CELEBRITY
Mocne uderzenie, niesamowita lista zarzutów 😱
Problemy z nagłośnieniem podczas meczu Polska – Albania na PGE Narodowym stały się pretekstem do ostrej wymiany zdań między doradcą prezydenta a posłanką Lewicy. Jak wynika z wpisów w mediach społecznościowych, Marcin Przydacz wykorzystał techniczną wpadkę, by uderzyć w obecne kierownictwo MSZ.
Problemy z nagłośnieniem na PGE Narodowym
Mocne uderzenie doradcy prezydenta w MSZ
Spór o przyczyny technicznej usterki
Lista zarzutów wobec polskiej dyplomacji
Czwartkowy mecz reprezentacji Polski z Albanią, zakończony zwycięstwem biało-czerwonych 2:1, zapamiętany zostanie nie tylko dzięki bramkom, ale i technicznej wpadce. Przed pierwszym gwizdkiem Orkiestra Reprezentacyjna Straży Granicznej wykonała hymny obu państw, jednak ich brzmienie na stadionie pozostawiało wiele do życzenia.
Jak relacjonowali kibice i dziennikarze obecni na trybunach, „Mazurek Dąbrowskiego” był ledwo słyszalny, co niemal uniemożliwiło wspólne śpiewanie. W mediach społecznościowych szybko pojawiły się porównania do najsłynniejszych wpadek muzycznych w historii polskiej kadry.
Problemy z nagłośnieniem na warszawskim obiekcie wywołały falę krytycznych komentarzy, w których fani futbolu wytykali organizatorom brak przygotowania technicznego przy tak podniosłym momencie spotkania.
Sytuację na stadionie błyskawicznie skomentował w serwisie X Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w otoczeniu prezydenta Karola Nawrockiego. Polityk wykorzystał akustyczny chaos do sformułowania politycznej złośliwości pod adresem obecnego rządu.
„Hymny na Narodowym to chyba organizował dzisiejszy MSZ. Podobna słyszalność na świecie”
napisał Przydacz.
W ten sposób bliski współpracownik prezydenta zasugerował, że polska dyplomacja pod kierownictwem Radosława Sikorskiego jest na arenie międzynarodowej równie mało skuteczna, co nagłośnienie podczas meczu.
Wpis wywołał poruszenie wśród internautów, stając się jednym z najchętniej podawanych dalej komentarzy po zakończonym spotkaniu, co przeniosło sportowe emocje na grunt czysto politycznego sporu.
Na prowokację doradcy prezydenta odpowiedziała posłanka Lewicy, Anna-Maria Żukowska, próbując sprowadzić dyskusję na tory techniczne.
„Tam jest po prostu fatalna akustyka”
– skomentowała parlamentarzystka, wskazując na obiektywne wady warszawskiego obiektu, które od lat utrudniają organizację koncertów i wydarzeń masowych.
Marcin Przydacz nie poprzestał jednak na jednym wpisie i wdał się w dalszą polemikę. Odparł, że w jego ocenie problemy z dźwiękiem to „akurat tam najmniejszy problem”, przenosząc ciężar rozmowy z kwestii inżynieryjnych na kondycję państwowych instytucji.
W finałowej części wpisu Marcin Przydacz sformułował konkretne zarzuty wobec Ministerstwa Spraw Zagranicznych, wskazując na szereg problemów, które jego zdaniem paraliżują polską politykę.
„Złe zarządzanie, upolitycznienie kadry, paraliż służby dyplomatycznej, brak ambasadorów, gra pod widzimisię ministra… Można wymieniać”
– napisał doradca prezydenta w serwisie X.
Przydacz z ironią podziękował również posłance Żukowskiej za rzekomą zgodę w ocenie ministerstwa, konstatując, że na realne zmiany „pewnie przyjdzie nam jeszcze poczekać”. Do momentu publikacji tej informacji resort dyplomacji nie odniósł się oficjalnie do tych słów.
Spór ten wpisuje się w trwający od wielu miesięcy konflikt między pałacem prezydenckim a rządem dotyczący obsady kluczowych placówek dyplomatycznych.
