Connect with us

CELEBRITY

Coś niewiarygodnego…

Published

on

14 lat temu tragiczną śmiercią małej Madzi z Sosnowca żyła cała Polska. Katarzyna W., która odsiaduje 25-letni wyrok za zabójstwo córki, zaczęła spłacać zasądzone wobec niej koszty.

Sprawa Madzi z Sosnowca wstrząsnęła całą Polską
Jak zginęła mała Madzia?
Matka Madzi podjęła pracę w więzieniu

Zabójstwo sześciomiesięcznej Magdaleny Waśniewskiej do dziś wywołuje smutek i oburzenie w całej Polsce. Tragedia rozpoczęła się 24 stycznia 2012 roku, kiedy na policję zgłosiła się jej matka, 22-letnia Katarzyna Waśniewska. Według jej początkowych zeznań, córkę porwano, gdy wracała z nią do domu około godziny 18. Kobieta twierdziła, że została uderzona w tył głowy, a dziecko zabrano, gdy była nieprzytomna.

Poszukiwania Madzi objęły nie tylko policję i mieszkańców Sosnowca, ale niemal całą Polskę. Internet i media społecznościowe żyły kolejnymi doniesieniami o zaginionej dziewczynce. Z czasem współczucie wobec rodziców zaczęło mieszać się z podejrzliwością. 29 stycznia, po konferencji prasowej z udziałem Katarzyny i Bartłomieja Waśniewskich, kraj obiegła szokująca informacja, że rzekomo cierpiąca matka później wybrała się do kina na horror. Już wtedy była pod baczną obserwacją służb.

W sprawę zaangażował się również Krzysztof Rutkowski. 2 lutego udało mu się nakłonić Katarzynę Waśniewską do wyznania prawdy. W nagranej rozmowie przyznała, że dziewczynka zmarła wskutek wypadku – upadła na podłogę i uderzyła głową o próg. Prawda okazała się jednak znacznie bardziej przerażająca. Sprawiedliwość nie zawiodła – sąd wydał surowy wyrok, który odzwierciedlił dramat tej tragedii.

W lipcu 2012 roku biegli ogłosili wstrząsające ustalenia – przyczyną śmierci małej Magdaleny było uduszenie. W miarę postępu procesu wychodziły na jaw kolejne, przerażające fakty. Okazało się, że Katarzyna Waśniewska podejmowała różne próby pozbawienia życia własnej córki. Najpierw próbowała zabić dziecko za pomocą dwutlenku węgla, a gdy to się nie powiodło, rzuciła nią o podłogę. Kiedy i to nie doprowadziło do śmierci dziewczynki, matka ostatecznie udusiła ją. Śledczy ustalili, że plan zabójstwa zaczął się najpóźniej 19 stycznia 2012 roku.

3 września 2013 roku Sąd skazał Katarzynę Waśniewską na karę 25 lat pozbawienia wolności za zabójstwo córki. Apelacja nie przyniosła zmiany wyroku – sąd II instancji podtrzymał decyzję sądu pierwszej instancji, jednocześnie zastrzegając, że skazana będzie mogła ubiegać się o przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu 20 lat kary. Oznacza to, że matka Madzi najwcześniej opuści więzienie w 2032 roku. Obecnie przebywa w zakładzie karnym w Lublińcu, gdzie odbywa surową karę za dramat, którego stała się sprawczynią.

Profesor Maciej Bernasiewicz z Uniwersytetu Śląskiego, specjalista w dziedzinie resocjalizacji i przestępczości, tłumaczy, że w pierwszej kolejności do pracy w więzieniu kierowane są osoby, które mają obowiązki alimentacyjne lub inne sądowe zobowiązania. W przypadku Katarzyny W. sytuacja była jednak wyjątkowa. Mimo że skazana miała do spłacenia ponad 113 tys. zł kosztów związanych z rzekomym powiadomieniem służb o porywaczu, przez ponad dekadę nie wykonywała żadnej pracy za kratami.

Dopiero niedawno jej konto zaczęło być zasilane kwotami z wynagrodzenia. Łącznie jest to około 5,7 tys. zł, co daje przeciętnie około 240 zł miesięcznie. 

 „To minimum, które komornik pobiera z jej wynagrodzenia. Skazana ma coś dać od siebie społeczeństwu, a przez lata nie dała ani złotówki” – mówi „Faktowi” osoba zaznajomiona z kulisami sprawy. Eksperci podkreślają, że kara więzienia nie polega jedynie na przebywaniu za kratami, ale także na realnym wkładzie w społeczeństwo poprzez pracę i spłatę zobowiązań.

Od momentu rozpoczęcia pracy w więzieniu Katarzyna W. zaczęła również zmieniać swoje zachowanie wobec współosadzonych. Jak wynika z informacji „Faktu”, przestała prowokować konflikty i unika konfrontacji z innymi więźniami. Jednocześnie całkowicie ograniczyła kontakty z mediami i nie komentuje swojego losu poza murami więzienia. W przeszłości występowała m.in. w se24.tv, gdzie publicznie narzekała na byłego męża. Zdaniem wielu ekspertów, zmiana zachowania może być elementem przygotowań do ewentualnego wcześniejszego wyjścia na wolność.

Pojawienie się pracy i regularnych wpłat do komornika po latach bierności można odbierać jako strategiczną kalkulację – sposób na zwiększenie szans na skrócenie wyroku. Nie zmienia to jednak faktu, że przez długi czas Katarzyna W. nie wypełniała swoich zobowiązań wobec społeczeństwa. Dopiero teraz próbuje nadrobić lata zaniedbań, starając się pokazać, że jest gotowa na odpowiedzialność i realny wkład w życie społeczne.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 USAtalkin