CELEBRITY
Zakopower zagra w nietypowym miejscu, które budzi wiele emocji. Czy koncert w Toruniu stanie się początkiem nowej ery dla zespołu?
Tuż po świętach w mediach pojawiła się informacja, że formacja Zakopower zagra koncert w Muzeum “Pamięć i Tożsamość” w Toruniu, które powstało z inicjatywy fundacji o. Tadeusza Rydzyka. “Fakt” skontaktował się z menadżerem zespołu. — Możemy grać tam, gdzie jest na to przestrzeń, gdzie sprzedają się bilety i gdzie przychodzą ludzie — mówi Rafał Podlewski.
W sobotę, 11 kwietnia o godz. 19:00, w audytorium Muzeum “Pamięć i Tożsamość” odbędzie się koncert zespołu Zakopower. Będzie to jedno z pierwszych tak dużych wydarzeń komercyjnych w historii tej instytucji. Muzeum, otwarte w październiku 2023 r., funkcjonuje przy wsparciu fundacji o. Tadeusza Rydzyka.
Wiadomo już, że za udział w koncercie Zakopower w Toruniu trzeba zapłacić 120 zł. Wiele osób zastanawia się jednak, jakie wynagrodzenie za występ otrzyma formacja z Sebastianem Karpielem-Bułecką na czele. W sieci można znaleźć informacje, że standardowe honorarium zespołu może wynosić od 30 do 40 tys. zł. Postanowiliśmy zapytać menadżera Zakopower, ile prawdy jest w tych spekulacjach.
Nie komentuję kwot, które pojawiają się w mediach. Mogę natomiast powiedzieć, że w przypadku koncertów biletowanych wynagrodzenie zależy od sprzedaży biletów. Im mniejsza sala, tym mniej zarabia zespół — nie ma jednej, stałej kwoty. Zazwyczaj są to też niższe wynagrodzenia niż w przypadku koncertów na imprezach zamkniętych — przekazał nam Rafał Podlewski z Kayaxu.
— Jeśli chodzi o samo miejsce, gramy w Muzeum “Pamięć i Tożsamość”, gdzie odbywają się różnego rodzaju wydarzenia kulturalne — od spektakli teatralnych po koncerty muzyki klasycznej. Nie traktujemy tego jako żadnego manifestu, lecz jako zwykły występ w instytucji kultury. Mamy świadomość, że wokół tej kwestii pojawiają się różne wątpliwości. Wynikają one m.in. z faktu, że muzeum zostało sfinansowane ze środków publicznych za rządów PiS, przy wsparciu Ministerstwa Kultury. Jednocześnie instytucja nadal funkcjonuje i nie została zamknięta. Dla nas najważniejsze jest to, że możemy grać tam, gdzie jest na to przestrzeń, gdzie sprzedają się bilety i gdzie przychodzą ludzie, którzy chcą nas słuchać — słyszymy.
Menadżer Zakopower zaznaczył, że nie chciałby, aby każde działanie zespołu było interpretowane jako deklaracja polityczna, zwłaszcza że jego członkowie nie są jednomyślni i często różnią się poglądami.
— Bardzo drażni nas fakt, że dziś niemal wszystko nabiera politycznego wydźwięku. Każde działanie bywa odbierane jako deklaracja, a rzeczywistość sprowadza się do plemiennej walki. Nie chcemy w tym uczestniczyć — niezależnie od tego, po której stronie politycznej ktoś stoi. Tym bardziej że sami nie jesteśmy jednorodni — różnimy się poglądami i nie głosujemy wszyscy na tę samą partię — dodał Rafał Podlewski.
Wyjątkowy wieczór z Zakopower w telewizji. Szroeder oczarowała publiczność
