Connect with us

CELEBRITY

My też nadal wierzymy w przełamanie, a Wy ❓😍💪❄ Szczegóły w komentarzu ⬇⬇⬇

Published

on

Z piekła do nieba. Tak można podsumować weekend w Wiśle w wykonaniu polskich skoczków. – Po sobocie czułem się zaskoczony i zdezorientowany. W niedzielę wszystko wróciło do normy – mówi WP SportoweFakty były prezes PZN Apoloniusz Tajner.

W sobotę występ Biało-Czerwonych w Wiśle zakrawał o kompromitację (więcej -> TUTAJ). W niedzielę Polacy niespodziewanie zaprezentowali się zgoła inaczej i zanotowali najlepszy występ w tym sezonie. Kacper Tomasiak zajął 5. lokatę, zaś Piotr Żyła został sklasyfikowany na 7. pozycji.

Bogumił Burczyk, dziennikarz WP SportoweFakty: Zobaczyliśmy dwie różne odsłony kadry Macieja Maciusiaka. Jak interpretuje pan wyniki rywalizacji w Wiśle?

Apoloniusz Tajner, były prezes Polskiego Związku Narciarskiego: Niedzielne wyniki bardziej odzwierciedliły nasz potencjał i przygotowanie do sezonu. To, co wydarzyło się w sobotę, było dla mnie dosyć zaskakujące i niezrozumiałe. Wypadliśmy bardzo słabo, jako grupa. Drugi konkurs udowodnił, że nasi reprezentanci utrzymują solidny poziom.

Wprawdzie odczuwam pewien niedosyt, bo właściwie wszyscy popełniają jakieś błędy. Żaden z naszych reprezentantów nie zaprezentował się perfekcyjnie, a ja na dziś bardziej przyglądam się technice, niż rezultatom. One są drugorzędne. Najlepsi w stawce Pucharu Świata są Domen Prevc i Ryoyu Kobayashi. Pozostali starają się ich dogonić.

Weekend rozliczamy na plus, czy raczej na minus?

W sobotę rozczarowaliśmy, analizując rezultat, w niedzielę zaprezentowaliśmy na miarę potencjału. Myślę, że za wcześnie, by przywiązywać wielką wagę do zajmowanych lokat. Sezon dopiero się zaczął, a czołówka będzie się klarować. W grudniu mamy jeszcze kilka konkursów, a pod koniec miesiąca rozpocznie się Turniej Czterech Skoczni, który będzie pierwszym istotnym sprawdzianem w sezonie olimpijskim.

Czeka nas jeszcze wiele zmian i przetasowań w czołówce. Teraz ważne, by proces przygotowawczy do najważniejszej imprezy przebiegał zgodnie z planem. Pod tym względem widzę wiele powodów do optymizmu.

Jak ocenia pan dyspozycję poszczególnych polskich skoczków?

Cieszy mnie, że szeroka grupa zawodników, widzę ich siedmiu, prezentuje poziom czołowej trzydziestki Pucharu Świata. Nie udało się tego potwierdzić w każdym konkursie, ale oceniamy ich potencjał. Najlepsza forma dopiero ma nadejść, ona nie przychodzi błyskawicznie. Długofalowo będziemy świadkami wielu zwrotów akcji, śledzę sezony olimpijskie i to się powtarza.

Przechodząc do dyspozycji Polaków – jestem za Kamilem Stochem. Uważam, że znajduje się teraz w odpowiednim miejscu. Jeśli poprawi drobne mankamenty, które widzi on i trenerzy, to zaowocuje to błyskawiczną poprawą zajmowanych lokat. Czołówka już teraz się rozmyła. Wielu zawodników, którzy błysnęli na początku, miało większe lub mniejsze problemy ostatnio.

Na wyższy poziom wskoczył Piotr Żyła. Kacper Tomasiak jest teraz numerem jeden naszej kadry i po raz kolejny udowodnił, że poczynił ogromne postępy, względem poprzedniego sezonu. Wygląda bardzo swobodnie na progu, ale musi jeszcze poprawić inne elementy. Żyła na pewno mnie zaskoczył. Spodziewałem się, że może lepiej skakać, niż miało to miejsce w sobotę, ale w niedzielę przerósł moje oczekiwania.

A pozostali?

Maciej Kot ma powody do zadowolenia. Zapunktował i pewnie będzie mu lżej. Do Zimowych Igrzysk Olimpijskich we Włoszech jeszcze daleka droga. W ich kontekście nie przywiązywałbym wielkiej wagi do tego, co się dzieje teraz. Spójrzmy na Andreasa Wellingera. Idzie tym samym systemem, co w poprzednich ważnych sezonach. Wlecze się z tyłu, a być może później będzie walczył o podium. Wielokrotnie tak się zdarzało w przeszłości.

W skokach narciarskich dostrzegam pewną drabinkę postępów. Najpierw jesteś na poziomie awansu do drugiej serii. Potem z miejsc w czołowej trzydziestce zawodnicy przesuwają się do najlepszej dwudziestki. Z niej atakują lokaty w top 10. Następnym szczeblem jest czołowa szóstka, potem podium, a na końcu pierwsze miejsce. Forma rośnie etapami. Jest za to kilka niewiadomych.

Na przykład?

Czy Kacper Tomasiak wytrzyma obciążenia? Maciusiak na pewno będzie widział, co zrobić, jeśli pojawi się zmęczenie i już teraz bacznie mu się przygląda. Trzeba obserwować.

Po sobotnim konkursie w Wiśle zaniepokoiły pana wyniki, w kontekście dalszej części sezonu?

W żadnym wypadku. Wiedziałem, że po prostu zaprezentowaliśmy się poniżej potencjału. Byłem zdziwiony i zdezorientowany, ale nie zaniepokojony. W równych warunkach wyglądaliśmy już dużo lepiej. W kilku pierwszych konkursach zaprezentowaliśmy pewną solidność i stabilny filar przygotowania do rywalizacji. Dawid ma słabszy moment, ale to może być po prostu taki okres. Zaraz jego forma jest w stanie wystrzelić do góry.

Co dolega Dawidowi Kubackiemu?

Popełnia pewien błąd. Mówiąc żargonem dyscypliny – wycofuje się, a potem przerzuca ciało. W każdej chwili jest w stanie się z tym uporać. Jak znajdzie receptę, zobaczymy diametralnie różniącego się zawodnika. To pewien drobiazg, ale kosztuje go kilka metrów. Trenerzy widzą, co się dzieje. Najwyższy poziom nie wybacza nawet minimalnych niedociągnięć.

Spóźnisz się na progu o jedną setną? Już wypadasz z czołowej dziesiątki. Dwie setne? Obejdziesz się smakiem najlepszej dwudziestki. Mówimy o takich różnicach. To nawet trudno dostrzec gołym okiem. Trenerzy podchodzą do takich elementów często intuicyjnie. Liczą się automatyzmy i wyczucie u skoczka. Wtedy nie myślisz o tym, co robisz i latasz daleko. Bez większych analiz. Lekkość jest w tym wszystkim najważniejsza.

Dlatego często przywołuje przykład Wellingera, któremu brakowało tego wyczucia na początku, a nabierał go w trakcie. Wówczas zaczynał fatalnie, kończył niesamowicie. Z kolei pozostali mieli wyczucie na początku, a gubili je w trakcie sezonu. Domen Prevc też doskonale zna to zjawisko, choć teraz jest starszy, bardziej doświadczony i może będzie inaczej. Właśnie dlatego, tak istotne jest, by przyglądać się technice, a nie rezultatom.

Więc wierzy pan, że ten sezon może być piękny dla polskich skoczków?

Jesteśmy nadal w grze. Sukces uważam za jak najbardziej możliwy. Sytuacja jest prosta. Najlepsi dyktują warunki. Potem dla nich jest obniżany rozbieg, by nie przeskoczyli skoczni, bo w danej chwili są perfekcyjni i wyznaczają topowy poziom. Z kolei reszcie, która boryka się z pewnymi mankamentami, jest wtedy trudniej.

Bo przy obniżonym rozbiegu wychodzą nawet najdrobniejsze błędy i stają się uwypuklone. Tak rodzą się różnice pomiędzy skoczkami. Ja wierzę, że poprawimy pewne niedociągnięcia i na dobre zaczniemy się liczyć w walce o najważniejsze lokaty. Co ważne, w kluczowych chwilach tego sezonu.

Rozmawiał Bogumił Burczyk, dziennikarz WP SportoweFakty

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

CELEBRITY3 hours ago

Prince William and Princess Kate’s ‘clear-the-air’ talks with Prince Harry and Meghan Markle revealed

CELEBRITY6 hours ago

No nieźle :

CELEBRITY6 hours ago

Emerytura to dla nie wyrok! 😱

CELEBRITY6 hours ago

Po tych słowach w Polsce zapanowało poruszenie❗️

CELEBRITY6 hours ago

Niecodzienna sytuacja na boisku: zawodnik zrezygnował z rzutu karnego, a decyzja sędziego zaskoczyła wszystkich obecnych na stadionie.

CELEBRITY6 hours ago

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty podjął zaskakujący krok w sprawie prezydenckiego projektu ustawy o sądownictwie. Co to oznacza?

CELEBRITY6 hours ago

Uderzyły niepokojące wieści

CELEBRITY6 hours ago

Mocne słowa

CELEBRITY6 hours ago

Oby się mylił

CELEBRITY6 hours ago

⛸️Kiedy na lodowisku w Mediolanie wybrzmiały pierwsze dźwięki motywu z “Moulin Rouge”, cała hala wstrzymała oddech. Jekaterina Kurakowa dała niesamowity popis. Chwilę później reprezentantka Polski niespodziewanie ujawniła: “Chciałam spełnić swoje marzenie o występie na igrzyskach olimpijskich i potem zakończyć karierę”. Jest jednak nadzieja dla kibiców. Sama im ją dała, zaledwie chwilę po tych słowach. A do tego przecież… już raz powiedziała: pas. Wróciła i na igrzyskach rozkochała w sobie Polaków 🇵🇱❤️ ➡️

CELEBRITY7 hours ago

Iran’s Khamenei faces gravest crisis of his rule as US strike force gathers

CELEBRITY7 hours ago

The Supreme Court on Friday ruled that President Donald Trump violated federal law when he unilaterally imposed sweeping tariffs across the globe, a striking loss for the White House on an issue that has been central to the president’s foreign policy and economic agenda.

Copyright © 2025 USAtalkin