CELEBRITY
Magda Linette bezradna! Nie tak miało być. Fatalny start Polski
Osłabione brakiem Igi Świątek Polki w piątek stanęły do walki z Ukrainą. Magda Linette w pierwszym secie stoczyła z Martą Kostiuk niezwykle wyrównany bój, by w drugim secie jej gra kompletnie się załamała. A to dla reprezentacji Polski dopiero początek złych wieści.
Cały tenisowy świat z zapartym tchem w ostatnich dniach spoglądał na Majorkę, gdzie Iga Świątek połączyła siły z Francisco Roigiem i samym Rafaelem Nadalem. Rywalki, które w ostatnich miesiącach rozpracowały Igę Świątek, teraz wprost przyznają, że widok tej dwójki na jednym korcie jest wręcz przerażający. Próbująca pokonać swój największy kryzys od lat Polka w pełni poświęciła się tym przygotowaniom, rzucając wszystkie siły na powrót do najlepszej formy. Z tego właśnie powodu czwartej tenisistki rankingu WTA zabrakło w
Gliwicach, gdzie w tym samym czasie reprezentacja Polski stanęła przed szalenie trudnym wyzwaniem w Billie Jean King Cup.
Na papierze to nasze wschodnie sąsiadki są zdecydowanymi faworytkami. Naszpikowana gwiazdami drużyna, z Eliną Switoliną i Martą Kostiuk na czele, przyjechała do Gliwic niesamowicie pewna siebie i w najsilniejszym możliwym zestawieniu. Wobec absencji Świątek ciężar powstrzymania rywalek przede wszystkim bierze na siebie Magda Linette.
Warto dodać, że obie reprezentacje mierzyły się dokładnie rok temu. Wówczas w Radomiu Polki w zbliżonym składzie (Linette, Chwalińska, Kawa, Kubka) uległy Ukrainkom, które oprócz Switoliny i Kostiuk miały w obwodzie świetne deblistki, siostry Kiczenok i zdominowały tamto spotkanie. Dzięki temu po raz pierwszy w historii wdarły się do finałów Billie Jean King Cup.
Z kolei nasze tenisistki musiały mozolnie odbudowywać swoją pozycję. Wróciły do gry dopiero jesienią w Gorzowie Wielkopolskim. Tam, na twardym korcie i przy pełnych trybunach, sprawy w swoje ręce wzięła Iga Świątek, która poprowadziła drużynę do gładkich zwycięstw nad Nową Zelandią i Rumunią, zapewniając Polkom grę w kwietniowym barażu z Ukrainkami. To właśnie w tamtym, gorzowskim turnieju z orzełkiem na piersi zadebiutowała Linda Klimovicova. Teraz jednak Świątek znów nie ma z zespołem, a do Gliwic przyjechały niezwykle mocne Ukrainki.
Jako pierwsze na korcie w Gliwicach pojawiły się Linette (55. WTA) i Kostiuk (27.). Dwa dotychczasowe spotkania wygrywała Ukrainka. Trzy lata temu w pierwszej rundzie w San Diego i przed rokiem w Katarze. Oba na twardej nawierzchni.
Początek piątkowego spotkania był wyrównany. Linette, której tenis jest znacznie mniej ofensywny, dobrze serwowała, co utrzymywało ją w grze. Kostiuk grała głębiej, co sprawiało coraz większe problemy naszej tenisistce. Rywalka z każdym gemem czuła się na korcie coraz swobodniej i to ona najpierw wypracowała, a następnie wykorzystała jedynego break pointa. Jakże cennego, na zwycięstwo w pierwszym secie 6:4.
Drugi set miał niestety bardziej jednostronny przebieg. Kostiuk grała coraz mocniej i coraz dokładniej, wyganiając Linette w narożniki kortu i zmuszając do popełniania błędów.
Przełamała ją na 2:0, po długiej walce również na 4:0 i temperatura tego spotkania drastycznie opadła. Ostatecznie Linette w drugim secie przegrała bez wygrania choćby jednego gema.
Po tym spotkaniu odbędzie się mecz Katarzyny Kawy z Eliną Switoliną.
Magda Linette — Marta Kostiuk 4:6, 0:6
Polska — Ukraina 0:1
