Connect with us

CELEBRITY

“Władek” tuż po przylocie do Polski zapowiedział zmianę nazwiska❗ ➡

Published

on

Bez części bagaży, ale z dużą ulgą i radością z powrotu do Polski wylądowała w poniedziałkowy wieczór na warszawskim Okęciu grupa olimpijczyków z Mediolanu. Wśród nich wicemistrz olimpijski w łyżwiarstwie szybkim, Władimir Semirunnij, który od razu po przylocie złożył ważną deklarację. Rosjanina, którego Polska przyjęła do siebie trzy lata temu, czeka zmiana w dokumentach. Chodzi o zapis nazwiska.

Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

Tłoczno było już od samego wejścia do hali przylotów na warszawskim Okęciu. W historii powrotów olimpijczyków z igrzysk były już i takie, gdy przez tłum kibiców, dziennikarzy i rodzin sportowców trudno było się przecisnąć, ale tym razem późna pora nie sprzyjała licznym powitaniom.

Polecamy: Nie do wiary, jaki prezent otrzyma Władimir Semirunnij. “Jak Bentley wśród aut”

W poniedziałkowy wieczór, około godz. 22.00, na Okęciu wylądował samolot z Mediolanu, na którego pokładzie znalazła się część olimpijskiej ekipy, na czele ze srebrnym medalistą w łyżwiarstwie szybkim, Władimirem Semirunnijem, który zdradził nam ważne plany na najbliższe dni.

Zanim razem z resztą kolegów i koleżanek wyszedł do hali przylotów, trzeba było zaczekać jeszcze około pół godziny od wylądowania samolotu. W tym czasie kibice szykowali już albumy ze zdjęciami, by zbierać autografy, kamery telewizyjne stały w gotowości, a delegacja z Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie na co dzień trenuje Semirunnij, rozkładała szeroki na kilka metrów transparent z napisem: “Jesteśmy z was dumni”. Po obu stronach hasła widniały zdjęcia nie tylko wicemistrza olimpijskiego na 10 000 m, ale także jego trenera Rolanda Cieślaka.

Czytaj również: Urodził się w Rosji, wniósł polską flagę na zakończeniu igrzysk. I ten gest!

Grupa, która przyjechała specjalnie z Tomaszowa Mazowieckiego liczyła ponad 20 osób. Wśród nich byli przedstawiciele klubu, do którego należy wicemistrz olimpijski, czyli KS Pilica, a także przyjaciele i bliscy, na czele z jego dziewczyną Klaudią, a także szkoleniowcy. Wśród nich był Marcin Jabłoński, pierwszy trener olimpijki Karoliny Bosiek i mąż pierwszej trenerki Damiana Żurka, który w Mediolanie był dwukrotnie czwarty na 500 i 1000 m.
— Kiedy Damian przylatywał kilka dni wcześniej, było tu zdecydowanie mniej ludzi. Właściwie tylko nasza niewielka grupka z Tomaszowa Mazowieckiego. Gdyby był medal, powitanie byłoby bardziej huczne, tak jak teraz przy “Władku”. Ale i tak nie ma tu chyba tylu ludzi, co wtedy, gdy z Soczi ze złotem wracał Zbigniew Bródka — przyznał Jabłoński.

Około godz. 22.30 kilkuosobowa ekipa olimpijska pojawiła się w hali przylotów. Na jej czele szedł Semirunnij, dumnie prezentujący olimpijskie srebro na szyi.

Razem z nim do kraju wrócili też łyżwiarze z toru krótkiego — Natalia Maliszewska, Gabriela Topolska, Felix Pigeon i Michał Niewiński. Zabrakło tylko Kamili Sellier, która trzy dni wcześniej w biegu ćwierćfinałowym na 1500 m doznała niezwykle poważnie wyglądającej kontuzji.

Upadek zakończył się uderzeniem ją łyżwą przez rywalkę, a w konsekwencji rozciętą powieką i policzkiem. Sellier opuściła już szpital i w poniedziałek wyruszyła w drogę powrotną do Polski. Zawodniczka z toru krótkiego została przewieziona autem.

Czytaj także: Przełomowe rozwiązanie reprezentanta Polski. Co na to rywale?
Razem ze wszystkimi w poniedziałkowy wieczór do Polski wrócił także szef misji olimpijskiej Konrad Niedźwiedzki, Katarzyna Bachleda-Curuś i część sztabu szkoleniowego łyżwiarzy. Wszystkich na początku powitał prezes PKOl Radosław Piesiewicz, który raz jeszcze pogratulował im osiągnięć. W końcu Polacy w Mediolanie zdobyli cztery medale i aż 16 razy zajmowali miejsca w czołowej ósemce.

Pod względem miejsc punktowanych były to drugie najlepsze igrzyska w historii zimowych startów. Poza tym były też jako pierwsze w stu procentach sfinansowane z prywatnych pieniędzy — w swoim stylu podkreślał prezes Piesiewicz, mówiąc o sponsorach PKOl, wśród których brakuje dziś państwowych spółek.

Zaraz po szefie PKOl, głos zabrał wicemistrz olimpijski. Grupka jego znajomych i kibiców skandowała: “Wowa! Wowa!”. Tak właśnie brzmi zdrobnienie od rosyjskiego imienia Władimir. Panczenista, który w sierpniu ubiegłego roku otrzymał polski paszport, najpierw w swoim stylu przemówił do tłumu zebranych osób.
— Zapraszam was do Tomaszowa — wypalił Semirunnij, czym wywołał wiele uśmiechów. I dodał: — Jestem niesamowicie dumny, że przyjechaliście tutaj dla mnie i mogę z wami świętować — powiedział.

Część jego bliskich mówi na niego “Wowa”, ale dla większości polskiej ekipy stał się “Władkiem”. Zresztą nie tylko zdrobnienia, ale też sam zapis imienia i nazwiska wicemistrza olimpijskiego na swój sposób ewoluował w porównaniu do tego, co widnieje w dokumentach panczenisty. Większość ludzi korzystała ze spolszczonej wersji: Władimir Semirunnij. Tymczasem w dokumentach panczenisty widnieje następujący zapis: Vladimir Siemirunnii.

Zaraz po przylocie nasz medalista zdradził jednak dziennikarzom pewną tajemnicę. Zanim o tym opowiedział, upewnił się jeszcze, czy może to zrobić, dopytując Niedźwiedzkiego, czyli szefa misji olimpijskiej oraz dyrektora sportowego PZŁS. — Konrad, mogę o tym powiedzieć, czy zostawić na później? — dopytywał Semirunnij. Niedźwiedzki dał mu wolną rękę i wtedy poznaliśmy szczegóły.

Chciałbym zaktualizować zapis moich danych w dokumentach. Dziennikarze często mają z tym problem, bo moje imię i nazwisko zostało źle przetłumaczone z cyrylicy rosyjskiej. Żeby nie było już wątpliwości: Siemirunni to właściwe brzmienie mojego nazwiska — przekazał medalista.

Zagubione bagaże olimpijczyków. Liczą na szybką dostawę
23-latek, który od blisko trzech lat mieszka w Polsce wielokrotnie wyrażał wdzięczność naszemu krajowi za otrzymanie możliwości sportowego rozwoju. W poniedziałkowy wieczór dziękował po raz kolejny, bo nie spodziewał się, że tyle osób go przywita. — Myślałem, że przyjedzie tylko mój kolega Szymon Wojtakowski, żeby pomóc mi z walizką — śmiał się “Władek”.

Niewiele brakowało, a bliscy nie mieliby mu z czym pomagać. Dlaczego? Część bagaży polskiej ekipy nie doleciała. Wicemistrz olimpijski był szczęśliwej sytuacji – ze względu na to, że miał ze sobą rower do treningu, na lotnisku w Mediolanie musiał odprawić się na samym początku. — Miałem w sumie dwie walizki, rower i jeszcze bagaż podręczny — wylicza Siemirunni.

Tyle szczęścia nie miała jednak Natalia Maliszewska. Żaden z bagaży naszej łyżwiarki z toru krótkiego nie doleciał w poniedziałek do Polski. — Nie mam ze sobą nawet kurtki. Dostałam kartkę z zaświadczeniem o zagubionym bagażu, więc liczę, że jutro dotrze on do mnie do domu — mówiła nam zawodniczka z kadry short-tracku.
Skoczkowie u prezydenta Karola Nawrockiego. Minister też zaprasza
Powrót do kraju wicemistrza olimpijskiego na 10 000 m oznacza, że do Polski dotarli już wszyscy medaliści igrzysk w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. W poniedziałek z prezydentem Karolem Nawrockiem spotkali się trzykrotny medalista w skokach narciarskich Kacper Tomasiak oraz Paweł Wąsek, który sięgnął z nim po srebro w rywalizacji duetów. Na wtorek zaplanowane jest spotkanie w Ministerstwie Sportu i Turystyki.

Srebro na 10 000 m nie jest jedynym sukcesem polskich łyżwiarzy w tych igrzyskach. Wysokie miejsca zajmowali przecież także wspomniany Żurek, który jechał do Włoch jako kandydat do medali w sprincie, a zakończył dwukrotnie czwarty na 500 i 1000 m. Świetne szóste miejsce na 500 m wywalczyła Kaja Ziomek-Nogal, a ósmy na tym dystansie był wśród panów Marek Kania.

— Łyżwiarze mieli najwięcej punktowanych miejsc spośród całej naszej reprezentacji. Dwa czwarte miejsca Damiana Żurka to wciąż bardzo wysokie lokaty, choć może trochę zabrało tego brązowego medalu, bo to byłby wynik pokazujący pełnię naszych możliwości. Jednak trzeba pamiętać, że jego rywale — na czele z Amerykaninen Jordanem Stolzem i Holendrem de Boo — byli w kosmicznej formie. W short-tracku liczyliśmy też, że nasza sztafeta mieszana nawiąże walkę chociażby o finał A. Tu jest pewien niedosyt. Jedno ósme miejsce Feliksa, to wynik poniżej naszych oczekiwań — tłumaczył szef misji i dyrektor sportowy PZŁS Konrad Niedźwiedzki.

Jako sportowiec sam uczestniczył w czterech edycjach igrzysk — od Turynu do Pjongczangu, po tych ostatnich zakończył karierę sportową. Teraz przeżywał wszystko w zupełnie nowej roli, jako szef polskiej misji olimpijskiej.

To były igrzyska pełne emocji, dużo się działo, także nieprzewidzianych rzeczy. Mieliśmy sporo pracy, bo w sumie była nas piątka przedstawicieli misji. Staraliśmy się wspierać olimpijczyków w stu procentach. Żartobliwie dostawaliśmy nawet propozycje zostania team leaderami w poszczególnych dyscyplinach. Za nami piękne igrzyska we Włoszech, gdzie ludzie byli niezwykle mili, pomocni i uprzejmi. Będę je miło wspominał, także ze względu na piękną ceremonię zakończenia — mówi Niedźwiedzki.

Łyżwiarze wolnego jednak nie mają. Część z nich wróciła do treningów. Żurek już pracuje w Tomaszowie Mazowieckim, Siemirunni także zapowiada powrót do pracy. Za kilka dni kadra z toru długiego wyruszy do Heerenveen na kończące sezon wielobojowe mistrzostwa świata (5–8 marca). Z kolei ekipa short-tracku ma jeszcze start w mistrzostwach globu w Montrealu (13–15 marca).

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

CELEBRITY7 minutes ago

It Started as a Quiet Winter Stroll… Then George, Charlotte and Louis Did Something No One Expected. Click to See the Moment Unfold.

CELEBRITY16 minutes ago

Just In: Behind the Warm Smiles at Sandringham, One Unexpected Name Changed the Atmosphere Instantly — The Full Story Here.

CELEBRITY28 minutes ago

America First Justice: Trump Vows Swift Death Penalty for Violent Rapists—Too Extreme or Exactly What the Country Needs?

CELEBRITY37 minutes ago

💥 From Safe Space to Shockwaves: Nicki Minaj’s Comments Spark Outrage Across the Industry Her AmericaFest appearance has fans questioning everything. 👀 Click to uncover what was said — and why the fallout keeps growing.

CELEBRITY42 minutes ago

😳 The Tweet That Backfired: Patrick Mahomes Reads Brutal Message Live — Nation Left in Shock It was meant to embarrass him. Instead, it exposed something far bigger. 🔥 Don’t miss the moment that had fans roaring.

CELEBRITY49 minutes ago

👗 One Gown. Two Queens. A Global Statement. First worn beside Prince William. Then chosen for a State Banquet by Queen Mary. Was this admiration — or the ultimate Royal endorsement? 👑 Tap to decide for yourself.

CELEBRITY3 hours ago

Tusk tłumaczy się z “zakutych łbów”. Do kogo premier kierował swoje słowa?

CELEBRITY3 hours ago

Ogromne zaskoczenie

CELEBRITY3 hours ago

Tusk: “Nazwałbym zdecydowanie mocniej”

CELEBRITY3 hours ago

Mocne słowa

CELEBRITY3 hours ago

Emma Raducanu zaskakuje nowym partnerstwem, które zmienia jej sportowy wizerunek. Internauci nie mogą przestać komentować jej nowego stroju.

CELEBRITY4 hours ago

Poruszający widok na pogrzebie Edwarda Linde-Lubaszenki. Tak żegna go syn

Copyright © 2025 USAtalkin