CELEBRITY
Mariusz Mowlik, były piłkarz, opowiada o życiu w Abu Zabi po ataku Iranu. Jak wygląda codzienność w mieście pełnym alertów bezpieczeństwa?
Były reprezentant Polski, a obecnie agent piłkarski, Mariusz Mowlik opowiada o życiu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, które zostały zaatakowane przez Iran w odwecie za atak na ten kraj Izraela przy wsparciu USA. — Życie toczy się raczej normalnie, jak to w ramadanie. W niedzielę było 36 stopni i sporo ludzi na basenach — mówi, wskazując jednak, na co trzeba uważać.
Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Wygodne życie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich niespodziewanie stało się niebezpieczne. Przekonuje się o tym były piłkarz m.in. Lecha Poznań, jednokrotny reprezentant Polski Mariusz Mowlik.
Obecnie pracuje jako agent piłkarski i na co dzień mieszka w ZEA. Ten kraj został w sobotę zaatakowany przez Iran. To odpowiedź na ataki Izraela przy wsparciu USA na ten kraj, w wyniku których zginął irański przywódca, ajatollah Ali Chamenei.
Irańczycy zaatakowali ZEA, gdyż w tym kraju znajdują się amerykańskie bazy lotnicze i logistyczne. Celem głównie był Dubaj, ale atakowano też stolicę kraju, Abu Zabi. To tam mieszka Mowlik. Polak zapewnia, że nic mu nie jest i że sytuacja nie wygląda tak niebezpiecznie.
Polak opowiada o alertach bezpieczeństwa
— Jak dostajemy alert, że przylatują drony, to wchodzimy do budynku i tyle. Wszyscy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich otrzymują alert na telefon (coś jak alert RCB w Polsce). Chodzi o to, by nie przebywać na świeżym powietrzu, tylko wejść do dowolnego budynku — opowiada. I pokazuje nam, jak ten alert wygląda.
“Ze względu na obecną sytuację i potencjalne zagrożenie pociskami, poszukaj szybko schronienia w najbliższym bezpiecznym budynku. Trzymaj się z dala od okien, drzwi i otwartych przestrzeni. Oczekuj dalszych instrukcji — brzmi komunikat.
W Abu Zabi, z tego co widzę na oficjalnych kanałach rządowych, wszystkie drony i rakiety zostały zestrzelone. Jedyne zagrożenie to spadające odłamki. Ja jednak nic takiego nie widziałem — mówi.
Po upadku odłamków zestrzelonej rakiety zginęła w Abu Zabi jedna osoba.
— Życie toczy się raczej normalnie, jak to w ramadanie. W niedzielę było 36 stopni i sporo ludzi na basenach. W galerii handlowej było może mniej ludzi niż zwykle — opowiada. Jak przekonuje, nie zamierza wyjeżdżać z tego miasta. Inna sprawa, że tamtejsze lotnisko zostało zamknięte, więc i tak nie można z niego wylecieć.
Mariusz Mowlik agentem Przemysława Frankowskiego
Mowlik był obrońcą, ma za sobą 83 mecze w Ekstraklasie w latach 2002-09. W 2004 r. zdobył Puchar Polski z Lechem, a w lipcu tamtego roku jedyny raz wystąpił w reprezentacji Polski, w towarzyskim meczu z USA.
Poza Lechem występował też w Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, Austrii Lustenau, greckim Egaleo, Polonii Warszawa, ŁKS i Miedzi Legnica.
Po zakończeniu kariery został agentem piłkarskim. Jest współwłaścicielem agencji 11footballplayers, Prowadzi m.in. reprezentanta Polski Przemysława Frankowskiego i młodych zdolnych piłkarzy Adriana Przyborka z Lazio czy Oskara Wójcika z Cracovii.
