CELEBRITY
Naprawdę to powiedział!
Podczas tegorocznego forum w Davos zapadły kluczowe deklaracje dotyczące udziału Polski w nowej, międzynarodowej inicjatywie pokojowej. Choć propozycja ze strony USA otwiera przed Warszawą nowe perspektywy dyplomatyczne, jej realizacja napotyka na poważne przeszkody natury formalnej i budżetowej. Zgodnie z informacjami Polskiej Agencji Prasowej, przyszłość tego projektu zależy teraz od wypracowania trudnego konsensusu na krajowej scenie politycznej.
Trump o pozycji Polski w Radzie Pokoju
Konstytucyjne wymogi ratyfikacji
Resort finansów stawia weto
Przyszłość polskiego członkostwa
Prezydent USA Donald Trump oficjalnie zainaugurował Radę Pokoju jako nową platformę dyplomatyczną mającą na celu rozwiązywanie globalnych kryzysów, w tym konfliktu na Bliskim Wschodzie. W rozmowie z dziennikarzami amerykański przywódca nie szczędził pochwał pod adresem polskiego prezydenta, podkreślając jego osobiste zaangażowanie i gotowość do współpracy. Trump stwierdził wprost:
„Karol wykonuje świetną pracę. Ale musi zdobyć zgodę. Niektórzy muszą zdobyć zgodę, inni nie muszą”.
Słowa te, cytowane przez Polską Agencję Prasową, ujawniają, że Polska wyraziła zainteresowanie dołączeniem do tego prestiżowego, lecz kosztownego gremium.
Mimo entuzjazmu ze strony Białego Domu, Karol Nawrocki zachowuje ostrożność wynikającą bezpośrednio z polskiego porządku prawnego. Polski prezydent, choć uczestniczył w uroczystościach w Davos, nie zdecydował się na podpisanie dokumentu założycielskiego, co tłumaczył koniecznością zachowania konstytucyjnych standardów. Przystąpienie do nowej organizacji międzynarodowej wymaga bowiem przeprowadzenia procedury tzw. dużej ratyfikacji, która obejmuje nie tylko uchwałę Rady Ministrów, ale przede wszystkim ustawową zgodę parlamentu. Jak relacjonował Donald Trump, Polska i Włochy znalazły się w grupie państw, które zadeklarowały gotowość, lecz muszą najpierw dopełnić skomplikowanych procedur wewnętrznych.
Kwestia członkostwa w nowo powstałej Radzie Pokoju budzi jednak silne emocje w polskim rządzie, głównie ze względu na gigantyczne koszty uczestnictwa. Minister finansów i gospodarki, Andrzej Domański, w rozmowie z dziennikiem „Rzeczpospolita” jednoznacznie odciął się od planów finansowania tej inicjatywy, wskazując na brak odpowiednich środków w budżecie państwa. Według doniesień stałe miejsce w radzie wiąże się z jednorazową opłatą rzędu miliarda dolarów, co zdaniem resortu finansów jest wydatkiem niemożliwym do zaakceptowania w obecnej sytuacji. Domański podkreślił, że rząd ma inne priorytety, a bez jego uchwały żadne wiążące zobowiązania prawne nie zostaną podjęte.
Sytuacja w Davos pokazuje wyraźny rozdźwięk między wizją prezydenta a realnymi możliwościami i wolą polityczną rządu. Choć dołączenie do Rady Pokoju u boku takich liderów jak Viktor Orbán czy Javier Milei jest postrzegane przez ośrodek prezydencki jako szansa na wzrost prestiżu, bariery finansowe i prawne mogą okazać się nie do przebicia. Brak Rosji i Chin wśród sygnatariuszy podkreśla zachodni charakter nowej organizacji, jednak polski udział pozostaje pod znakiem zapytania. Ostateczna decyzja będzie wymagała trudnego kompromisu na krajowej scenie politycznej, co w obliczu stanowczego sprzeciwu Ministerstwa Finansów wydaje się obecnie mało prawdopodobne.
