CELEBRITY
Polacy nie mieli szczęścia na olimpijskim debiucie w skialpinizmie, ale pojawiły się wieści, które mogą zmienić przyszłość tej dyscypliny. Francuzi mają swoje plany.
Co prawda w szalenie ekstremalnych warunkach, ale skialpinizm doczekał się debiutu na olimpijskich arenach. Dla Polaków niestety nie był to szczęśliwy występ. Już po zawodach Jan Elantkowski przekazał jednak wieści, które mogą napawać optymizmem w kontekście kolejnej imprezy czterolecia.
Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Od kilku dni prognozy wskazywały, że w czwartek czeka nas prawdziwy armagedon pogodowy, a aplikacja olimpijska przesyłała powiadomienia o opóźnieniach w oficjalnym transporcie. Tyle dobrego, że po przejechaniu dzień wcześniej pięciu godzin z Predazzo, nie wisiało nam nami widmo odwołania zawodów. Bo w skialpinizmie im bardziej ekstremalnie, tym lepiej.
Szalenie intensywne opady śniegu nie odstraszyły kibiców, którzy tłumnie pojawili się na trybunach i na trasie. – Zdecydowanie inne odczucia niż na Pucharze Świata. Nie wiem, czy widziałem na zawodach kiedykolwiek tylu kibiców. Trybuny to jedno, ale są też przy trasie. Na starcie i później wszystko słychać, czy krzyczących kibiców z zagranicy, czy tych kibicujących nawet tobie – opowiadał Jan Elantkowski, który tak jak Iwona Januszyk, pożegnał się z rywalizacją na etapie eliminacji.
Skialpinizm na kolejnych igrzyskach? Francuzi chcą nawet więcej
Poza sprintem skialpinistów czekają jeszcze jedne zawody – sztafeta. – To będzie akurat trochę dłuższy start, bo tam jedno kółko to ok. 8 minut, więc cały wyścig trwa 30-40 min. Z drugiej strony ten sprint jest bardzo widowiskowy, przyciąga wzrok. To taki strzał po to, by zbudować oglądalność, sprawić, żeby ten sport stał się jeszcze bardziej rozpoznawalny i mógł pojawić się na kolejnych igrzyskach – mówił nasz skialpinista.
Dopytywaliśmy, czy wierzy w taki scenariusz. – Mam nadzieję, że tak się stanie. Tutaj na trybunach widać, że ludzie dobrze się bawią. Liczę na to, że oglądalność w telewizji czy internecie też będzie duża – usłyszeliśmy.
Jeszcze przed startem igrzysk wielu zawodników zwracało uwagę na to, że w programie zabraknie ich flagowego produktu, czyli biegu indywidualnego. To konkurencja rozgrywana poza stokami narciarskimi, w wysokich górach. Na imprezie czterolecia podobno nie do udźwignięcia z powodu utrudnionej logistyki. Jeśli jednak skialpinizm pozytywnie przejdzie test, za cztery lata we Francji marzenia zawodników mogą się spełnić. – Francuska federacja naciska, żeby ten dłuższy wyścig dołączył do sprintu i sztafety – zdradził Polak.
Dobre wieści dla Polaków
Dla Biało-Czerwonych byłyby to dobre wieści. 25-letni Elantkowski jest dopiero na początku swojej drogi sportowej, a dużo większe ambicje związane z olimpijskim występem miała z pewnością Januszyk, która mocno przeżyła czwartkową porażkę. W trwającym sezonie Polka nie raz udowadniała, że należy do ścisłej czołówki Pucharu Świata i niewykluczone, że chciałaby powetować sobie nieudany występ w Bormio.
