CELEBRITY
Ginekolog, internista i psychiatra w rękach CBŚP. Tak pomagali przestępcom Czytaj więcej:
Centralne Biuro Śledcze Policji ujawniło poważny przypadek nadużyć w środowisku medycznym. Zatrzymanie trzech lekarzy wywołało falę komentarzy w kraju i postawiło pytania o skuteczność kontroli nad obrotem leków w Polsce. Sprawa ta pokazuje, że nawet w zawodach zaufania publicznego mogą dochodzić do zorganizowanych nadużyć.
Operacja CBŚP i ujawnienie zorganizowanej grupy przestępczej
Zarzuty prokuratorskie i konsekwencje dla lekarzy
Skala procederu i wyzwania dla systemu ochrony zdrowia
Pod koniec stycznia funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji przeprowadzili działania w ramach śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Krajową w Poznaniu. Zatrzymano trzech lekarzy – ginekologa, internistę i psychiatrę – którzy podejrzani są o udział w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się nielegalnym obrotem produktami leczniczymi.
Według komunikatu CBŚP, lekarze wystawiali recepty bez jakichkolwiek wskazań medycznych. Produkty, w tym środki anaboliczne oraz modulatory hormonów i metabolizmu, były następnie sprzedawane poza legalną siecią aptek, także za pośrednictwem specjalnej strony internetowej. Proceder miał charakter przemyślanej działalności zorganizowanej, a nie przypadkowego wykroczenia.
Zatrzymani medycy mieli wystawić od kilkuset do ponad tysiąca recept, co świadczy o dużej skali ich działalności. Ich działania naruszały zarówno prawo, jak i podstawowe zasady etyki zawodowej, podważając zaufanie pacjentów do środowiska lekarskiego.
Prokuratura postawiła lekarzom zarzuty udzielania pomocy w obrocie produktami leczniczymi bez wymaganych zezwoleń. W związku z tym wobec medyków zastosowano środki wolnościowe, w tym poręczenia majątkowe i dozór policji.
Dwoje lekarzy zostało zawieszonych w wykonywaniu zawodu, co ma chronić pacjentów przed dalszymi zagrożeniami. Według prokuratury, kontynuowanie praktyki przez zatrzymanych mogłoby stwarzać realne ryzyko dla życia i zdrowia pacjentów.
Dodatkowo lekarze uzyskiwali korzyści finansowe za wystawione recepty – kwoty mogły sięgać nawet 300 tysięcy złotych. Świadczy to o systematycznym i dochodowym charakterze procederu, a nie pojedynczych przypadkach nadużyć.
Odkrycie tak rozbudowanej działalności przestępczej w środowisku medycznym ujawnia poważne luki w kontroli nad obrotem leków. Produkty, które trafiały do odbiorców poza aptekami, mogły być sfałszowane, przeterminowane lub przechowywane w niewłaściwych warunkach, co stwarzało realne zagrożenie dla zdrowia.
Sprawa podkreśla konieczność zaostrzenia przepisów dotyczących recept i systemu monitorowania przepisywania leków. Jednocześnie pokazuje, że organy ścigania są w stanie wykrywać wyrafinowane przestępstwa w sektorze ochrony zdrowia, co jest kluczowe dla odbudowy zaufania pacjentów.
Proces sądowy dopiero rozstrzygnie odpowiedzialność lekarzy, ale już teraz sprawa wywołała dyskusję o bezpieczeństwie pacjentów i skuteczności systemu kontroli w polskiej służbie zdrowia. Jest też ostrzeżeniem dla innych medyków – przestępczość w białych kołnierzykach nie pozostaje bez konsekwencji prawnych ani zawodowych.
