CELEBRITY
Nowy przedmiot w szkołach wzbudza emocje. Politycy i ideolodzy mają swoje zdanie, ale co na to rodzice? Dowiedz się, co zmienia się od 2026 roku.
Nie znam rodzica, który nie chciałby, żeby jego dziecko dowiadywało się, jak reagować w sytuacji, w której widzi jakieś zagrożenie związane z jego zdrowiem — tak wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer z KO mówiła o edukacji zdrowotnej. W rozmowie z “Faktem” mówiła również o nowej edukacji seksualnej w szkołach oraz co dalej z lekcjami religii.
Od 1 września 2026 r. edukacja zdrowotna, dotychczas jako nieobowiązkowy przedmiot, obejmie wszystkich uczniów. Taką decyzję podjęło kierownictwo resortu edukacji. Czego należy się spodziewać? — Edukacja zdrowotna obejmie większość tematów jak kwestia zdrowia psychicznego, zdrowego odżywiania, higieny osobistej oraz kwestie związane z profilaktyką. Tematy związane z edukacją seksualną, które stanowiły jedną dziesiąta przedmiotu, zostały wyłączone do drugiego przedmiotu — mówiła Katarzyna Lubnauer.
Rodzice będą mieli wybór, czy chcą posłać swoje dzieci na nieobowiązkowy komponent edukacji zdrowotnej o tematach związanych z życiem seksualnym. Budził on najwięcej kontrowersji, kiedy w ubiegłym roku nowy przedmiot wchodził do szkół. Biskupi katoliccy, politycy prawicy i część środowiska nauczycielskiego był przeciwko — ich zdaniem — “seksualizacji” młodzieży z powodu propozycji MEN.
Lubnauer w rozmowie z “Faktem” zauważyła, że większość programu edukacji zdrowotnej “nie wzbudza żadnych emocji, a jeśli już to pozytywne”. — Mieliśmy silne apele bardzo wielu środowisk, aby ta część była obowiązkowa dla uczniów. Natomiast ta drobna część o edukacji seksualnej będzie decyzją rodziców. (…) To, co będzie treścią jednej i drugiej części, zadecydują eksperci, którzy już zostali powołani i ich listę znaleźć na stronie MEN — dodała wiceministra.
Czy resort edukacji liczy się z dalszym sprzeciwem większości rodziców wobec edukacji zdrowotnej? Według danych ministerstwa z listopada 2025 r. ponad 40 proc. uczniów uczęszczała na nieobowiązkową edukację zdrowotną.
Nie znam rodzica, który nie chciałby, żeby jego dziecko dowiadywało się, jak reagować w sytuacji, w której widzi jakieś zagrożenie związane z jego zdrowiem, jak aktywnie żyć i dbać o siebie. Ten przedmiot, o którym mówimy, wzbudza tylko pozytywne emocje ze strony społeczeństwa. Jeżeli ktoś protestuje, to najczęściej to są politycy i ideolodzy, a nie rodzice — odpowiedziała Lubnauer.
Co dalej z lekcjami religii? “Zakończyliśmy proces zmian”
“Fakt” zapytał wiceministry edukacji także co dalej ze zmianami wokół lekcji religii w szkołach. — Proces zmian w temacie lekcji religii i etyki zakończyliśmy. Oba te przedmioty są nieobowiązkowe, z jedną godziną tygodniowo układaną przed lub po lekcjach, tak żeby każdy mógł zdecydować, czy na nie chodzi. Jeśli nie, to żeby nie musiał czekać na inne lekcje — wyjaśniła Lubnauer.
W piątek 10 kwietnia Stowarzyszenie Katechetów Świeckich krytycznie oceniło decyzję MEN o wprowadzeniu obowiązkowej edukacji zdrowotnej przy jednoczesnym ograniczaniu znaczenia religii i etyki w polskiej szkole — poinformowała organizacja. Zaapelowała o wznowienie prac nad obywatelskim projektem ustawy.
Zarząd Stowarzyszenia Katechetów Świeckich w komunikacie wyraził sprzeciw wobec kierunku zmian w polskiej edukacji, w którym “jedne obszary kształcenia zyskują status obowiązkowy, podczas gdy inne kluczowe dla wychowania młodego człowieka są systematycznie marginalizowane”.
“Decyzja Ministerstwa Edukacji Narodowej o uczynieniu edukacji zdrowotnej przedmiotem obowiązkowym — przy jednoczesnym ograniczaniu roli religii i etyki — zdaniem SKŚ stanowi wyraźny sygnał, jakie treści uznawane są dziś za priorytetowe” — napisała organizacja.
