CELEBRITY
Robi się gorąco
Daniel Martyniuk ponownie zwrócił na siebie uwagę medialną. W nocy opublikował serię Instastories, które łączyły kontrowersyjne symbole z wulgarnymi komentarzami i chaotycznymi nagraniami.
Daniel Martyniuk przeprasza Faustynę
Instagram Daniela Martyniuka pełen emocji
Noc pełna zagadek Daniela Martyniuka
Ostatnie tygodnie pokazały, że Daniel Martyniuk nie zamierza hamować swoich emocji. Jego profil na Instagramie stał się miejscem spektakularnych wybuchów, w których widać intensywność uczuć i brak jakiejkolwiek autocenzury. Pojawiły się między innymi nagrania, w których przeprasza żonę Faustynę, a równocześnie przyznaje wprost, że kocha kogoś innego:
Jest pewna Wiki, nie? Cały świat się skończył. Przepraszam cię, Faustyna. Ja chyba ją kocham. Hehe. Przepraszam cię. To chyba wszystko już musi się skończyć. Przepraszam. Kocham ją, nie? Przepraszam.
Nagrania te pokazują emocjonalny rozdział jego życia, w którym równocześnie istnieje przywiązanie do obecnej żony i fascynacja nową partnerką. Faustyna staje się adresatem przeprosin, które nie są klarowne.
W tym samym czasie w mediach społecznościowych Daniela pojawia się Wiktoria. Jej obecność jest wyraźnie zaznaczona. Na fotografii widać Daniela siedzącego w samochodzie, trzymającego w rękach ogromnego pluszowego misia i bukiet świeżych kwiatów.
Chaos Daniela przybierał kolejne formy. Opublikował fragment prywatnej rozmowy, w której rozmówczyni zwraca się do niego w ostrych słowach. Wiadomość nie pozostawia wątpliwości co do napięcia i emocji.
W ten sposób wizerunek Daniela Martyniuka w mediach społecznościowych staje się kompletnym obrazem jego życia: niekontrolowany, emocjonalny i pełen kontrastów. Z jednej strony są przeprosiny dla Faustyny, z drugiej – wyraźne manifesty uczuć wobec Wiktorii. Obie relacje współistnieją w jego publicznym świecie, a sposób ich przedstawienia pokazuje, że granice między prywatnością a mediami społecznościowymi w jego przypadku zostały całkowicie zatarte.
W sieci pojawił się fragment konwersacji, gdzie druga strona wprost wypominała Danielowi jego zachowanie, używając zdecydowanego języka.
Usuń relacje o mojej mamie, wstydu nie masz?! Jak możesz, ona cię akceptowała za to jaki jesteś, a masz do niej pretensje za to, że mnie zabrała od tyrana?! Spójrz jak ty się zachowujesz, demolujesz mieszkanie, mną szarpiesz, zero szacunku do nikogo. Moja mama jutro zgłasza to w prokuraturze.
Takie publikacje nie są zwykłym błędem – to świadome wciąganie w sieć prywatnych konfliktów, które eskalują napięcie i stawiają Daniela w roli osoby nieodpowiedzialnej. A jeszcze większe zamieszanie wywołuje fakt, że w kolejnych nagraniach Instastory wprost obraża rozmówczynię, używając wulgaryzmów i agresywnych zarzutów:
Wiecie, że ta gościówa jeszcze mówiła, że zna Nawrockiego? (…) że ona jest w ogóle niewiadomo kim. Ty k**o. (…) Ty powiedziałaś, że znasz prezydenta, powiedziałaś, że znasz innych ludzi, kolegów prezydenta.
Co ciekawe, pada również imię Wiktoria, co wywołuje falę spekulacji wśród internautów. Czy naprawdę chodzi o tę samą dziewczynę, której jeszcze niedawno wręczał kwiaty i pluszaki? Ta myśl dodatkowo komplikuje obraz Daniela – gesty romantyczne mieszają się z publicznymi atakami, wulgaryzmami i chaotycznym bełkotem w nagraniach.
Jego Instagram to arena dramatów, kontrowersji i emocjonalnej destrukcji, gdzie każdy nowy post staje się kolejnym powodem do spekulacji.
Daniel Martyniuk spędził ostatnią noc, publikując na swoim Instagramie serię Instastories, które trudno było zrozumieć. Materiały były zagadkowe i prowokacyjne – od wyrysowanych symboli kontrowersyjnych, po komentarze polityczne, które natychmiast wzbudziły zainteresowanie internautów.
Jednym z najbardziej szokujących wpisów była grafika z wyrysowanymi swastykami. W tle leciał jednak utwór T.Love „Nie, nie, nie”, którego lekki, niemal kontrastujący ton w zestawieniu z kontrowersyjnym symbolem tworzył absurdalną i niepokojącą mieszankę. Taki kontrast sprawiał, że przekaz był jeszcze trudniejszy do odczytania: muzyka łagodna i znajoma, a wizualizacja prowokacyjna i agresywna, co dodatkowo podkreślało chaotyczny charakter nocnych publikacji.
Nie zabrakło też politycznych odniesień. W kolejnych nagraniach Martyniuk komentował działania obecnego prezydenta Nawrockiego, w sposób niejasny, ale nacechowany emocjami.
I słuchaj chłopie, bo patrzeć na ciebie nie mogę tak jak się napinasz, jak stoisz koło wyższych ludzi od siebie. Naprawdę, nie napinaj się tak. (…) Jak ten kraj mógł doczekać się czegoś takiego? Jak? Za jakie grzechy? Ty jesteś w ogóle na czele. Za jakie grzechy? Kim ty jesteś? Kibolu ty. (…) Ciebie Nawrocki – to cię tak nie cierpię. Ile to już minęło? Z rok? Nawrocki – cię nie cierpię. (…) Błagam was polacy, wynieśmy go stąd. (…) Chamstwa nie zniosę. (…) Bo Gdańsk jest wielki, ale Warszawa większa.
Kontrast między wizualną agresją a muzyką w tle potęgował wrażenie nieprzewidywalności i dezorientacji odbiorców. Dla fanów i krytyków Martyniuka był to wieczór pełen napięcia i pytań, bo nikt nie wiedział, co naprawdę chciał przekazać – czy to komentarz polityczny, żart, czy po prostu sposób na zwrócenie uwagi.
Nie jest to pierwszy raz, gdy jego Instagram staje się areną medialnego chaosu.
