Connect with us

CELEBRITY

Nie chodzi o snusy

Published

on

Prezydent Karol Nawrocki coraz śmielej zdaje się budować swoją polityczną niezależność od Prawa i Sprawiedliwości – formacji, która wyniosła go do Pałacu Prezydenckiego. Jego decyzje, spotkania i deklaracje budzą w kuluarach wątpliwości, czy głowie państwa jest dziś bliżej do Konfederacji niż do prezesa Jarosława Kaczyńskiego? Pod lupę wziął to publicysta Łukasz Warzecha w rozmowie z naszym portalem. 

Karol Nawrocki już w kampanii otwarcie dystansował się od rządu Mateusza Morawieckiego, co pomogło mu pozyskać głosy sympatyków Konfederacji
Głowa państwa realizuje niektóre wolnorynkowe postulaty
Relacje te nie są jednak idealne

Wszystko zaczęło się jeszcze w trakcie kampanii prezydenckiej wiosną 2025 roku. To wtedy Karol Nawrocki przyjął zaproszenie do kancelarii Sławomira Mentzena w Toruniu. Przyszły prezydent wykonał tam manewr, który zaskoczył wielu obserwatorów: otwarcie odciął się od wielu decyzji gospodarczych rządu Zjednoczonej Prawicy. Krytykował między innymi wprowadzanie limitów w obrocie gotówkowym oraz zawiłości podatkowe z czasów rządów PiS.

Nawrocki poszedł o krok dalej i podpisał postawione mu warunki. Zobowiązał się w nich między innymi do:

niezgadzania się na żadne podwyżki podatków ani nowe opłaty uderzające w portfele Polaków,
twardej obrony polskiego złotego oraz płatności gotówkowych,
blokowania przepisów ograniczających swobodę wypowiedzi pod pretekstem mowy nienawiści.
Co ciekawe, sztabowcy Prawa i Sprawiedliwości wcale nie rwali z tego powodu włosów z głowy. Przeciwnie – jak wynikało z zakulisowych doniesień, celowe “odklejenie” kandydata od szyldu partyjnego było zaplanowaną strategią. Miało to przyciągnąć elektorat, który odrzucał PiS, ale za wszelką cenę nie chciał dopuścić do wygranej Rafała Trzaskowskiego.

Ta taktyka ostatecznie przyniosła mu sukces w drugiej turze. Część polityków Konfederacji wprost zachęcała do głosowania przeciwko kandydatowi Koalicji Obywatelskiej, co pomogło przypieczętować zwycięstwo Karola Nawrockiego. 

Zaledwie kilka dni temu, 18 lutego 2026 roku, Sławomir Mentzen oficjalnie przekroczył progi Pałacu Prezydenckiego. Choć jawnym i podawanym do mediów powodem spotkania lidera Konfederacji z Karolem Nawrockim miały być konsultacje w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości, polityczne kuluary szybko obiegła plotka o drugim dnie tej wizyty. 

Prawdziwą stawką tych rozmów miało być budowanie wspólnego frontu z pominięciem dyktatu Prawa i Sprawiedliwości. Z medialnych doniesień wynika, że Mentzen i Nawrocki dyskutowali nad koncepcją prawicowego paktu senackiego. Lider Nowej Nadziei, który znajduje się obecnie w otwartym i ostrym konflikcie z władzami PiS, zaproponować miał nową architekturę na prawicy. Według tego planu, to właśnie głowa państwa miałaby stać się głównym “gospodarzem” i patronem prawicowego porozumienia, co jest bezpośrednim uderzeniem w dotychczasowy monopol Jarosława Kaczyńskiego.

Sam lider Konfederacji po wyjściu z Pałacu przyznał dość tajemniczo, że “porozumienie jest możliwe, ale wymaga dalszych prac”. To dowód na to, że pakt zawarty jeszcze w trakcie ubiegłorocznej kampanii w Toruniu przetrwał, a relacje prezydenta ze środowiskami wolnościowymi przeszły w fazę twardej, pragmatycznej gry o realne wpływy.

Inne zdanie w tym temacie ma publicysta Łukasz Warzcha. W rozmowie z naszym portalem oznajmił, że “im dalej w las”, tym mniej prawdopodobny wydaje się zwrot prezydenta ku Konfederacji:

Mam wrażenie, że to, iż pan prezydent został wybrany głosami wyborców panów Bosaka, Mentzena i Brauna, nie oznacza wcale, że zasadniczo uniezależnił się od PiS-u. Nie mam tu na myśli jakiegoś bieżącego uzgadniania spraw czy posłuszeństwa wobec prezesa. Chodzi mi raczej o to, że generalnie pozostaje on członkiem obozu Prawa i Sprawiedliwości – również, jeżeli chodzi o kwestie światopoglądowe.

– Mogę to wytłumaczyć na przykładzie wczorajszych wydarzeń, czyli podpisania ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa oraz dokończenia modernizacji ustawy o KRS. Gdyby pan prezydent był bliski obozowi Konfederacji, to moim zdaniem zawetowałby tę ustawę. On jednak ją podpisał, wykonując jedynie pozorny ruch skierowania jej do Trybunału Konstytucyjnego.

– Zrobił tak po pierwsze dlatego, że nie jest prezydentem przedsiębiorców, a to oni przede wszystkim na tym ucierpią. Po drugie – jest prezydentem głęboko uzależnionym od interesów amerykańskich. Jeżeli sprawy potoczą się tak, jak przewiduje to większość ekspertów – czyli wprowadzone zostaną zakazy dla firm chińskich – to jednymi z największych beneficjentów tej ustawy będą głównie firmy amerykańskie, takie jak Motorola czy Cisco. Oczywiście nie tylko one, bo za ustawą lobbowały również firmy europejskie. 

I dalej:

– Mam jednak wrażenie, że kierunek jest wręcz odwrotny. O ile blisko wyborów i bezpośrednio po nich można było uznawać pana Karola Nawrockiego za prezydenta bliższego Konfederacji niż PiS-owi, o tyle im dłużej trwa jego prezydentura, tym bardziej widać wpływ otaczających go ludzi. Są to osoby z wnętrza Prawa i Sprawiedliwości i tym wyraźniej widać brak uwrażliwienia na sprawy, które zapewniły Konfederacji dobre wyniki sondażowe. Mowa tu o sprawach przedsiębiorców czy kwestiach wolności osobistej. W tych obszarach nie dostrzegam u pana prezydenta szczególnego uwrażliwienia.

– Należy to jednak odróżnić od czystej, powiedziałbym, technologii politycznej, czyli na przykład od kwestii ewentualnego paktu senackiego. W tym przypadku pan prezydent może zachować się pragmatycznie, mając na uwadze swoją walkę o reelekcję w 2030 roku. W takich sprawach może współpracować z Konfederacją równie blisko, jak z PiS-em.

– Gdybym jednak miał ocenić, komu pan prezydent jest bliższy pod względem podejmowanych decyzji i światopoglądu, zdecydowanie wskazałbym, że jest to prezydent obozu PiS-u, a nie obozu Konfederacji.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 USAtalkin