CELEBRITY
Mają wszystko w swoich rękach! 👀 ➡
Barcelona przed ostatnią serią spotkań Ligi Mistrzów znajduje się poza ósemką, która zakwalifikuje się bezpośrednio do 1/8 finału. Wszystko dalej ma jednak w swoich rękach. Gorzej wygląda sytuacja zespołów Nicoli Zalewskiego i Piotra Zielińskiego. Tłumaczymy dlaczego.
Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Po siedmiu meczach Ligi Mistrzów FC Barcelona zajmuje dopiero dziewiąte miejsce w tabeli fazy ligowej z dorobkiem 13 punktów. Nie daje ono awansu do 1/8 finału, a jedynie grę w fazie play off. By tego uniknąć, musi wejść do pierwszej ósemki.
Dalej wszystko ma jednak w swoich rękach. Wystarczy, że pokona u siebie FC Kopenhaga i awansuje do ósemki. Dwa wyprzedzające ją bowiem zespoły Paris Saint-Germain i Newcastle zmierzą się ze sobą. Ktoś z nich zgubi punkty i Barca w razie zwycięstwa będzie w tabeli przed nim. Ale musi wygrać, remis raczej nic jej nie da. W takim układzie zagra w fazie play off, gdzie będzie rozstawiona.
Zobacz także: Barcelona wybrała nowych kapitanów! Wiadomo, co z Robertem Lewandowskim
Trudna sytuacja drużyn Nicoli Zalewskiego i Piotra Zielińskiego
Barcelona walczy m.in. z drużynami Polaków — Atalantą Bergamo Nicoli Zalewskiego i Interem Piotra Zielińskiego.
W lepszej sytuacji dość nieoczekiwanie jest ta pierwsza drużyna. Ma 13 punktów i gra z Royal Saint Gilloise na wyjeździe. Inter zmierzy się za to z Borussią Dortmund i to na jej stadionie, ale ma tylko 12 “oczek”.
Atalanta jest jednak dopiero na 13. miejscu, ale ma tyle samo punktów co szóste PSG. Aby wejść do ósemki, musi wygrać i liczyć, że najwyżej dwie z pięciu wyprzedzających je drużyn z tą samą liczbą punktów (nie licząc PSG i Newcastle; jeśli nie będzie remisu, to zwycięzca wyprzedza Atalantę) i mający “oczko” więcej Tottenham też wygrają (chyba że w meczu PSG z Newcastle padnie remis, wtedy mogą to być trzy takie zespoły). Ewentualnie, że Liverpool i/lub Real przegrają, ale The Reds podejmują u siebie Karabach, więc taki scenariusz byłby gigantyczną sensacją, a zespół z Madrytu jedzie zmierzyć się z Benficą.
Istotne mecze to:
Eintracht – Tottenham
Napoli — Chelsea
Barcelona — Kopenhaga
Manchester City — Galatasaray
Atletico — Bodo/Glimt
Athletic Bilbao — Sporting
Barcelony, jeśli się sensacyjnie nie potknie, drużyna Zalewskiego nie przeskoczy. Atletico też ma teoretycznie łatwy mecz, więc jak nie będzie niespodzianek i remisu w Paryżu, to Atalancie nie pomoże nawet wygrana. Jeśli w starciu na Parc des Princes nie będzie zwycięzcy, to Atalanta musi liczyć na to, że Manchester City nie wygra z Galatasaray, Chelsea z Napoli, a Sporting z Athletikiem Bilbao. Za dużo warunków, które muszą zostać jednocześnie spełnione, by miało realne szanse na miejsce w ósemce. Nicola Zalewski więc zapewne zagra w fazie play off.
Teoretycznie jego drużyna może odrobić różnicę w bilansie bramek, ale to jeszcze bardziej wątpliwe. Musiałoby zwyciężyć czterema golami, a Atletico jednym.
Inter jest w jeszcze gorszej sytuacji, bo muszą zostać spełnione te same przesłanki co w przypadku Atalanty i dodatkowo drużyna z Bergamo nie może wygrać (a jeśli zwycięży, to musi zostać spełniony jeden warunek mniej). Piotr Zieliński więc także zapewne zagra w fazie play off.
Zobacz także: Tak gwiazda nazwała Piotra Zielińskiego. Trzy słowa
Oba zespoły są już pewne miejsca w fazie play off i realnie walczą o to, by utrzymać w niej rozstawienie, do czego potrzebują być między 9. a 16. miejscem. Wygrana im to gwarantuje, remis Atalancie też, a Interowi na ponad 99 proc. również (aby tak nie było Galatasaray musi wygrać w Manchesterze, a Karabach w Liverpoolu).
Atalanty nie pozbawi rozstawienie prawdopodobnie nawet porażka, Interu raczej też, bo ma dużo lepszy bilans bramkowy od drużyn, które mają po dziewięć punktów i mogą dogonić zespół z Mediolanu.
Zespół Polaka krok od wielkiej sensacji
Największą sensacją fazy ligowej może być awans do play off Karabachu z Mateuszem Kochalskim w bramce. Drużyna z Azerbejdżanu pod względem wartości kadry na portalu Transfermarkt jest dopiero 34. w gronie uczestników tej edycji Ligi Mistrzów z wyceną 28,65 mln. Daleko za resztą stawki, dość wspomnieć, że czwarty od końca w tym zestawieniu Bodo/Glimt ma niemal równo dwukrotnie wyżej wycenioną kadrę.
Awans jest praktycznie pewny. Co prawda zespół Polaka jedzie do Liverpoolu i prawdopodobnie wróci bez punktu, ale aby spaść poniżej 24. miejsca musi zostać spełnionych aż sześć z ośmiu niekorzystnych dla niego warunków.
Jeśli Kopenhaga nie sprawi wielkiej sensacji i nie wygra na Camp Nou, mistrzowi Azerbejdżanu awans da jeden korzystny wynik w siedmiu meczach.
Wystarczy, że zwycięstwa nie odniesie ktoś z grona Napoli, Olympiakos, PSV, Athletic, a także w praktyce Monaco i Bayer Leverkusen, bo mają dużo gorszą różnicę bramek, chyba że Karabach wysoko przegra na Anfield, to Bayer może wyprzedzić go w razie remisu, Monaco ma szansę to zrobić przy klęsce ekipy Kochalskiego różnicą siedmiu goli. Olympique do wyprzedzenia mistrza Azerbejdżanu wystarczy remis, jeśli Karabach przegra trzema golami.
Zobacz także: Prezydent kraju grzmi. Burza po meczu Ligi Mistrzów
Równoczesne spełnienie tych warunków jest prawie niemożliwe, zwłaszcza że wygrana PSV z Bayernem byłaby sensacją, a Monaco i Napoli też nie są faworytami w swoich spotkaniach.
Mistrz Azerbejdżanu niemal na pewno zagra więc w fazie pucharowej, a Kochalski jeśli nie odejdzie, to dalej będzie przeżywać piękną pucharową przygodę.
Wszystkie mecze ostaniej kolejki Ligi Mistrzów zaczną się w środę o 21. Osiem pierwszy zespołów fazy ligowej od razu wchodzi do 1/8 finału, drużyny z miejsc 9.-24 zagrają w fazie play off.
