CELEBRITY
Polska musi zapłacić miliardy za nieodebrane szczepionki Pfizera. Były wiceminister zdrowia ujawnia, dlaczego podjęto taką decyzję.
Polska ma zapłacić prawie 6 mld zł firmie Pfizer za nieopłacone szczepionki przeciw COVID-19 — orzekł sąd pierwszej instancji w Brukseli. W polskiej polityce zawrzało. — Jeśli przyjęlibyśmy te szczepionki, zrobilibyśmy to ze świadomością, że zostaną one zmarnowane. Tak z lekami, których innym wtedy brakowało, postępować nie wolno — mówi “Faktowi” Janusz Cieszyński, wiceminister zdrowia w rządzie PiS.
Spór sięga jesieni 2023 r., kiedy Pfizer pozwał Polskę i Rumunię po tym, jak oba kraje odmówiły realizacji części kontraktów zawartych w szczycie pandemii. Rządy argumentowały wówczas, że wraz z wygasaniem COVID-19 i rosnącymi zapasami szczepionek kolejne dostawy stały się zbędne. Sąd w Brukseli uznał jednak, że państwa nie wykazały, iż koncern nadużywał swoich praw, domagając się wykonania umów.
O wyroku i nieodebranych szczepionkach pisaliśmy wcześniej: Pfizer wygrywa w Brukseli. Polska musi zapłacić za szczepionki COVID-19
Co stało za decyzją o odmowie przyjęcia tych 60 mln dawek szczepionki Pfizera? — Przede wszystkim brak zapotrzebowania na taki wolumen szczepień. Jeśli przyjęlibyśmy te szczepionki, zrobilibyśmy to ze świadomością, że zostaną one zmarnowane. Tak z lekami, których innym wtedy brakowało, postępować nie wolno. Odmówiliśmy odbioru, bo wiedzieliśmy, że po prostu tego nie wykorzystamy — mówi w rozmowie z “Faktem” Janusz Cieszyński, wiceminister zdrowia w rządzie Prawa i Sprawiedliwości.
— Do zawarcia takich umów zostaliśmy w praktyce zmuszeni przez rzeczywistość, przez to, że firma Pfizer w umowie z Komisją Europejską uzyskała takie, a nie inne warunki umowne. Widząc realne zainteresowanie Polaków szczepieniami, rząd podjął negocjacje i z innymi firmami udało się uzyskać porozumienie. Pfizer nie był skłonny do ustępstw i dziś widzimy tego efekt. Natomiast przede wszystkim warto pamiętać, że nie dopłacamy ani złotówki ponad to, co wynikało z umowy zawartej z Komisją Europejską, do której Polska przystąpiła na takich warunkach, jakie Komisja przedstawiła — dodaje polityk.
Dopytaliśmy też, na jakich scenariuszach pandemii oparto wielkość zamówień w UE.
— Należy o to pytać Komisję Europejską, która te umowy negocjowała. To nie Polska negocjowała te umowy. Do tych umów można było albo przystąpić, albo nie. Jedynym krajem, który miał inne warunki, są Węgry, które zagwarantowały sobie alternatywę w postaci szczepionek rosyjskich i chińskich. Nie sądzę, żeby były to alternatywy atrakcyjne dla Polaków — odpowiedział Janusz Cieszyński.
Tusk: skrajna głupota PiS. Cieszyński odpowiada
Do sytuacji w serwisie X odniósł się również premier Donald Tusk. “Rząd Morawieckiego zamówił szczepionki na COVID, których nie odebrał i za które nie zapłacił. Polska, a więc my wszyscy, będziemy musieli zapłacić za tę skrajną głupotę PiS ponad 6 mld kary. I to niestety nie jest prima aprilis” — czytamy we wpisie szefa rządu.
Janusz Cieszyński w rozmowie z “Faktem” podkreśla z kolei, że gdy umowy były zawierane, “cała Platforma Obywatelska — Donald Tusk, Bartosz Arłukowicz — wszyscy mówili, że należy je zawrzeć”. — A my wtedy, jako rząd, podjęliśmy jedyną racjonalną decyzję o przystąpieniu do zakupu szczepionek w ramach umowy zawartej przez Komisję Europejską. W przeciwnym wypadku nie mielibyśmy w ogóle żadnych szczepionek — twierdzi rozmówca “Faktu”.
Nowy wirus Nipah uderza w Azję. Kraje reagują i wprowadzają obostrzenia
Jak pandemia wpłynęła na psychikę dzieci i młodzieży? Dane są niepokojące
Państwo przejmie majątek po handlarzu bronią? W tle afera respiratorowa i miliony zaległości
