CELEBRITY
Gorąca debata w Polsat News. Agnieszka Gozdyra i poseł PiS w ostrym starciu na żywo. Co wywołało tak emocjonalną reakcję?
Zawrzało na antenie Polsat News. Agnieszka Gozdyra powiedziała podczas programu na żywo, że Łukasz Kmita “próbuje ją obrażać”. Reakcja posła PiS była natychmiastowa. Bez odpowiedzi nie pozostała też Karolina Pawliczak z KO.
W programie “Debata Gozdzyry” dziennikarka pytała swoich gości m.in. o wybory na Węgrzech, które odbędą się już w niedzielę. Prowadząca przypomniała, że kilku przedstawicieli PiS pojechało na Węgry. Niektórzy z nich opublikowali w mediach społecznościowych zdjęcia, w których podkreślali, że wspierają Viktor Orban.
Czyli co, donosiciela do Moskwy państwo wspierają? Może pan mi to jakoś opisać logicznymi argumentami? — zapytała wprost Agnieszka Gozdyra. Kmita odpowiedział jej, że to “fajna prowokacja”. — Ale przejdźmy do meritum — dodał.
Dziennikarka dopytywała swojego gościa, dlaczego uznał jej pytanie za prowokacyjne. — Z tego, co wiem, to nie Orban donosił. […] Może żyje pani w takiej alternatywnej rzeczywistości, jak wczoraj osoby wskazane do zajęcia stanowisk w Trybunale Konstytucyjnym — odpowiedział Kmita. Wtedy prowadząca stwierdziła, że jej gość “próbuje ją obrażać” i zaczęła podkreślać, że nie żyje w alternatywnej rzeczywistości. — Tylko w takiej, w której poseł do polskiego parlamentu Michał Wójcik wspiera Orbana, o którym wiadomo, bo w tym tygodniu dziennikarze ujawnili nagrania, dokumenty, z których wynika jasno, że po prostu węgierski rząd donosi w najlepsze na Kreml. I chciałam zapytać, dlaczego państwo wspierają takich ludzi? — dopytywała.
Poseł PiS odrzucił sugestię dziennikarki, jakoby miał wobec niej obraźliwe intencje. Zaznaczył, że zarówno on, jak i jego ugrupowanie popierają Viktora Orbana, jednocześnie jednoznacznie krytykując Wladimira Putina. Wyjaśniał też, że wyjazd delegacji PiS na Węgry miał na celu — jak to ujął — “pilnowanie przebiegu wyborów”. Po jego wypowiedzi do rozmowy włączyła się posłanka KO Karolina Pawliczak.
To jest tak zaskakujące, co pan mówi. Musi pan coś wziąć na uspokojenie. A właściwie na jakiś zdrowy rozsądek (…). Zaczął pan od obrażania pani redaktor, opowiada pan głupoty, bzdury i jakieś brednie — powiedziała.
