CELEBRITY
Lech Wałęsa po powrocie z USA spotkał się z Januszem Palikotem. Były prezydent pokazał coś, co wywołało falę komentarzy w sieci.
Lech Wałęsa po powrocie z USA odbył szereg spotkań. Były prezydent podzielił się w sieci zdjęciami. Na jednym z nich widać Janusza Palikota, byłego polityka i biznesmena. Jest też zdjęcie książki, którą założyciel Ruchu Palikota wydał po tym, jak po kilku miesiącach opuścił areszt. Wpis wywołał falę komentarzy.
Lech Wałęsa jest znany z dużej aktywności w sieci. W ostatnich dniach opublikował w mediach społecznościowych zdjęcia ze spotkań z wieloma osobami. Na jednej z fotografii pozuje z większą grupą. Tuż obok byłego prezydenta siedzi Janusz Palikot.
Twierdzą, że może zostać kanydydatem PiS na premiera. Tak odpowiedział
Lech Wałęsa pokazał książkę Janusza Palikota. Posypały się komentarze
Wywiad, czy kanał youtube “Studio Jestem” Janusza Palikota zagrozi Kanałowi Zero!?” — napisał Wałęsa. Udostępnił też zdjęcie książki “Dziennik z więzienia” z Palikotem na okładce. Były polityk i biznesmen jest jej autorem. W opisie książki znaleźć można kilka słów od byłej głowy państwa. “Panie Januszu, proszę się trzymać. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie” — czytamy.
Pod wpisem Wałęsy szybko pojawiło się wiele krytycznych komentarzy. Większość z nich nawiązuje do faktu, że Palikot jest podejrzewany przez prokuraturę o doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem kilku tysięcy osób na blisko 70 mln zł. To w związku z tymi zarzutami trafił do aresztu w październiku 2024 r.
Policja zawiadomiona w sprawie marki Nowrocky. “O wykroczeniu”
Były biznesmen i polityk spędził miesiące w areszcie
Założyciel Ruchu Palikota wyszedł na wolność na początku 2025 r. Wcześniej musiał wpłacić 2 mln zł kaucji. Palikot zapewnia, że jest niewinny i twierdzi, że przedstawione mu zarzuty są bezpodstawne.
Były polityk zwraca uwagę na fakt, że wciąż nie przedstawiono mu aktu oskarżenia. Jego zdaniem “nie chodziło w tej sprawie o dociekanie prawdy”. We wrześniu ubiegłego roku w rozmowie z “Faktem” ocenił, że “to jest mechanizm czysto polityczny”.
Napisał do Ziobry “szykuj się na sznurek. Teraz się tłumaczy. “To była pomyłka”
