CELEBRITY
Dariusz Michalczewski ujawnia swoje przemyślenia na temat polityki i relacji z Karolem Nawrockim. Co naprawdę myśli o prezydencie?
Dariusz Michalczewski był gościem Krzysztofa Stanowskiego w Kanale Zero. W rozmowie pięściarz dokonał bolesnej autokrytyki swojego zaangażowania w politykę. — To był błąd i dałem się “wypuścić” — stwierdził w “Godzinie Zero”. Odniósł się do znajomości z prezydentem Karolem Nawrockim.
Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Dariusz Michalczewski przez lata był kojarzony z jednoznacznymi deklaracjami politycznymi. Jako ikona polskiego sportu, wielokrotnie wspierał Platformę Obywatelską, pojawiał się u boku Pawła Adamowicza, zamordowanego później prezydenta Gdańska. W 2015 r. pięściarz wszedł w skład komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego, który ubiegał się o ponowną prezydenturę. Z perspektywy czasu “Tiger” patrzy jednak na te działania z dużym dystansem i żalem.
Zapytany przez Krzysztofa Stanowskiego o obecność w komitecie poparcia byłego prezydenta, Michalczewski nie szukał wymówek. Przyznał wprost, że jego udział w kampanii nie wynikał z głębokiej analizy politycznej, a raczej z impulsu i prośby osób trzecich.
— Myślę, że to był błąd, bo żaden ze sportowców — politycznie mówiąc — dobrze na tym nie wyszedł. To był błąd i dałem się “wypuścić” — wyznał Michalczewski w Kanale Sportowym. — Ktoś mnie po prostu poprosił, żebym tam pojechał i po prostu był. My się wtedy nawet nie znaliśmy — dodał, odnosząc się do swojej relacji z Bronisławem Komorowskim w tamtym czasie.
Zobacz również: Wisła Kraków idzie do Komisji Europejskiej. Konsekwencje mogą być ogromne
Pięściarz podkreślił, że sportowcy rzadko są fachowcami w dziedzinie sprawowania władzy, a ich angażowanie się w spory partyjne rzadko kończy się dla nich pozytywnie. — To my jesteśmy fachowcami, żeby się na ten temat wypowiadać? Chyba że ktoś jest. Ale z tego, co widzę, co się stało, to żaden ze sportowców nie wyszedł na tym dobrze — ocenił “Tiger”.
Dariusz Michalczewski nie chciał atakować Karola Nawrockiego
W rozmowie pojawił się również wątek prezydenta Karola Nawrockiego, który w przeszłości był związany ze środowiskiem bokserskim. Michalczewski zdradził, że próbowano go namówić do publicznego uderzenia w Nawrockiego.
Pytali mnie, żebym przyszedł i coś powiedział. Że Karol to, Karol tamto. Ale ja w tamtych czasach nie było mnie w Polsce i nie potrafię nic powiedzieć — relacjonował Michalczewski. — Mówili, żebym ja to powiedział, ale ja nie wiem i nie mogę takich rzeczy mówić. Nie będę jak debil mówił o czymś, czego nie wiem. Powiedziałem: zadzwońcie do tego czy tamtego, ale tam nikt nie chciał o tym gadać, bo nie mają jak tego udowodnić.
Zobacz również: Juventus wykreślił Zbigniewa Bońka. Ten teraz tak na to reaguje
Mimo różnic politycznych, Michalczewski wypowiada się o Nawrockim z dużą sympatią, wspominając ich wspólną pasję do sportu. — Znam pana prezydenta [Nawrockiego — przyp. red.], on jest mój młodszy kolega, też boksował. Dla mnie to przesympatyczny gość — przyznał.
Podkreślił też, że fundamentem demokracji jest respektowanie wyniku wyborczego, niezależnie od osobistych preferencji. — My Polacy wybraliśmy rząd, my Polacy wybraliśmy prezydenta i powinniśmy to respektować. Tak mi się wydaje — zakończył były mistrz świata.
