CELEBRITY
Osłabiona Wisłą Kraków wywiozła punkt z Bytomia. Mecz miejscowej Polonii z Białą Gwiazdą zakończył się remisem 1:1. W normalnych okolicznościach goście spod Wawelu kręciliby na ten wynik nosem, ale w obecnej sytuacji muszą go docenić i spojrzeć, ile brakuje im jeszcze do awansu. W tabeli jest bardzo interesująco. 🟥 Link w komentarzu👇
Osłabiona Wisłą Kraków wywiozła punkt z Bytomia. Mecz miejscowej Polonii z Białą Gwiazdą zakończył się remisem 1:1. W normalnych okolicznościach goście spod Wawelu kręciliby na ten wynik nosem, ale w obecnej sytuacji muszą go docenić i spojrzeć, ile brakuje im jeszcze do awansu. W tabeli jest bardzo interesująco.
Jeszcze przed tym meczem liderująca w tabeli Wisła zaczęła odliczanie punktów, jakie dzielą krakowski klub od awansu do Ekstraklasy. Wyniki uzyskiwane przez bezpośrednich rywali Białej Gwiazdy do czołowych lokat układały się ostatnio tak, że zespół Mariusza Jopa raczej nie czuł niczyjego oddechu na plecach.
W tak komfortowej sytuacji krakowianie pojechali do Bytomia, na mecz z Polonią, która przez niemałą część sezonu wydawała się kandydatem do tego, żeby przynajmniej grać w barażach. Potem wyraźnie spuściła z tonu i osunęła się w tabeli. W starciu z Wisłą miała jednak niebywałą szansę, aby nawiązać do swoich najlepszych występów. Biała Gwiazda przyjechała na Górny Śląsk mocno osłabiona.
Przede wszystkim brakowało najlepszego strzelca i piłkarza zespołu z Krakowa — Angela Rodado, który po kontuzji poddał się operacji barku. Brakowało też lidera obrony — Wiktora Biedrzyckiego, a Alan Uryga, który miał zająć jego miejsce, na rozgrzewce doznał kontuzji. Ci, którzy pozostali też byli dalecy od najlepszej dyspozycji i mieli szczęście, że już do przerwy nie przegrywali.
Od pierwszych minut gospodarze rzucili się do ataku. Już w 2. minucie błąd defensywy Wisły dał Oliwierowi Kwiatkowskiemu znakomitą okazję, ale strzelił obok. Najaktywniejszy był Konrad Andrzejczak. W 6. minucie nieczysto trafił w piłkę, a w 8. minucie jego mocny strzał z linii bramkowej wybił Joseph Colley.
Bohaterem Białej Gwiazdy był Patryk Letkiewicz. W 13. minucie znakomicie wybronił strzał Grzegorza Szymusika z dystansu, a w 22. minucie popisał się niesamowitą paradą po uderzeniu Lucjana Zielińskiego pod poprzeczkę. Pod bramką krakowian co rusz się kotłowało. W 39. minucie jednak goście przeprowadzili szybką kontrę. Julius Etrlhaller pobiegł na spotkanie z bramkarzem, a z jego podania Frederico Duarte wbił piłkę do bramki, ale sędzia nie uznał gola z powodu spalonego.
Wisła odsłaniała się dalej i popełniała błędy. Nie wykorzystywali ich bardzo nieskuteczni gospodarze. W 46. minucie Jakub Apolinarski uderzył bardzo niecelnie, po jak się wydawało, wzorowo przeprowadzonej kontrze. Trzy minuty później groźnie było pod drugą bramką. Wojciech Banasik tylko sobie znanym sposobem obronił mocne uderzenie Duarte z pięciu metrów.
Kwiatkowski przełamał niemoc Polonii w 60. minucie. Zwiódł rywali przed polem karnym, a potem posłał techniczne uderzenie przy samym słupku, do bramki Wisły. Na początku nic nie wskazywało, że coś się jeszcze zmieni. Potem Marko Bozić, specjalista od pięknych bramek, przymierzył i uderzył pod poprzeczkę zza pola karnego.
W 73. minucie Kwiatkowski “ostemplował” słupek bramki Wisły. W odpowiedzi Patryk Duda zagroził bramce bytomian, choć jego strzał został zablokowany. W 77. minucie piłka nawet wpadła do siatki gospodarzy, ale gol Colleya nie został uznany, bo piłka po rzucie rożnym przez chwilę leciała poza boiskiem.
Wisła na sześć kolejek przed końcem ma 7 punktów przewagi nad drugim Śląskiem Wrocław i 12 nad trzecim Chrobrym Głogów (może być 11, jeśli Wieczysta Kraków wygra zaległy mecz). Oznacza to w teorii, że 6-7 punktów powinno wystarczyć piłkarzom z Reymonta do awansu, choć w praktyce może to być mniejsza liczba.
