CELEBRITY
Kamil Grabara objął prowadzenie w klasyfikacji “Kickera” na najlepszego bramkarza sezonu Bundesligi. Jego zespół jednak spisuje się słabo, a on puszcza mnóstwo goli ➡
Kamil Grabara objął prowadzenie w klasyfikacji “Kickera” na najlepszego bramkarza sezonu Bundesligi. Jego zespół jednak spisuje się słabo, a on puszcza mnóstwo goli. — Powinien stamtąd odejść — mówi ekspert od Bundesligi Tomasz Urban z Eleven Sports i analizuje, gdzie Polak może trafić. Sprawa ma też kluczowe znaczenie dla reprezentacji Polski, zwłaszcza w kontekście tego, co dzieje się dziś z Łukaszem Skorupskim.
Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Kamil Grabara w ostatniej kolejce Bundesligi kolejny raz błysnął. Golkiper Wolfsburga obronił rzut karny w meczu z Mainz i mimo porażki jego zespołu 1:3, dostał od fachowego magazynu “Kicker” notę 1,5, oznaczającą niemal idealny występ.
Polak trafił też do jedenastki kolejki tego pisma.
Mało tego, dzięki tak dobrej ocenie wyszedł na pierwsze miejsce w klasyfikacji golkiperów z najniższą średnią not (w Niemczech piłkarze oceniani są w tamtejszej skali szkolnej, im niżej, tym lepiej).
Polak ma średnią 2,79, drugi w tym zestawieniu jest Węgier Peter Gulacsi z RB Lipsk — 2,83, trzeci Niemiec Marvin Schwaebe z FC Koln — 2,84.
Zaskakiwać może dopiero 13. pozycja w tym zestawieniu Manuela Neuera z Bayernu ze średnią 3,17, ale najsłynniejszy bramkarz Bundesligi ma zwykle nie za wiele do roboty, bo jego zespół gra tak dobrze (choć akurat ostatnie spotkanie z Augsburgiem przegrał 1:2), więc trudniej mu się wykazać.
Zobacz także: Oto co zrobił Kamil Grabara w 22. minucie meczu. Bohater! Jest nagranie
Grabara ma zaś do tego mnóstwo okazji, bo Wolfsburg gra słabo. Zajmuje dopiero 12. miejsce, co jak na klub mającego potężnego sponsora jak Volkswagen, jest marnym wynikiem. VfL ma piąty w Bundeslidze budżet płacowy (65 mln euro) i siódmą według Transfermarkt kadrę pod względem wartości — 231 mln.
Mało tego, ma mnóstwo szczęścia, że zajmuje 12. pozycję, bo zdobył zaledwie 19 punktów w 19 meczach, taka średnia zwykle daje miejsce w okolicach strefy spadkowej.
Na dodatek szczególnie źle wygląda w defensywie, stracił aż 41 goli, tylko ostatnie w tabeli Heidenheim jest pod tym względem jeszcze słabsze, jego golkiper wpuścił 42 bramki. — Wyniki są mylące, Wolfsburg traci bardzo dużo goli, ale prawda jest taka, że przy żadnym golu nie zawalił — mówi nam Urban.
— Przykładem tego jest mecz z Mainz przegrany 1:3. Obronił trzeciego karnego w sezonie, mimo że stracił trzy gole, dostał miejsce w jedenastce kolejki. Obrońcy często zostawiają go na pastwę losu, ale dzięki temu dobrze się reklamuje — mówi Urban.
Zobacz skrót tego spotkania i akcje Kamila Grabary:
Zobacz także: Genialny Kamil Grabara! Niemcy powiedzieli to wprost
— Jest na pewno jednym z liderów drużyny i jej pewnym punktem. Nie obwinia się go za stracone bramki, choć przy jednej czy dwóch miał udział, jak w meczu z Werderem — mówi nam Kevin Schank, lokalny dziennikarz “Bilda”. — Jest jednym z najlepszych w Bundeslidze, ale czy najlepszym, to trudno powiedzieć, bo nie może przeskoczyć Neuera czy Kobela, zwłaszcza jeśli popatrzeć na cały sezon — dodaje.
Kamil Grabara i klęska z Bayernem
Grabara fatalnie zaczął ten rok, Wolfsburg przegrał z Bayernem aż 1:8, ale Urban przekonuje, że w tym meczu Polak nie ponosi winy za tak dużą liczbę wpuszczonych bramek. — Gdy patrzy się na samą liczbę wpuszczonych goli, to można mieć wrażenie, że coś musiał zawalić, ale niczego nie zawalił, nie można mieć do niego pretensji. Przy siedmiu nie miał nic do powiedzenia, może ewentualnie przy ósmej. Szwankuje defensywna gra całego zespołu. Apeluję, by nikogo nie zmyliły wpuszczone gole. Jeśli ktoś w Wolfsburgu nie zawodzi, to on — mówi Urban.
Za występ z Bayernem dostał od “Kickera” notę 4, czyli przeciętnie. Za dwa kolejne — z St. Pauli (2:1) i Heidenheim (1:1) — po 2,5, czyli “bardzo dobrze minus”, a potem przyszedł wspomniany mecz z Mainz. Czyli w tym roku jego średnia (2,63) jest jeszcze lepsza niż była po rundzie jesiennej, gdy zajmował drugie miejsce w tym rankingu ze średnią 2,83, tylko za wspomnianym Gulacsim.
Zobacz skrót druzgocącej porażki Wolfsburga z Bayernem:
Wolfsburg zawodzi w tym sezonie, ale z drugiej strony trudno mówić o zaskoczeniu, skoro w poprzednich sezonach było podobnie. Rok temu zakończył zmagania na 11. pozycji, 12 miesięcy wcześniej na 12.
Kamil Grabara powinien uciekać z Wolfsburga
Grabara powinien więc myśleć o odejściu. Zimą to mało realne, ale latem pewnie będzie możliwe. — Moim zdaniem powinien o tym myśleć, bo osiadł na mieliźnie — przyznaje Urban.
Widzi go w każdym z czołowych niemieckich klubów. — W Bundeslidze mógłby to być Bayer, zobaczymy, co zrobią w Lipsku, co zrobi Neuer w Bayernie, czy faktycznie odważnie postawią tam na Urbiga. Jestem też w stanie sobie wyobrazić, że Kobel odchodzi z Borussii Dortmund do Anglii, a on trafia tam za niego. Ciężko spekulować, jedne drzwi się otwierają i to pociąga za sobą kolejne. To jak efekt domina. Może pojawić się oferta z innego rynku. Na Bundeslidze świat się nie zamyka — zaznacza.
Kontrakt Grabary z Wolfsburgiem obowiązuje do 2028 r. Transfermarkt wycenia go na 12 mln euro, ale można zakładać, że ewentualna kwota transferu byłaby wyższa. Za taką sumę Wolfsburg go prawdopodobnie nie sprzeda.
Kamil Grabara powinien bronić w reprezentacji Polski
Grabara wyrasta na głównego kandydata do tego, by w marcowym barażu (barażach) z Albanią, a w razie zwycięstwa z Ukrainą lub Szwecją, stanąć między słupkami reprezentacji Polski. Zwłaszcza że jego główny konkurent Łukasz Skorupski najpierw ponad dwa miesiące rehabilitował się po kontuzji, a wrócił do gry w fatalnym stylu, zawalając gola z Celtikiem w Lidze Europy i dostając czerwoną kartkę w meczu ligowym z Genoą.
Zobacz także: Niewytłumaczalne zachowanie Łukasza Skorupskiego. Włoch wskazuje powód
— Sądząc po tym, jak Łukasz wrócił do bramki Bolognii, to nie jest w najlepszej dyspozycji, Bartek Drągowski wrócił do Polski i doznał kontuzji. Kamil jest teraz jedynką w kadrze. Zostały dwa miesiące, może Skorupski złapie formę, wydaje się, że on nominalnie on jest bramkarzem numer jeden, ale w tej chwili to Grabara jest głównym kandydatem do gry — mówi Tomasz Urban.
Pytanie, co zrobi inny Urban. Poprzedni selekcjoner Michał Probierz pomijał Grabarę bez względu na formę, a Jan Urban od razu go powołał, ale w roli numeru jeden widział Skorupskiego. Grabara zastąpił go w listopadowym meczu z Holandią (1:1), gdy bramkarz Bolognii był kontuzjowany, i teraz ma szansę, by zagrać w jeszcze ważniejszych meczach.
