CELEBRITY
Cezary Kulesza zapowiada surowe kary dla klubów. Czy obustronny walkower to jedyne rozwiązanie w tej bezprecedensowej sytuacji?
Używałem już wszystkich argumentów, nie zmuszę ich na siłę — załamuje ręce Cezary Kulesza, odnosząc się do bojkotu meczu ze Śląskiem Wrocław ogłoszonego przez Wisłę Kraków. Prezes PZPN odgraża się i zapowiada drakońskie kary. Obustronny walkower? Ten sensacyjny scenariusz też jest w grze. Oto szczegóły.
Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
To absolutnie bezprecedensowe wydarzenie. W obliczu braku zgody na wpuszczenie kibiców na trybuny prezes Wisły Kraków zapowiedział, że jego zespół zbojkotuje sobotni mecz 1. Ligi ze Śląskiem Wrocław.
Jarosław Królewski przyznał wprost, że to decyzja nieodwołalna. Sprawa oparła się już o PZPN. Teraz ponownie głos w tej sprawie zabrał prezes Cezary Kulesza, który interweniował i bezpośrednio rozmawiał z prezesami obu klubów.
Wcześniej pojawiały się podobne problemy i nie wpuszczano kibiców Wisły na trybuny. Widocznie kary były zbyt łagodne. Teraz kary będą bardziej drastyczne, żeby odstraszyło to kluby przed podobnymi działaniami w przyszłości. Dostaną mocno po kieszeni, a wiadomo, że kluby potrzebują pieniędzy. Niektóre rzeczy są patowe i trudne, robimy, co możemy — zapewniał w rozmowie z serwisem Meczyki.
PZPN rozważa radykalny scenariusz zakładający obustronny walkower. Obecnie trwają prace działu prawnego federacji nad opracowaniem konkretnych działań.
— Jak prawnicy będą gotowi, to wszystko zaprezentują. Przedyskutujemy to wówczas w szerszym gronie i zobaczymy, jakie warianty są możliwe. Kluby najwidoczniej nie boją się kar, ale kary na pewno będą, bo w czwartek zbiera się komisja. Musi być przewinienie, żeby potem móc z tego wyciągnąć i zastosować odpowiednie kary. Czekamy, aż to się odbędzie — dodaje Kulesza, który przyznaje, że użył wszelkich argumentów, by przekonać obie strony do rozwiązania sporu.
— Rozmawiałem wczoraj do późnych godzin nocnych z prezesem Królewskim. Dzisiaj podobnie z prezesem Jezierskim i każdy stoi na swoim stanowisku. Jeśli nic się nie zmieni, to po prostu ten mecz się nie odbędzie. Używałem już wszystkich argumentów, nie zmuszę ich na siłę. Wiemy, że pan Królewski bardzo chce, by kibice pojechali, a nie mają takiej możliwości. Tak to wygląda — zakończył Kulesza.
