Connect with us

CELEBRITY

Liderka rankingu WTA już w finale❗ ➡

Published

on

Liderka rankingu WTA już w finale! Aryna Sabalenka wrzeszczała podczas meczu z Ukrainką, dopuściła się zakazanej rzeczy, została za to ukarana, ale tego dnia nic nie było w stanie jej zatrzymać. Przełamała rywalkę zaraz po poważnym spięciu, wygrała seta i nawet gdy dała się zaskoczyć na starcie drugiego seta, wróciła z imponującą serią i pędziła do finału. Białorusinka pokonała Elinę Switolinę 6:2, 6:3 i triumfowała w tym roku już w 22 partach z rzędu! Nerwowych momentów podczas spotkania z podtekstami było więcej.

Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Bilans obu półfinalistek wielkoszlemowej rywalizacji był imponujący. Sabalenka i Switolina w tym roku nie przegrały w Melbourne ani jednego seta, a przecież grały przeciwko mocnym rywalkom. Zawodniczka z Mińska ograła m.in. Victorię Mboko i Ivę Jović, a 31-latka wyrzuciła z turnieju m.in. grającą polskich barwach Lindę Klimovicovą, Mirrę Andriejewą i Coco Gauff.

W ćwierćfinale wykorzystała niemal każdy z wielu błędów Amerykanki i doprowadziła do wielkiej sensacji. Do tego Switolina jest doskonałym przykładem na to, że w kobiecym tourze można wrócić do gry na najwyższym poziomie po urodzeniu dziecka. W trakcie kariery po raz czwarty doszła do półfinału, ale po raz pierwszy dokonała tego w Australian Open. Wcześniej dokonała tego w Wimbledonie (2019, 2023) i US Open (2019).

Nie przegap: Polak wstał z kolan, niemożliwa walka o finał Australian Open! Co za tenis!

Teraz Switolina liczy, że uda jej się powtórzyć doskonałe wyniki z sezonu 2019, ale na pierwszy wielkoszlemowy finał poczekać będzie musiała co najmniej do Roland Garros, choć mączka nie jest jej ulubioną nawierzchnią.

Aryna Sabalenka była wściekła. A i tak wygrała 6:2
W Melbourne musiała skupić się na sportowej rywalizacji i odciąć się od tego, co mówi się w jej kraju czy nawet na trybunach. Dodatkowym elementem rywalizacji był bowiem fakt, że na korcie w pojedynku o ogromną stawkę zmierzyły się zawodniczki z Białorusi i Ukrainy, czyli krajów skonfliktowanych ze względu na atak Rosji i kraju Aleksandra Łukaszenki.

Sportowe argument nie przemawiały za 31-latką. Bilans bezpośrednich meczów przed startem czwartkowego pojedynku wynosił 1:5 na korzyść Sabalenki. Z drugiej strony przeciwko Gauff również miała niekorzystne statystyki, a starcie w Australian Open było jej popisem.

Już na początku pokazała, że returny mogą być jej mocną bronią, ale w pierwszym gemie po grze na przewagi Białorusinka wybroniła się serwisem. Chwilę później była wściekła po tym, co zrobiła sędzia. W pierwszej akcji czwartego gema przerwała akcję, a tenisistka nie mogła uwierzyć w to, co się właśnie stało. Chodziło o “hindrance”, czyli “przeszkodę” po stronie Sabalenki, o czym jasno mówi regulamin. Ta wykonała okrzyk w trakcie akcji, a po weryfikacji sytuacji musiała zaakceptować decyzję.

Później zapytała jeszcze panią arbiter, czy jeżeli wydaje z siebie jeden krzyk, jest to dozwolone. Po potwierdzeniu wydawało się, że nieco prowokacyjnie zachowywała się na korcie głośniej, niż zazwyczaj.

Trzeba przyznać, że tego dnia była bardzo mocna mentalnie i błyskawicznie pozbierała się, wygrywając pierwszą partię 6:2. Po krótkiej grze na przewagi przełamała Switolinę w gemie, na początku którego doszło do spięcia, a po 42 minutach wykorzystała trzecią piłkę setową przy serwisie rywalki.

Wynik nie oddawał jednak emocji towarzyszących rywalizacji na korcie. 27-latka chwilami irytowała się po okrzykach prawdopodobnie ukraińskich fanów, którzy mieli przeszkodzić jej w jednym z serwisów. Pod nosem dogadywała także coś sztabowi rywalki.

A stało się to po pierwszym przełamaniu w wykonaniu 12. rakiety świata. Na 2:0 wyszła po szczęśliwym zagraniu to taśmie, co mogło tylko zdeprymować klasową przeciwniczkę. Po odrobinie szczęścia przydarzyły się błędy. Gema do zera przegrała po dużym błędzie i zagraniu w aut przy “otwartym korcie” po stronie liderki.

Zobacz również: Prowadziły 6:2 i nagle wszystko się zacięło. Dramat Polki w ćwierćfinale Australian Open
Kilka minut później faworytka odrobiła straty i po problemach z bekhendem rywalki było 2:2. Przełamanie powrotne było zasłużone, a przewaga wyraźna, a trzeci gem z rzędu, do tego wygrany do zera po doskonałych serwisach, nie mógł dziwić. A po kolejnych przełamaniu i wyraźnym kryzysie Ukrainki serię wydłużyła do pięciu gemów.

Switolina zgarnęła jeszcze Kwestia awansu wydawała się niepodważalna. Po godzinie i 17 minutach Sabalenka triumfowała 6:2, 6:3 i awansowała do finału Australian Open, a do tego wygrała już 22 sety z rzędu w 2026 r., pozostając niepokonaną w każdej z partii.

Powtórzenie wyczynu sprzed roku to zła wiadomość dla Igi Świątek. Jej największa rywalka już na pewno nie będzie miała minusowych punktów, a wygrywając wielkoszlemową rywalizację może jeszcze zakończyć na plusie w rankingu WTA. O tym zadecyduje sobotni finał, w który zmierzy się z Jessiką Pegulą lub Jeleną Rybakiną.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 USAtalkin