CELEBRITY
Naprawdę to powiedział! Aż trudno uwierzyć
W wywiadzie dla Polsat News Przemysław Czarnek wezwał Donald Tusk do likwidacji systemu ETS, powołując się na dane Karol Nawrocki. Tymczasem ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska ostrzegła w TVN24 przed gospodarczym chaosem i izolacją kraju. Spór pokazuje rosnące napięcie wokół przyszłości polskiej energetyki.
Czarnek: „Trzeba zakończyć historię ETS”
Węgiel i atom zamiast unijnych ograniczeń
Rząd: wyjście z ETS „niemożliwe”
ETS i nowe koszty od 2028 roku
Podczas rozmowy w Polsat News Przemysław Czarnek jasno zadeklarował, że fundamentem jego programu będzie odejście od unijnego systemu handlu emisjami, czyli European Union Emissions Trading System.
„Oczekuję od pana premiera Tuska, że będziemy mieli decyzję o zakończeniu historii ETS w Europie” powiedział polityk.
Jego zdaniem Polska nie ma już pola do negocjacji z Unią Europejską, a sam mechanizm nazwał „ideologią unijną”, która według niego nie przynosi realnych korzyści.
Czarnek podkreślił, że rząd powinien natychmiast przerwać wdrażanie regulacji, które jego zdaniem obciążają gospodarkę i podnoszą koszty energii. W argumentacji powołał się na dane przedstawione przez Karola Nawrockiego.
Przemysław Czarnek zadeklarował, że kwestia energetyki będzie kluczowym elementem jego programu wyborczego. Według posła jedyną drogą do uzyskania taniej energii jest ścisłe połączenie wydobycia węgla z budową elektrowni jądrowej. Polityk podkreślił:
„Musimy utrzymywać coś, co jest stabilne. Stabilny w Polsce jest węgiel”.
Czarnek wyraził przy tym sceptycyzm wobec gazu, zauważając, że jego dostawy są uzależnione od nieprzewidywalnej sytuacji międzynarodowej i konfliktów zbrojnych.
Jego zdaniem oparcie systemu na własnych zasobach surowcowych to jedyny sposób na zapewnienie suwerenności energetycznej kraju. Poseł zapowiedział, że jego strategia zakłada całkowitą rezygnację z unijnych ograniczeń, które uznaje za hamulec rozwojowy, i skupienie się na stabilnych źródłach zasilania.
Do tych propozycji odniosła się ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska. W rozmowie z TVN24 zaznaczyła, że opuszczenie systemu ETS nie jest realnym scenariuszem.
„Wyjście w ogóle z ETS jest niemożliwe” – podkreśliła.
Wyjaśniła, że Polska działa w ramach wspólnego rynku energii Unii Europejskiej, który opiera się na jednolitych zasadach. Ich odrzucenie oznaczałoby według niej poważne konsekwencje gospodarcze.
„Nie moglibyśmy eksportować nadwyżek energii ani importować jej z krajów sąsiednich” – dodała.
Ministra zaznaczyła, że rząd Donalda Tuska prowadzi rozmowy nad reformą systemu, a nie jego likwidacją.
System ETS to mechanizm Unii Europejskiej, którego celem jest ograniczanie emisji CO₂ poprzez nadanie im ceny rynkowej. Obecnie obejmuje głównie sektor energetyczny i przemysł.
Sytuacja zmieni się po 2028 roku wraz z wejściem w życie ETS2, który rozszerzy opłaty na transport oraz budownictwo. To oznacza, że koszty transformacji mogą bezpośrednio odczuć gospodarstwa domowe.
Zapowiedzi nowych regulacji stają się jednym z głównych argumentów przeciwników systemu. Z kolei rząd podkreśla, że transformacja energetyczna jest nieunikniona, a alternatywą może być izolacja gospodarcza. Spór o ETS pozostaje jednym z najważniejszych tematów debaty publicznej.
