CELEBRITY
Były funkcjonariusz SOP zam***ował 4-letnią córkę. Prokuratura ujawniła wstrząsające fakty
Dwa miesiące temu funkcjonariusz SOP zaatakował swoją rodzinę podczas urlopu w Ustce. Zabił nożem swoją małą córkę i ranił resztę domowników. Powody ataku nie są znane, a sprawa budzi wiele emocji. Teraz śledczy ujawnili nowe ustalenia.
Były funkcjonariusz SOP zabił 4-letnią córkę. Nowe fakty ws. tragedii w Ustce
Dwa miesiące temu funkcjonariusz SOP zabił w Ustce swoją małą córkę i ranił resztę członków rodziny. Piotr K. przebywał w areszcie przez osiem tygodni, jednak nie zdecydował się złożyć obszernych zeznań i ujawnić, dlaczego zaatakował rodzinę.
Śledczy przekazali mediom nowe ustalenia w tej wstrząsającej sprawie. Jak się okazuje, według wyników badań toksykologicznych, napastnik nie był pod wpływem alkoholu czy środków psychoaktywnych. 44-latek był zatem całkowicie trzeźwy w momencie ataku.
Zobacz też: Nie żyje legendarny muzyk. Fani nie mogą uwierzyć
Tragedia w Ustce. Piotr K. zostanie dłużej w areszcie
Tymczasowy areszt dla mordercy dobiega końca. Jak ustalił „Fakt”, śledczy złożą wniosek o dalszy pobyt Piotr K. za kratkami. Były funkcjonariusz SOP wciąż stanowi zagrożenie dla społeczeństwa, a jego stan psychiczny pozostaje niejasny. 44-latek nie ujawnił bowiem powodu swojego ataku, lecz częściowo przyznał się do zarzucanych mu czynów.
Według ustaleń, miał bez powodu wyjść nagle do kuchni podczas pobytu u teściów. Wrócił z nożem i bez słowa rozpoczął atak na całą rodzinę. Tragedia z Ustki wstrząsnęła Polską.
Czytaj także: Szokujący głos z Pałacu Prezydenckiego. Padły słowa o zrzeczeniu się stanowiska
Ustka. Funkcjonariusz SOP zabił córkę
Dwa miesiące temu w Ustce doszło do tragicznego zdarzenia w jednym z mieszkań przy ul. Bałtyckiej. Wieczorem 26 stycznia policja została wezwana po zgłoszeniu o awanturze, podczas której sąsiedzi słyszeli krzyki dziecka. Na miejscu funkcjonariusze natrafili na ślady krwi i agresywnego 44-latka, którego obezwładniono.
W lokalu znajdowała się ciężko ranna 4-letnia dziewczynka z raną kłutą klatki piersiowej. Niestety mimo długiej reanimacji, nie udało się jej uratować. Pierwsze ustalenia śledczych, wskazywały na rodzinną awanturę, po której mężczyzna zaatakował bliskich nożem. Dzisiaj mówi się jednak o nagłym ataku agresji u 44-latka. Ranne zostały także matka i babcia dziecka, a część rodziny zdołała uciec. Sprawca trafił wówczas do szpitala pod nadzorem policji, a sprawę wciąż bada prokuratura.
