CELEBRITY
Napięcia wewnątrz PiS rosną, a frakcje ścierają się przed kluczowymi spotkaniami. Czy partia zdoła zachować jedność w obliczu konfliktów?
Fakt” sprawdził nastroje wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości przed dwoma kluczowymi spotkaniami z parlamentarzystami partii. W tle wciąż gorące spory różnych frakcji, z których najważniejszy jest konflikt byłego premiera z resztą stronnictw. — Mateusz Morawiecki publicznie opowiadał o tym, że znów chce być premierem i kto będzie u niego ministrem. To zupełnie niepotrzebne — komentuje polityk z frakcji “maślarzy”. Inny poseł, z grupy “harcerzy”, czyli stronników Morawieckiego, odpowiada: — Koalicja z Konfederacją Sławomira Mentzena czy Grzegorzem Braunem to prosty przepis na 44 proc. poparcia dla KO, 20 proc. dla PiS i 15 proc. dla Brauna.
Mateusz Morawiecki i jego ludzie mają swoje ambicje. Wprowadzają chaos komunikacyjny. To jest źle odbierane w partii — usłyszeliśmy od jednego z posłów PiS, któremu daleko do frakcji tzw. harcerzy. Nie ulega wątpliwości, że podziały w największej partii opozycyjnej pojawią się na agendzie środowych spotkań wewnątrz PiS.
Najpierw 7 stycznia o godz. 14 zbierze kierownictwo Prezydium Komitetu Politycznego (potocznie nazywany PKP), w skład którego wchodzi ścisłe kierownictwo ugrupowania. Cztery godziny później wszyscy parlamentarzyści PiS na wyjazdowym posiedzeniu klubu mają wysłuchać wezwania do jedności.
“Dzisiejsze posiedzenie Prezydium Komitetu Politycznego nie jest ani nagłe, ani nadzwyczajne — jest rutynowe i zostało zaplanowane z dużym wyprzedzeniem, jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia. Podobnie zresztą posiedzenie klubu. Spotkania władz i członków partii odbywały się już w tej formule nie raz i zapewne w przyszłości będą kontynuowane. To tak dla uspokojenia nastrojów w mediach. Spokojnie, z planem wkraczamy w nowy rok” — napisał w serwisie X rzecznik PiS Rafał Bochenek.
Warto przypomnieć, że w ostatnich tygodniach na światło dzienne wypłynął coraz ostrzejszy spór różnych frakcji wewnątrz PiS. Główny spór dotyczy frakcji tzw. harcerzy, czyli stronników byłego premiera i wiceprezesa partii Mateusza Morawieckiego z pozostałymi grupami, jak “maślarze” (m.in. Patryk Jaki, Przemysław Czarnek, Jacek Sasin), “ziobrystów” (m.in. Michał Wójcik czy Sebastian Kaleta) oraz lojalistów prezesa Kaczyńskiego (np. Mariusz Błaszczak czy Joachim Brudziński).
Pomysł Michała Dworczyka i reakcja Mariusza Błaszczaka na niego pokazuje, że nie był on autoryzowany z kierownictwem partii. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że Dworczyk ma ambicje w tematach wojskowości, ale ten ruch w partii jest źle odbierany — tak jeden z posłów PiS skwitował najnowszą odsłonę starcia frakcji.
Chodzi o propozycję europosła i byłego szefa kancelarii premiera Michała Dworczyka, aby wprowadzić podatek na rzecz Wojska Polskiego. “Michale, podnoszenie podatków i sięganie do kieszeni Polaków to droga na skróty” — tak w serwisie X na propozycję “harcerza” odpowiedział szef klubu PiS Mariusz Błaszczak, zaliczany do grona “lojalistów”.
Nie sądzę, aby na poniedziałkowych spotkaniach zapadły jakieś personalne decyzje. Chodzi bardziej o wygaszenie emocji. Nie czuję się “harcerzem”, ale na pytanie, czy bliżej mi do polityków opowiadających się za radykalizacją i koalicją z Braunem albo do budowania konstruktywnej prawicy, to zdecydowanie jestem w tej drugiej grupie. Zapowiadanie już dzisiaj koalicji z Konfederacją Mentzena czy Braunem to prost przepis na 44 proc. poparcia dla KO, 20 proc. dla PiS i 15 proc. dla Brauna — podkreślał jeden z posłów PiS.
Z kolei inny polityk z frakcji “maślarzy” komentował: — Frakcje wewnątrz partii są i będą. Nie spodziewam się żadnych konkretnych decyzji. Emocje wokół Morawieckiego się uspokoiły, a największa irytacja była tym, co robił dwa miesiące temu. Publicznie opowiadał o tym, że znów chce być premierem i kto będzie u niego ministrem. To zupełnie niepotrzebne, bo nie wiemy, jak ułoży się układanka koalicyjna po kolejnych wyborach. Nie można kategorycznie wykluczyć rozmów z Konfederacją czy Braunem, bo w takim układzie Morawiecki na pewno nie będzie premierem.
W ostatnich dniach jeszcze jeden polityk wewnątrz PiS wywołał falę krytyki. Chodzi o europosła i byłego szefa służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. Najpierw 3 stycznia opublikował wpis w serwisie X nawiązujący do ujęcia dyktatora Wenezueli Nicolasa Maduro ze zdjęciem wygenerowanym przez sztuczną inteligencję, w którym napisał: “Zobacz Donald Tusk, jak kończą dyktatorzy”. Z kolei 6 stycznia w rozmowie z prawicową telewizją wPolsce24 mówił, że symbolem obecnego rządu są “kajdanki zespolone, a Donald Tusk buduje elementy reżimu totalitarnego”.
Sama wypowiedź ma swoje racje, ale wpis o Maduro był niepotrzebny i absurdalny — skwitował jeden z posłów PiS.
Nowogrodzka szyje nowy program. Efektów na razie nie widać
Przekaz o jedności to nie jedyne przesłanie, które ma popłynąć z ust Jarosława Kaczyńskiego o uszy jego polityków. — Z niecierpliwością czekam na to spotkanie. Spodziewam się, że zostanie podjęty temat spotkań z mieszkańcami w każdej gminie, które były wcześniej zapowiadane — sugerował jeden z posłów ugrupowania.
PiS jeszcze pod koniec ubiegłego roku zapowiadał ofensywę programową. Owszem, od listopada odbyła się seria spotkań z sympatykami, w których brał udział też Kaczyński, ale ostatnio przyhamowała. Nie widać również efektów pracy zespołu programowego, który pod koniec listopada powołał prezes PiS. W jego składzie znalazł się m.in. Daniel Obajtek, ale zabrakło Mateusza Morawieckiego.
