CELEBRITY
Kompromitacja Realu Madryt! To koniec. W Barcelonie zaczyna się święto
To były absolutne męczarnie Realu Madryt! Nawet przed własną publicznością i ze znacznie niżej notowaną Gironą Królewscy nie byli w stanie się rozpędzić. Efekt? Tylko remis 1:1 po cudownym golu Thomasa Lemara. A Barcelona niebawem może rozpocząć świętowanie zdobycia mistrzowskiego tytułu!
Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Real Madryt po dwóch bolesnych porażkach z Realem Mallorca i Bayernem Monachium (1:2 w obu meczach) nie tylko w zasadzie stracił szansę na mistrzostwo Hiszpanii, ale i znacznie przybliżył się do odpadnięcia z Ligi Mistrzów. I właśnie w takich nastrojach Królewscy podejmowali Gironę.
Szanse na dogonienie Barcelony w tabeli były już tylko matematyczne, ale Alvaro Arbeloa mimo to postawił na niezwykle mocną jedenastkę. W niej znaleźli się choćby Vinicius Junior i Kylian Mbappe oraz pierwszy raz po kontuzji Jude Bellingham.
A jak wyglądały ostatnie starcia tych drużyn? Po czterech zwycięstwach z rzędu Real Madryt ostatnio tylko zremisował z Gironą i teraz zamierzał wrócić do ogrywania tego rywala, który przecież zajmował dopiero 12. miejsce w tabeli.
Zobacz także: Lechia Gdańsk zatrzymana! Koniec serii. Wielka zmiana w tabeli Ekstraklasy
Królewscy mieli coś do udowodnienia i mogli prowadzić po zaledwie 11 minutach gry. Brahim Diaz popisał się świetnym podaniem, Kylian Mbappe huknął na bramkę, ale wówczas piłkę tuż sprzed linii bramkowej wybił jeden z obrońców.
Swoje okazje stwarzała też jednak Girona. Po chwili Azzedine Ounahi kapitalnie zakręcił obrońcami, oddał mocny strzał, ale wówczas Real Madryt uratował Andrij Łunin.
A to był dopiero początek. Niedługo później po zagraniu Daniego Carvajala znów świetnie uderzał Federico Valvrde, ale tym razem to Paulo Gazzaniga sprawił, że wciąż utrzymywał się bezbramkowy remis.
A to nie zmieniło się aż do przerwy. Królewscy może i przeważali, może i stworzyli sobie kilka niezłych szans, ale to nie wystarczyło do zdobycia choćby jednej bramki przed własną publicznością.
Królewscy mieli problemy, nie potrafili wyjść na prowadzenie i musieli coś zmienić w swojej grze. No to kto przyszedł im na pomoc? Znowu Federico Valverde! Tym razem Urugwajczyk otrzymał podanie od Brahima Diaza, huknął sprzed pola karnego i Real w końcu przełamał niemoc.
Czy to oznaczało koniec problemów gospodarzy? Absolutnie nie! Girona nie zamierzała się poddawać, a Thomas Lemar oddał jeszcze lepszy strzał niż Valverde! Francuz wykorzystał bierność rywali, uderzył sprzed pola karnego i sprawił, że znów był remis!
No to skoro tak, to Alvaro Arbeloa od razu zdecydował się na zmiany. Eder Militao i Jude Bellingham zostali zastąpieni przez Deana Huijsena i Ardę Gulera, ale nie zmieniała się gra Realu. Królewscy nadal męczyli się ze znacznie niżej notowanym rywalem
W końcówce meczu wydawało się, że Królewscy powinni wykonywać rzut karny, ale arbiter uznał, że obrońca przypadkowo uderzył łokciem Kyliana Mbappe. A skoro więcej goli nie padło, to Real znów zaliczył
kompromitującą wpadkę i Barcelona przy wygranych derbach może odskoczyć mu na dziewięć punktów i w zasadzie już zacząć świętowanie zdobycie mistrzowskiego tytułu!
Teraz przed Królewskimi rewanżowy mecz ćwierćfinału Ligi Mistrzów z Bayernem w Monachium, do którego dojdzie w środę, 15 kwietnia o godz. 21.00.
