CELEBRITY
🟥 Spięcie z dziennikarzem i mocne słowa ⚠️🎦 Sprawa odbija się szerokim echem! Ekspert mówi wprost: wyszedł temperament boksera 💬🥊 Jak to oceniacie? 🤔
Zachowanie prezydenta Karola Nawrockiego podczas konferencji w Przemyślu wywołało szerokie komentarze i podzieliło opinię publiczną. Ostra wymiana zdań z dziennikarzem TVN stała się jednym z najgłośniejszych momentów wydarzenia. “Fakt” rozmawiał o tej sytuacji z dr Sergiuszem Trzeciakiem. Politolog i ekspert od marketingu politycznego ocenił, że ujawnił się “temperament boksera”.
23 marca prezydent Nawrocki wraz z prezydentem Węgier Tamasem Sulyokiem wziął udział w obchodach Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. W drugiej części dnia rozmowy przeniosły się do Budapesztu, gdzie Nawrocki spotkał się także z premierem Viktorem Orbanem.
Jeszcze w Przemyślu, podczas wspólnej konferencji prasowej, Nawrocki podkreślał, że misją obu prezydentów jest to, aby przyjaźń polsko-węgierska “nie stała się obiektem krótkotrwałych politycznych drgań”.
Do napiętej sytuacji doszło po zakończeniu wystąpień. Gdy prezydenci schodzili ze sceny, dziennikarz TVN zapytał Nawrockiego, czy nie przeszkadza mu zażyłość między Orbanem a Władimirem Putinem. Prezydent wrócił na scenę i ostro odpowiedział.
— Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski. Mówię do pana, panie redaktorze. Władimir Putin to zbrodniarz, rozumie pan redaktor? Do widzenia — powiedział, machając palcem w stronę dziennikarza.
Sytuację skomentował później premier Donald Tusk. “Proszę nie krzyczeć na dziennikarzy, panie prezydencie Nawrocki. To nie oni wpakowali pana w to rosyjskie bagno” — napisał na platformie X.
Do zachowania głowy państwa odniósł się w rozmowie z “Faktem” dr Sergiusz Trzeciak. Jak ocenia, wśród twardego elektoratu PiS reakcja prezydenta może spotkać się z aprobatą. — W ich ocenie była adekwatna, a sam prezydent został sprowokowany — wskazuje.
Ekspert zaznacza jednak, że inaczej mogą to odbierać wyborcy umiarkowani. — Dla części z nich tak emocjonalne zachowanie może być trudne do zaakceptowania. Widzimy tu wyraźną polaryzację opinii, odpowiadającą podziałom politycznym. Wyborcy centrum mogą uznać, że prezydent niepotrzebnie uległ prowokacji — mówi.
Zobacz: “Sędziowie po ludzku się boją”. Sąd wciąż nie rozpatruje wniosku o ENA dla Ziobry
Dr Trzeciak podkreśla, że politycy powinni zachowywać powściągliwość. — Bardzo łatwo powiedzieć o jedno zdanie za dużo, a koszt takiego błędu bywa wysoki. Zwłaszcza w przypadku prezydenta, którego każde słowo jest natychmiast oceniane — dodaje.
Zwraca też uwagę na kontekst medialny. — Paradoksalnie na korzyść prezydenta działa to, że pytanie padło ze strony dziennikarza TVN, stacji krytycznie postrzeganej przez wielu wyborców prawicowych. W innym przypadku konsekwencje mogłyby być większe — ocenia.
W tej reakcji ujawnił się temperament boksera, osoby skłonnej do konfrontacji, która nie unika ostrych wymian — nie tylko w sensie metaforycznym, ale i werbalnym. Jednak jako głowa państwa prezydent powinien mieć na uwadze, że to, co uchodzi zwykłemu politykowi, w jego przypadku jest oceniane znacznie surowiej
— podkreśla ekspert.
Jak dodaje, “pytanie dziennikarza uderzyło w czuły punkt”. — De facto sugerowało prorosyjskie postawy, co mogło zostać odebrane jako zarzut godzący w wiarygodność prezydenta — mówi.
Zdaniem dr Trzeciaka tego typu sytuacje nie wywołują dziś już tak powszechnego oburzenia jak kiedyś. — Model umiarkowanej, wyważonej debaty publicznej stopniowo ustępuje miejsca bardziej konfrontacyjnemu stylowi. Zjawisko to widoczne jest również na Zachodzie, gdzie coraz większą popularność zdobywają politycy o ekspresyjnym, emocjonalnym stylu komunikacji, czego przykładem jest Donald Trump — podsumowuje autor książki “Drzewo kampanii wyborczej 2.0, czyli jak wygrać wybory”.
Generał do niedawna doradzał Trumpowi. Teraz mówi, czy Putin zyskuje na wojnie
