CELEBRITY
Z czymś takim Karol Nawrocki jeszcze się nie spotkał! W weekend na stadionach w całej Polsce kibice protestowali, także w wulgarny sposób, przeciwko jego decyzji o zawetowaniu ustawy. Spytaliśmy dr hab. Radosława Kossakowskiego z Uniwersytetu Gdańskiego, który od lat bada świat kibiców o zdanie, bo dotąd prezydent był postrzegany jako jeden z nich. – Zadra zostanie w sercach – mówi, ale zwraca uwagę na drugą stronę tej sprawy. 🟥 Link w komentarzu👇
Z czymś takim Karol Nawrocki jeszcze się nie spotkał! W weekend na stadionach w całej Polsce kibice protestowali, także w wulgarny sposób, przeciwko jego decyzji o zawetowaniu ustawy. Spytaliśmy dr hab. Radosława Kossakowskiego z Uniwersytetu Gdańskiego, który od lat bada świat kibiców o zdanie, bo dotąd prezydent był postrzegany jako jeden z nich. – Zadra zostanie w sercach – mówi, ale zwraca uwagę na drugą stronę tej sprawy.
Kamil Wolnicki: Panie doktorze, czemu kibice wystąpili przeciwko prezydentowi Karolowi Nawrockiemu w zorganizowanej akcji na stadionach Ekstraklasy?
Radosław Kossakowski (dr hab., prof. Uniwersytetu Gdańskiego): Najprostsza odpowiedź jest taka, że prezydent zawetował zmiany, które w jakiejś części dotyczą tego środowiska, choć oczywiście nie w pełnej, bo zmiany kodeksu były większe i to się nie spodobało tej grupie. Kibice odnoszą się do części tych zmian. Czytam to tak, że dla środowisk kibicowskich to potwarz i rozczarowanie.
Chodzi głównie o wątek instytucji tak zwanej “60” i spraw, które często dotyczą kibiców. Widać wyraźnie, że to weto po prostu nie podoba się kibicom. Inna sprawa, czy to prawo było dobre, czy nie, nie chcę rozstrzygać, bo nie jestem prawnikiem. Z drugiej strony, każda grupa społeczna troszczy się o swoje interesy. Zakładam, że prezydent miał swoje argumenty związane z szerszym kontekstem i nie myślał tylko o kibicach, nawet jeśli sam jest jednym z nich.
Karol Nawrocki zawetował ustawę. Ekspert mówi dlaczego
“60” to w slangu pejoratywne określenie donosiciela czy konfidenta. Myśli pan, że prezydent zakładał scenariusz, w którym kibice występują przeciwko niemu? Nawet na stadionie “jego” Lechii pojawił się transparent, który wywiesili kibice Pogoni Szczecin.
Myślę, że zakładał, ma przecież doradców, a sam jest osobą wykształconą. Musiał wiedzieć, że uderzy w świat kibiców. Pamiętajmy też, że prawo funkcjonowało tak, że często niekoniecznie winna osoba mogła cierpieć choćby z powodu zeznań tak zwanego małego świadka koronnego. Moim zdaniem, chociaż oczywiście nie mam dowodów, prezydent musiał być świadomy, że jego decyzja będzie kontrowersyjna dla kibiców.
Z drugiej strony, podjął taką decyzję, więc zapewne uznał, że jest tu szerszy interes, a nowe prawo nie jest dobrze przygotowane. I że nie może się kierować interesem jednej grupy, nawet jeśli ta jest bliska jego sercu.
Problemem może być też sprawa komunikacji. Często jest tak, że prezydent tłumaczy swoje decyzje, nagrywa wideo i mówi, dlaczego nie podpisał jakiejś ustawy. A tu mamy na razie tylko krótki komentarz przedstawiciela jego kancelarii. Być może to też świadoma decyzja, żeby komunikacja była możliwie jak najbardziej skromna.
Uważa pan wystąpienie kibiców na tak wielu stadionach za znaczące? Bo komunikacja wszędzie była spójna, ale pojawiły się też mocne, wulgarne dodatki.
Prezydent Nawrocki uważa się za jednego z nich, tymczasem z pewnością powstała przeciwko niemu zmasowana i zorganizowana akcja. I faktycznie niektóre transparenty były bardzo mocne. Rozumiem wściekłość i rozczarowanie kibiców, ale z drugiej strony wydaje mi się, że mogli podejść do sprawy w sposób bardziej zniuansowany.
Zaatakowali człowieka, który chodził z nimi do młyna. Ktoś powie, że mógł się skonsultować, ale chyba nie powinno być tak, że prezydent pyta poszczególnych ludzi, którzy jakoś tam się lubią, czy się zgadzają z jego decyzjami. Trochę po to jest prezydentem, żeby podejmował samodzielne decyzje. A czy to wszystko jest znaczące? Powiem tak: wydaje mi się, że jeszcze długo to nie będzie zapomniane prezydentowi.
Z drugiej strony być może za moment pojawi się ustawa w innej formule albo prezydent przygotuje sam projekt, który będzie odpowiadał oczekiwaniom kibiców i to załagodzi spór. Niemniej jednak sądzę, że zadra zostanie. Pytanie też, czy prezydent będzie chciał odzyskać jakoś zaufanie, a jeśli tak, to w jaki sposób. Pojawiło się oświadczenie prezydenta, choć nie skierowane do kibiców, że stworzy radę młodych i spotka się z nią 1 czerwca. Wśród kibiców jest dużo młodych ludzi. Sądzę jednak, że ta inicjatywa była przygotowana wcześniej.
Tylko żeby była jasność, prezydent musi patrzeć na szerszy kontekst, a nie interes niszowej grupy, jaką są kibice.
Donald Tusk też był obrażany. Sprawa Karola Nawrockiego jest inna
Tak, ale obraźliwe hasło kibiców skierowane do Donalda Tuska przetrwało lata.
Tylko zauważmy, że premier Donald Tusk jest konsekwentny w swojej decyzji. Wszedł w spór z kibicami i później nie robił żadnych akcji, żeby się do nich zbliżać, więc wrogość pozostała. Poza tym Donald Tusk nie zaczynał jako osoba lubiana i wspierana przez kibiców. Tu sytuacja jest inna, w przypadku prezydenta Nawrockiego obserwujemy kompletny zwrot. Dotąd był jednym z kibiców, braci po szalu i tak dalej.
Tymczasem w weekend użyto wobec niego bardzo mocnego języka. Na stadionie ŁKS pojawiła się nawet mocna inwektywa. Z drugiej strony, większość tych transparentów była oczywiście krytyczna, ale język kibicowski bywa bardziej wulgarny.
Komunikacja była spójna, ale faktycznie na niektórych stadionach dołożono coś od siebie.
Dlatego mówię, że to jakiś rodzaj przełomu, a zadra zostanie w sercach. Nie wiem, czy prezydent planuje jakąś komunikację, ale przyznam szczerze, że to byłoby kuriozalne, gdyby musiał się tłumaczyć jakiejś jednej grupie. Wtedy pokazałby, że jest prezydentem kibiców, a nie całej reszty Polaków.
Zakładam, że kierował się interesem szerszym niż tylko grupy kibiców, co paradoksalnie dla jego krytyków, lepiej o nim świadczy.
Kibice podchodzą do spraw zero-jedynkowo, mają zantagonizowaną tożsamość i widzą tylko białe lub czarne, a nie dostrzegają szarości. Tu trudno o zniuansowany dialog.
Karol Nawrocki “nie może być niewolnikiem środowiska, z którego się wywodzi”
Prezydent zrobił sobie problem, czy niekoniecznie?
Moim zdaniem nie zrobił. Często myśli się, że kibice to jest jakaś znacząca grupa polityczna, a nie jest. To ludzie, którzy się potrafią dobrze zmobilizować, mają mocne zasoby, ale nie takie, które decydują o jakości życia politycznego czy o tym, kto wchodzi do parlamentu. Według mnie lepiej uciekać od myślenia, które pokutuje, że Karol Nawrocki został prezydentem głosami kibiców. Ich głosy pomogły, ale nie zdecydowały, że zebrał 52, a nie 48 proc. głosów. Tak uważam.
A jeśli pyta pan o problem dla prezydenta, to z pewnością ma trochę wizerunkowy i jest mu w tej sytuacji trudno. Z drugiej strony nie może być niewolnikiem środowiska, z którego się wywodzi. Poza tym pamiętajmy, że do wyborów są jeszcze cztery lata i wiele rzeczy się może wydarzyć. Nie sądzę, żeby prezydent teraz już kalkulował.
