CELEBRITY
Kryzys będzie tylko się nasilał. To może być wyjątkowo trudne lato dla branży lotniczej
Niedobory paliwa lotniczego już zaczynają stwarzać problemy w Europie, a kryzys będzie tylko się nasilał. To może być wyjątkowo trudne lato dla branży lotniczej.
Europejskim lotniskom zaczyna brakować paliwa. To naprawdę poważny problem, który już sprawił, że na czterech lotniskach we Włoszech wprowadzono ograniczenia w dostępie do paliwa lotniczego. Priorytetowe będzie ono przyznawane: lotom państwowym, długodystansowym oraz medycznym. Dla lotów wewnątrzkrajowych wprowadzono też limit 2000 litrów paliwa lotniczego na samolot – podaje serwis euronews.
Kilka dni temu lotnisko w Brindisi w Apulii jako pierwsze we Włoszech ogłosiło, że nie ma paliwa do samolotów. Wysłano komunikat do linii lotniczych, w którym przekazano, że paliwo nie jest tam dostępne, dlatego prosi się linie lotnicze o zagwarantowanie jego odpowiedniej ilości już na poprzednim lotnisku – tak, aby wystarczyło na kolejne odcinki lotu. Wkrótce podobne problemy mogą wystąpić na innych lotniskach.
Najbardziej narażone są londyńskie lotnisko Heathrow i inne brytyjskie lotniska, gdzie już zaczęły się odwołania lotów z powodu braku paliwa.
Według naszych szacunków Francja ma drugi co do wielkości deficyt między podażą a popytem po Wielkiej Brytanii – mówił w rozmowie z Politico George Shaw, starszy analityk ds. ropy naftowej w Kpler, zaznaczając jednocześnie, że Francja jest w dobrej sytuacji, jeśli chodzi o pozyskiwanie dodatkowych paliw spoza Zatoki Perskiej.
Z prognoz firmy Argus wynika, że niedobory mogą wystąpić także w innych państwach Europy. Niedobory w Portugalii wystąpią w ciągu czterech miesięcy, Węgrzech – w ciągu pięciu miesięcy, Danii – w ciągu sześciu miesięcy, Włoszech i Niemczech – w ciągu siedmiu miesięcy, a Francji i Irlandii – w ciągu ośmiu miesięcy. Co ciekawe, w analizie wskazano, że Polska jest niemal samowystarczalna pod względem paliwa lotniczego, więc mało prawdopodobne jest, by groził jej kryzys. Dyrektor wykonawczy Międzynarodowej Agencji Energetycznej, Fatih Biro, w rozmowie z Business Insiderem przyznał, że “w kwietniu lub maju problemy z niedoborem paliwa lotniczego dotrą do Europy”.
O tym, że problem ten nie dotyczy na razie Polski, mówił też minister energii Miłosz Motyka. – Cena paliwa jest dwukrotnie wyższa niż przed rozpoczęciem konfliktu na Bliskim Wschodzie; nie ma sygnałów, aby tego paliwa miało zabraknąć ze strony polskich dostawców – mówił w Onet Rano. – Natomiast słyszymy, że jeżeli chodzi o część przewoźników, szczególnie tych low-costowych, to ograniczają siatki połączeń – dodawał.
June Goh, starsza analityczka rynku ropy naftowej w Sparta Commodities, w poście na X wytłumaczyła, że “paliwo lotnicze ma bardzo specyficzne wymagania dotyczące przechowywania w zbiornikach”. Dlatego jego zapasy są mniejsze niż np. benzyny lub oleju napędowego. Według niej brak magazynów i niższa produkcja ropy naftowej wywołana wojną na Bliskim Wschodzie to “przepis na katastrofę”.
“Podróże w Azji stały się znacznie droższe, a wiele linii lotniczych dolicza dopłaty paliwowe lub wręcz odwołuje loty. Europa stoi w obliczu nieuchronnych niedoborów paliwa lotniczego. Przygotujcie się” – ostrzegała.
Nawet linie lotnicze mówią o tym wprost. W wywiadzie dla Sky News Michael O’Leary, prezes Ryanair przyznał, że jeśli wojna będzie trwać, dostawy paliwa lotniczego mogą być zagrożone. – Nie spodziewamy się żadnych zakłóceń przed początkiem maja, ale jeśli wojna będzie się przedłużać, istnieje ryzyko zakłóceń w dostawach do Europy w maju i czerwcu – zdradził. Rozważane jest nawet ograniczenie liczby połączeń. Na “czarny scenariusz” przygotowuje się także m.in. Lufthansa oraz Scandinavian Airlines.
Przeczytaj też: Donald Trump grozi Iranowi. Ropa wystrzeliła. “Napięcie na rynku”. Kluczowe godziny.
