CELEBRITY
Co tam się tak naprawdę wydarzyło?
Sprawa Magdaleny Majtyki od początku budzi ogromne emocje. Najpierw pojawiły się apele o pomoc w poszukiwaniach, potem nadeszła tragiczna informacja o odnalezieniu ciała aktorki w rejonie Biskupic Oławskich. Teraz pojawiają się nowe ustalenia dotyczące tego, kto jako pierwszy natrafił na ważny ślad i poinformował o nim służby.
Polcamy również: 800 plus do likwidacji. Chcą zlikwidować popularne świadczenie. Właśnie Zapadają decyzje
Zaginięcie Magdaleny Majtyki. Najpierw niepokój, potem alarm
Magdalena Majtyka była poszukiwana po tym, jak 4 marca oddaliła się z miejsca zamieszkania we Wrocławiu. Policja opublikowała komunikat z jej rysopisem i informacją, że poruszała się Oplem Corsą. W kolejnych godzinach sprawa zaczęła szybko przyciągać uwagę opinii publicznej, a w sieci pojawiły się apele o pomoc w ustaleniu, gdzie może przebywać aktorka.
Czytaj też: Pracował 42 lata i tyle emerytury dostał. Po pierwszym przelewie pozwał ZUS
Tragiczny finał poszukiwań nastąpił 6 marca, gdy policja poinformowała o odnalezieniu ciała 41-latki w kompleksie leśnym w pobliżu Biskupic Oławskich. Wraz z tą informacją zaczęły wychodzić na jaw kolejne szczegóły dotyczące wcześniejszych działań służb i momentu odnalezienia samochodu.
Kto odkrył samochód aktorki i zgłosił sprawę policji?
Z najnowszych ustaleń wynika, że na samochód Magdaleny Majtyki natrafił mieszkaniec Biskupic Oławskich, który zauważył pojazd przy leśnej drodze i powiadomił policję. Do tego mężczyzny dotarł reporter TVP3 Wrocław, a jego relacja została potem opisana także przez kolejne media. Świadek mówił, że pojechał z funkcjonariuszami na miejsce, pokazał im auto, a policjanci wykonali zdjęcia i sporządzili notatkę.
Zobacz także: Ciężko uwierzyć czego Iran dopuścił się nocą. Potężny atak. Mnóstwo rannych, są ofiary
W tej relacji pojawia się też ważny szczegół. Mężczyzna twierdził, że gdy następnego dnia wrócił w to samo miejsce, samochód nadal tam stał. To właśnie ten wątek wywołał publiczne pytania o oś czasu całej sprawy i o to, kiedy dokładnie auto zostało zauważone oraz kiedy zaczęto łączyć je z zaginięciem aktorki.
Wrocławska policja przekazała, że 5 marca około godziny 11.00 dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Oławie otrzymał zgłoszenie o aucie znajdującym się przy leśnej drodze. Funkcjonariusze sprawdzili pojazd w systemach i ustalili, że nie figuruje on jako skradziony. Według policji w tym momencie nie było jeszcze informacji o zaginięciu kobiety, która mogłaby mieć związek z tym samochodem. Zawiadomienie o zaginięciu miało wpłynąć dopiero kilka godzin później, przed godz. 14.00, do jednego z komisariatów we Wrocławiu.
Służby podkreśliły, że podczas pierwszej interwencji nie było przesłanek wskazujących, że auto może mieć związek z przestępstwem albo zaginięciem. Dopiero po zestawieniu obu informacji działania zostały skierowane również na rejon Biskupic Oławskich. To właśnie tam później odnaleziono ciało aktorki.
Nowe ustalenia nie zmieniają tragicznego finału, ale pokazują, że bardzo ważny trop pojawił się dzięki reakcji mieszkańca okolicy. To on jako pierwszy zwrócił uwagę na samochód i zawiadomił policję. Jednocześnie cała sprawa nadal budzi pytania o przebieg zdarzeń i o to, co dokładnie działo się między zgłoszeniem auta a rozpoczęciem szeroko zakrojonych poszukiwań.
