CELEBRITY
Czegoś takiego nikt się nie spodziewał!
Światowe elity polityczne szykują się na wydarzenie, które – jak twierdzą dyplomaci – może wywrócić dotychczasowy porządek międzynarodowy. Chodzi o zaplanowaną na czwartek ceremonię w Davos, która odbędzie się na marginesie Światowego Forum Ekonomicznego. W centrum uwagi znalazł się prezydent USA i projekt, który już przed inauguracją wywołał globalne napięcia.
Według informacji ujawnionych przez światowe media, Donald Trump rozesłał specjalne zaproszenia na uroczyste podpisanie statutu nowej instytucji pod nazwą Rada Pokoju. Ceremonia ma odbyć się 22 stycznia o godz. 10:30 i – jak podkreślają informatorzy – nie będzie jedynie formalnym wydarzeniem, lecz politycznym pokazem siły.
Wśród zaproszonych znalazł się prezydent Polski Karol Nawrocki, dla którego udział w inicjatywie może oznaczać jedną z najważniejszych decyzji całej kadencji. Z ujawnionych dokumentów wynika, że Trump zamierza osobiście stanąć na czele nowego gremium, a sama ceremonia ma symbolizować narodziny alternatywnego porządku globalnego.
Gaza to dopiero początek
Choć oficjalnie Rada Pokoju ma zajmować się zarządzaniem Strefą Gazy i nadzorem nad jej odbudową, kulisy projektu wskazują na znacznie szersze ambicje. Dziennik Financial Times informuje, że amerykańscy urzędnicy nie kryją, iż nowy organ ma pełnić rolę nieformalnego substytutu ONZ.
W kręgu zainteresowań Rady mają znaleźć się także konflikty w Ukrainie oraz Wenezueli, co w praktyce oznaczałoby próbę przejęcia funkcji dotychczas zarezerwowanych dla Organizacja Narodów Zjednoczonych. Sam Trump w rozmowach z Reuters podkreślał, że nowe ciało ma być skuteczniejsze niż – jak to ujął – „skostniałe struktury międzynarodowe”.
Te deklaracje rodzą pytania o mandat Rady, jej realne kompetencje oraz wpływ na suwerenność państw, które zdecydują się do niej przystąpić.
Kontrowersyjna lista gości
Największe emocje na dyplomatycznych salonach budzi skład zaproszonych. Na liście ponad 60 przywódców znaleźli się politycy o skrajnie odmiennych interesach, w tym Władimir Putin oraz premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer.
Taka konfiguracja wywołała wyraźny niepokój w części zachodnich stolic. Francja i Kanada sygnalizują sceptycyzm wobec udziału w nowej strukturze, podczas gdy Węgry otwarcie deklarują gotowość przystąpienia. Berlin z kolei przyjął postawę wyczekującą, zapowiadając szczegółową analizę propozycji Waszyngtonu.
Dyplomaci nie ukrywają, że inicjatywa Trumpa już teraz pogłębia podziały w Europie, stawiając wiele państw w politycznie niewygodnej sytuacji.
Miliard dolarów za miejsce
Najbardziej kontrowersyjny element projektu dotyczy pieniędzy. Jak informuje Bloomberg, administracja USA oczekuje od państw chcących uzyskać stałe członkostwo w Radzie Pokoju wpłaty co najmniej 1 mld dolarów.
Kraje, które nie zdecydują się na taki wydatek, miałyby otrzymać jedynie trzyletnie członkostwo kadencyjne, którego przedłużenie zależałoby wyłącznie od przewodniczącego Rady – czyli Donalda Trumpa. Taki model funkcjonowania międzynarodowej instytucji jest bezprecedensowy i przez wielu ekspertów określany jako komercjalizacja globalnego pokoju.
Czwartkowe spotkanie w Davos zapowiada się więc nie tylko jako wydarzenie polityczne, ale także test lojalności, wpływów i zasobności finansowej światowych mocarstw.
