Connect with us

CELEBRITY

Marek Suski wyjaśnia swoje działania podczas miesięcznicy smoleńskiej. Co wydarzyło się pod pomnikiem i dlaczego padły mocne słowa?

Published

on

Marek Suski tłumaczy się w rozmowie z “Faktem” z incydentu pod pomnikiem smoleńskim podczas obchodów miesięcznicy. Potwierdza, że odebrał protestującemu tablicę, nazywając go “łobuzem”. Jednocześnie poseł zaprzecza, że doszło do rękoczynów i twierdzi, że policja powinna zatrzymać osobę “nawołującą do zbrodni”.

Znów zawrzało na miesięcznicy smoleńskiej. Tym razem w obchodach nie uczestniczył Jarosław Kaczyński. Jego nieobecność prawdopodobnie była spowodowana wcześniejszym pobytem w szpitalu. Pojawili się za to inni czołowi politycy PiS, a także przeciwnicy obchodów.

Reagował m.in. Mariusz Błaszczak na okrzyki “kłamca”, nazywając protestujących “barbarzyńcami”. Na tym jednak nie koniec. Gdy czołowi politycy PiS kierowali się w stronę pomnika, ich spokój przerwał jeden z protestujących z transparentem. Widniał na nim napis: “Najwięksi kłamcy, złodzieje, zbrodniarze, degeneraci nie siedzą w więzieniach, ale na salach parlamentów”.

W pewnym momencie Marek Suski z zaskoczenia podbiegł do mężczyzny i wyrwał mu transparent — relacjonował reporter “Faktu”. Na miejscu interweniowała policja. W centrum zamieszania znalazł się także Antoni Macierewicz.

Suski tłumaczy się z incydentu na miesięcznicy smoleńskiej
Marek Suski w rozmowie z “Faktem” potwierdził, że “zabrał łobuzowi pod pomnikiem tablicę z napisami nawołującymi do zabicia Kaczyńskiego, Błaszczaka i mnie”. — Rękoczynu nie było. Nie dotykałem łobuza — dodał.

Polityk twierdzi, że w całym zgiełku nie widział też Antoniego Macierewicza. Zarzucił również policji bierność. — Policja nas nie spisała. Powinni zatrzymać tego nawołującego do zbrodni — ocenił.

Redakcja “Faktu” zwróciła się już do policji o szczegółowy przebieg interwencji. Czekamy na odpowiedź.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 USAtalkin