CELEBRITY
Iga Świątek jest w ćwierćfinale Australian Open! Polka pokonała Maddison Inglis 6:0, 6:3 i teraz zagra z Jeleną Rybakiną o półfinał AO! Trzymamy kciuki! Więcej w komentarzu 👇👇👇
Iga Świątek rozbiła Maddison Inglis 6:0, 6:3 w czwartej rundzie Australian Open. Australijka po wygraniu jednego z gemów cieszyła się tak, jakby zwyciężyła w całym spotkaniu. Świątek może już szykować się do ćwierćfinałowego hitu z Jeleną Rybakiną.
Los tak ułożył się dla Igi Świątek, że drugi rok z rzędu w Australian Open rywalizuje o awans do ćwierćfinału z dużo niżej notowaną rywalką. W poprzednim sezonie mierzyła się z Niemką Ewą Lys, która była sklasyfikowana na 128. pozycji. W poniedziałek walczyła z inną kwalifikantką – 168. w rankingu WTA Maddison Inglis, reprezentantką gospodarzy.
Świątek dobrze weszła w spotkanie, odskakując na 3:0. Mogła liczyć na błędy Inglis, sama zaimponowała forhendem po linii albo minięciem rywalki przy siatce. Stawiała na dłuższe wymiany, była w tym cierpliwa. – Australijka potrafi wykorzystać prędkość piłki przeciwniczki, ale sama nie generuje takiej mocy. Nie musi się Polka spieszyć – wskazał komentujący w Eurosporcie Dawid Celt po kolejnym punkcie wygranym przez Igę.
Dominacja Igi Świątek
Maddison Inglis w drodze do 1/8 finału pokonała rodaczkę Kimberly Birrell oraz Laurę Siegemund. W trzeciej rundzie otrzymała walkower od Naomi Osaki, która z powodów zdrowotnych nie wyszła na kort. Tym samym nie doszło do hitu Osaka – Świątek, a także starcia Polki z jej byłym trenerem Tomaszem Wiktorowskim.
Wracając do poniedziałkowego meczu: szybko zrobiło się 5:0 dla Igi Świątek, która naciskała returnem. Australijce nie można odmówić ambicji, w poszczególnych wymianach potrafiła zaskoczyć Polkę, ale to za mało. – Piękna akcja, brawa dla obu. Iga atakowała, a obrona Inglis trwała długo – chwalił tenisistki drugi komentator Marek Furjan. Świątek smeczem zdobyła jeszcze jeden punkt, szła jak po swoje.
W przerwie między setami nasza zawodniczka podeszła do trenera Wima Fissette’a, który siedział na trybunach blisko kortu. Mimo wysokiego prowadzenia Belg miał pewne wskazówki. – Spokojne dziś oblicze Fissette’a – podsumował Furjan. To dziwić nie może, bo Iga w 31 minut rozbiła rywalkę 6:0.
Drugi set zaczął się niespodziewanie – od przełamania serwisu Igi Świątek. Maddison Inglis przyspieszyła, potem pojawiły się błędy u wiceliderki rankingu i na koniec gema Australijka wzniosła ręce do góry. Uśmiechnęła się szeroko, cieszyła się, że nie przegra tego meczu do zera. Otrzymała także brawa od publiczności. – Proszę zobaczyć na jej reakcję, ile to dla niej znaczy – wskazali komentujący.
Jest ćwierćfinał. Teraz Rybakina!
Odpowiedź była jednak natychmiastowa. Polka szybko odrobiła straty i wyszła na 2:1. Uporządkowała grę, zakończyła jedną z akcji efektownym forhendem. Cały czas mobilizowała się, aby nie stracić koncentracji – mając tak dużą przewagę na korcie nad rywalką to kluczowa płaszczyzna.
Za moment było już 4:1. Świątek zagrała nawet skrót, który dał jej punkt. Widać było, że czuje się swobodnie. – Dużo lepszy dropszot technicznie niż poprzednie. Z całym szacunkiem dla Inglis, ale w takich meczach można stosować podobne rozwiązania – zauważył Celt.
Australijka walczyła do końca, dwa razy wygrała swojego gema serwisowego, ale na więcej nie było jej stać. Polka odniosła pewne zwycięstwo, kończąc mecz po 72 minutach przy własnym serwisie. To dla niej szósty występ wielkoszlemowy z rzędu, w którym dociera co najmniej do najlepszej ósemki. Ta regularność może robić wrażenie.
W kolejnym spotkaniu Iga Świątek zmierzy się z reprezentantką Kazachstanu Jeleną Rybakiną, która wyeliminowała Belgijkę Elise Mertens 6:1, 6:3. Polka i reprezentantka Kazachstanu rywalizowały już 11 razy – bilans jest nieco lepszy dla Świątek (6:5). Ostatni raz spotkały się w listopadzie ubiegłego roku podczas WTA Finals w Rijadzie, gdzie górą była Rybakina 3:6, 6:1, 6:0. Transmisje z imprezy wielkoszlemowej w Melbourne w Eurosporcie oraz na platformie HBO Max, relacje w Sport.pl.
