CELEBRITY
Kinga B., była policjantka z Tarnobrzega, staje przed sądem. Twierdzi, że stała się ofiarą hejtu i pośmiewiskiem na całą Polskę.
Kinga B. — była dzielnicowa z Tarnobrzega, która stała się bohaterką jednej z najgłośniejszych afer ostatnich miesięcy — w środę, 18 lutego, pojawiła się przed Sądem Rejonowym w Tarnobrzegu. 28-latka odpowiada za przekroczenie uprawnień, bo według prokuratury, aż osiem razy bezprawnie sprawdzała dane swojego partnera w policyjnych systemach. Była funkcjonariuszka nie przyznaje się do winy, a przed sądem powiedziała wprost: “Już poniosłam karę, stałam się pośmiewiskiem na całą Polskę i ofiarą hejtu”.
Kilka miesięcy temu głośno o kobiecie zrobiło się za sprawą kontrowersyjnego blogera, który wszystko nagłośnił oraz wywiadu, którego udzieliła później Kinga B.
Jedyne, co można mi zarzucić, to kołderka” — powiedziała wówczas kobieta i natychmiast stała się “policjantką spod kołderki”.
Internet zalała fala hejtu, a do Kingi B. przylgnął przydomek “policjantka spod kołdry”. Wziął się z tego, że według medialnych doniesień, podczas przeszukania miała ukrywać się pod kołdrą w domu swojego partnera. Ona sama temu zaprzeczała, tłumacząc.
— Nie ukrywałam się pod żadną kołdrą. Spałam. O szóstej rano, co ma robić człowiek? Pilates? — pytała retorycznie oskarżona.
Kinga B. dziś nie jest już policjantką — została wydalona ze służby. Obecnie studiuje pielęgniarstwo i dorabia jako kelnerka w restauracji w Sandomierzu. W sądzie pojawiła się ze swoim obrońcą.
Na pierwszej rozprawie procesu przed Sądem Rejonowym w Tarnobrzegu była już policjantka nie przyznała się do winy.
“Sprawdzeń osób dokonywałam zgodnie z zarządzeniami Komendy Głównej Policji i ustawą o Policji. Jako dzielnicowa rocznie wykonywałam około siedmiuset takich sprawdzeń” — tłumaczyła sądowi. Na pytania prokuratora i sądu nie odpowiadała, rozmawiała jedynie ze swoim obrońcą.
Najtrudniejsze dla Kingi okazało się jednak nie samo postępowanie, lecz medialna burza, która rozpętała się po ujawnieniu sprawy.
— Już poniosłam karę ze względu na otoczkę medialną. Informacje z tej sprawy były niejawne, a jednak ujrzały światło dzienne. Stałam się pośmiewiskiem na całą Polskę i ofiarą hejtu — mówiła, nie kryjąc emocji.
Szukają “chorego rysia”. Zwierzę może nie przeżyć na mrozie
Niezwykła akcja na rzece. Zwierzę w pułapce lodowej tuż przy moście
Hamulec awaryjny w cysternach z olejem. Co planował młody Mołdawianin?
