w grę wchodziły nie tylko warunki pogodowe, ale również presja czasu związana z transmisją telewizyjną.
– Wszyscy wiemy, że mamy ograniczony czas antenowy – powiedział.
Głos w sprawie zabrał również trener Niemców, Stefan Horngacher. Były szkoleniowiec polskiej kadry był bardziej powściągliwy, ale również nie krył rozczarowania.
– Myślę, że można było nieco przyspieszyć przebieg zawodów albo zrobić sobie krótką przerwę, aż śnieg przestanie padać – powiedział Austriak.
