CELEBRITY
“Jakimś dziwnym trafem zawsze po Belgu swoje trzy grosze musiała dołożyć Daria Abramowicz” — ironizuje mistrz Polski w tenisie Lech Sidor. Były trener, a obecnie komentator, analizuje przyczyny porażki Igi Świątek z Magdą Linette. Mocno oberwało się jej sztabowi. 🟥 Link w komentarzu👇
“Jakimś dziwnym trafem zawsze po Belgu swoje trzy grosze musiała dołożyć Daria Abramowicz” — ironizuje mistrz Polski w tenisie Lech Sidor. Były trener, a obecnie komentator, analizuje przyczyny porażki Igi Świątek z Magdą Linette. Mocno oberwało się jej sztabowi.
Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Iga Świątek niespodziewanie przegrała już w pierwszym meczu w Miami. Po doskonałym początku poległa z Magdą Linette 6:1, 5:7, 3:6. Otwarcie można mówić już o kryzysie najlepszej polskiej tenisistki, która w rankingu WTA spadła na trzecią lokatę i nie doszła w tym roku do żadnego półfinału. Przyczyny porażki tłumaczy były tenisista i trener Lech Sidor.
Oto przyczyny porażki Igi Świątek. “Dziwnym trafem”
“Oczywiście po stronie Magdy Linette nie bez znaczenia jest Agnieszka Radwańska, która przy tak nerwowym meczu, przy tak długim meczu, też miała prawo trochę pokrzykiwać i nie trzymać ciśnienia. Ale nie, nic takiego nie miało miejsca, z Markiem Gellardem ładnie tam współpracowali. Dodawali Magdzie otuchy. Nie było wskazówek pod tytułem »graj tak czy inaczej«, bo przecież oni sobie zdają sprawę z tego, że Linette już tyle lat gra, że ona doskonale wie, co zrobić i na co ją stać. Krótkie konsultacje w przerwie, kiedy Iga opuściła kort. Bardzo szybko, poza kamerami, poza mikrofonami. Natomiast z drugiej strony no kakofonia niestety” — analizuje Sidor na facebookowym koncie swojego podcastu “Trzeci Serwis”.
Zobacz również: Tak Świątek potrakowała Linette tuż po meczu. Wszyscy to widzieli
“Ja uważam cały czas, że tutaj jedna osoba powinna grać pierwsze skrzypce i tą osobą powinien być Wim Fissette. Nie Daria Abramowicz. Nie Maciej Ryszczuk. Oni się w pewnym momencie przekrzykiwali. Dostawała Iga takie bardzo ścisłe komunikaty ze strony Belga o biodrach, o skręcie, żeby nie szarpać, żeby nie za szybko. I to było bardzo słuszne, bo Belg widział, że w momencie, kiedy tak dobrze serwuje Linette, to ten return będzie miał ogromne znaczenie. Potem oczywiście jakimś dziwnym trafem zawsze po Belgu swoje trzy grosze musiała dołożyć Daria. Później jeszcze nie trzymał ciśnienia Maciek Ryszczuk. Za dużo tych komunikatów. Wydaje mi się, że Iga od nadmiaru tych informacji też poczuła się w pewnym momencie taka zagubiona, bo już nie wiedziała, kogo słuchać” — dodaje.
