CELEBRITY
Dowódca stołecznej policji aresztowany. Zarzuty są poważne, a śledztwo trwa. Co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami?
Areszt dla stołecznego policjanta, który miał zgwałcić młodą funkcjonariuszkę. Taką decyzję podjął Sąd Rejonowy w Piasecznie wobec jednego z przełożonych oddziałów prewencji Komendy Stołecznej Policji. Prokurator osobiście prowadzi postępowanie — przekazał w rozmowie z “Faktem” prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jak ustaliliśmy, to Marcin J., dowódca 9. kompanii OPP. “Dowódca miał wyprosić kompana od kieliszka, zamknął się i ją zgwałcił. Dziewczyna miała krzyczeć i wołać pomocy, inni policjanci z kompanii zaczęli walić w drzwi” — opisuje sprawę dziennikarz Marcin Dobski.
Stołecznemu policjantowi pionu prewencji postawiono prokuratorskie zarzuty zgwałcenia młodszej policjantki oraz zmuszenia jej do poddania się innej czynności seksualnej.
W sprawie tej przesłuchiwanych jest kilkanaście osób. Trwają intensywne czynności. Sąd decydował się uwzględnić wniosek prokuratury i tymczasowo aresztować podejrzanego na trzy miesiące
— przekazuje “Faktowi” prok. Skiba.
Jak dodaje, z uwagi na dobro postępowania prokuratura nie będzie udzielać żadnych nowych informacji. Tym samym policjant usłyszał zarzuty z artykułu 197 paragraf 2., czyli grozi mu kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Jak udało się ustalić “Faktowi” oskarżony to dowódca jednej z kompanii prewencji policji KSP. Z kolei ofiara to policjantka stażystka, która przyjechała do komendy w Piasecznie na trzymiesięczny staż.
Jak twierdzą źródła TV Republiki, cała sytuacja wyglądała tak, że dowódca z innym policjantem pili alkohol na kompanii, zawołali tę dziewczynę/policjantkę. Dowódca miał wyprosić kompana od kieliszka, zamknął się i ją zgwałcił. Dziewczyna miała krzyczeć i wołać pomocy, inni policjanci z kompanii zaczęli walić w drzwi. W końcu dowódca otworzył. Dziewczyna z widocznymi otarciami zgłosiła sprawę dyżurnemu” — opisał kulisy sprawy dziennikarz Marcin Dobski.
Do tej sprawy odniosła się już Komenda Stołeczna Policji. Jak czytamy w komunikacie na platformie X natychmiast po otrzymaniu pierwszych informacji o sytuacji zaistniałej w stołecznym OPP, komendant polecił w trybie pilnym Wydziałowi Kontroli KSP podjęcie niezbędnych działań, mających na celu ustalenie szczegółów tego zdarzenia.
Bezzwłocznie poinformowana została także prokuratura, która obecnie prowadzi śledztwo w tej sprawie. Funkcjonariusz, wobec którego sformułowane zostały zarzuty, decyzją Komendanta Stołecznego Policji został już zawieszony w pełnieniu obowiązków służbowych, a w jego sprawie toczy się postępowanie dyscyplinarne
— dodaje insp. Robert Szumiata, oficer prasowy KSP.
Warszawska policja zapewnia, że ofiara ma zapewnione wszelkie możliwe wsparcie, w tym opiekę psychologiczną.
Komendant wdrożył także czynności wyjaśniające pod kątem prawidłowości nadzoru służbowego sprawowanego w OPP w Warszawie.
Wyniki tych czynności mogą mieć wpływ na ewentualne dalsze konsekwencje służbowe wobec osób za niego odpowiedzialnych
— dodaje stołeczna policja.
