CELEBRITY
Łatwogang niemal dorównał WOŚP w zbiórce charytatywnej, osiągając niewiarygodną kwotę. Jerzy Owsiak wyraził uznanie dla organizatorów.
Polski internet przez dziewięć dni zamienił się w rozgrzaną do czerwoności arenę pomagania. Licznik pędził jak oszalały i kolejne miliony przybywały jak fala, której nic nie było w stanie zatrzymać. Gdy 26 kwietnia zamykano stream Łatwoganga, na ekranie świeciła kwota 251 mln 758 tys. 233 zł. To wynik, który jeszcze chwilę wcześniej wydawał się zarezerwowany wyłącznie dla finałów WOŚP. Internetowa zbiórka niemal dogoniła legendarną orkiestrę. Różnica? Zaledwie 11,7 mln zł! — Możemy się od was uczyć — gratulował Jerzy Owsiak.
To nie była zwykła zbiórka. Przez wiele godzin, niemal bez przerwy, trwał charytatywny maraton, który przyciągnął tłumy widzów. Datki wpadały jedne po drugich. Emocje rosły z każdą minutą i licznik przeskakiwał kolejne granice: 100 milionów, 150, 200… aż w końcu ponad ćwierć miliarda złotych.
Za akcją stał Łatwogang, grupa twórców internetowych, którzy postawili sobie cel: zebrać jak najwięcej dla Fundacji Cancer Fighters, pomagającej dzieciom chorym na raka. I zrobili coś, co jeszcze chwilę temu wydawało się niemożliwe.
Kulminacja przyszła 26 kwietnia. Po intensywnym, wielogodzinnym streamie licznik zatrzymał się na 251 mln 758 tys. 233 zł. W sieci zawrzało. Internauci przecierali oczy ze zdumienia.
To kwota, która niemal zrównała się z wynikiem tegorocznego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Dla porównania, 34. finał WOŚP zakończył się kwotą 263 mln 477 tys. 929,83 zł. Różnica między obiema zbiórkami to zaledwie kilkanaście milionów złotych.
Jeszcze kilka lat temu takie zestawienie wydawałoby się abstrakcją. WOŚP budował swój wynik przez dekady, rok po roku zwiększając skalę pomocy. Tymczasem Łatwogang w kilkadziesiąt godzin niemal dogonił tę legendę.
Do sprawy odniósł się sam Jerzy Owsiak. Szef WOŚP nie krył zaskoczenia i uznania.
— To jest taki moment, w którym jako szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy mówię wprost: to my się także od was musimy uczyć — powiedział, zwracając się do organizatorów zbiórki.
Porównał też emocje towarzyszące akcji do tych z pierwszego finału WOŚP w 1993 r. Wtedy również była euforia, niedowierzanie i poczucie, że dzieje się coś wielkiego.
Co zrobią z fortuną ze zbiórki?
Na tym jednak nie koniec. Organizatorzy zapowiadają, że teraz zaczyna się najważniejszy etap: rozdysponowanie gigantycznych środków. Pieniądze mają trafić zarówno do konkretnych podopiecznych fundacji Cancer Fighters, jak i do klinik onkologicznych w całej Polsce. Powstać ma też specjalny serwis, w którym każdy będzie mógł sprawdzić, na co dokładnie wydawane są środki. Twórcy podkreślają jasno: przy takiej skali zbiórki transparentność ma być absolutnym fundamentem.
