CELEBRITY
Pościg za Polakami w Słowacji przypominał sceny z filmów akcji. Śmigłowce, drony i strzały – co wydarzyło się w Demanowskiej Dolinie?
Radiowozy, śmigłowce i drony zostały zaangażowane do pościgu za trzema Polakami, którzy w Demanowskiej Dolinie na Słowacji wysadzili bankomat. Mężczyzn udało się zatrzymać dopiero po oddaniu strzałów. Akcja przypominała sceny niczym z filmów sensacyjnych.
O incydencie informuje policja z Żyliny w Słowacji. Jak informują funkcjonariusze, w czwartek, 12 marca, wczesnym rankiem mieszkańcy miejscowości Demanowska Dolina zgłaszali dużą eksplozję w okolicy. Jak się okazało, wysadzony został bankomat. Sprawcy uciekli z miejsca zdarzenia osobowym Audi.
Policjanci od razu zaangażowali do akcji liczne siły. W pościgu wzięły udział radiowozy, śmigłowiec Sił Powietrznych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Słowacji, a także policyjne drony. Wszystko wyglądało jak w filmie akcji — ścigani wyrzucali z auta na drogę tzw. “żelazne jeże”, czyli kolczatki drogowe, żeby utrudnić policjantom pościg. Ostatecznie funkcjonariusze oddali strzały ostrzegawcze, a gdy to nie przyniosło skutku — strzelili w oponę uciekającego Audi. Przestępcy próbowali jeszcze uciekać, ale samochód wpadł w poślizg i uderzył w ogrodzenie domu rodzinnego. Ścigani zaczęli ucieczkę pieszo, ale wkrótce zostali zatrzymani.
Jak informuje słowacka policja, zatrzymani to obywatele Polski w wieku 46, 48 i 53 lat. Usłyszeli zarzuty usiłowania kradzieży, uszkodzenia mienia oraz napaści na funkcjonariusza publicznego. 48-letni kierowca odpowie także za stworzenie zagrożenia dla życia i zdrowia uczestników ruchu drogowego podczas niebezpiecznej ucieczki.
