CELEBRITY
Napięta atmosfera przed Uniwersytetem Warszawskim. Studenci i politycy w ogniu wymiany zdań, a jedno z nich wywołuje burzę oklasków.
Konferencja prasowa posłów została przerwana przez studentkę UW. — Zostawcie nasz uniwersytet! — wykrzyczała. Patryk Jaki zaproponował jej rozmowę i — choć początkowo odmawiała — doszło między nimi do wymiany zdań. Jedno ze zdań młodej kobiety wywołało głośne brawa.
Patryk Jaki i Tobiasz Bocheński na środę (18 marca) zaplanowali kolejne spotkania z serii “Zmień nasze zdanie”. Jedno z nich miało odbyć się o godz. 11 przy Bramie Głównej na terenie Kampusu Głównego Uniwersytetu Warszawskiego. Dzień wcześniej przekazali jednak, że uczelnia odmówiła im wstępu. Politycy stawili się więc przed wejściem.
Zanim przeszli do dyskusji, zorganizowali konferencję prasową. Powiedzieli dziennikarzom, że władze UW nie chciały “upolityczniać swojej działalności”. “Fakt” zapytał rzeczniczkę uczelni o przyczynę i okoliczności tej decyzji. “Organizacja spotkania na terenie Uniwersytetu Warszawskiego wymaga zgody na wniosek złożony przez organizatora. Do władz uczelni żaden taki wniosek nie wpłynął” — wskazała.
Po oświadczeniu polityków przyszła pora na pytania od dziennikarzy. Jedno z nich zostało zagłuszone przez studentkę. — Zostawcie nasz uniwersytet, zostawcie nasz uniwersytet! — krzyczała. Jaki próbował jej odpowiedzieć, ale nie zdołał dokończyć zdania. — Zostawcie. Próbujecie tu wejść ze swoją polityką i to jest po prostu absurdalne — odparła.
Ja bardzo chętnie z panią porozmawiam — zapewnił europoseł PiS. Studentka stwierdziła, że “nie chce z nim rozmawiać”. — Tylko pani chce krzyczeć, nie chce pani ze mną rozmawiać — zauważył Jaki. Młoda kobieta postanowiła odpowiedzieć politykowi.
— Zbieracie się, robicie tu show. Ludzie mają konkretne potrzeby, a wy chcecie tutaj prowadzić jakąś swoją agendę, kopiować Trumpa, Kirka, nie — mówiła. Wtedy za kamerami rozległy się głośne oklaski. Jaki zapytał, czy uważa, że “to jest w porządku”, że oni nie są wpuszczani na teren UW, a niedługo będzie tam występował Waldemar Żurek. — Gdyby ta społeczność was chciała, to by was wpuścili — oceniła
