CELEBRITY
Nie jest dobrze 😞
Był ikoną światowej sceny i głosem, który łączył pokolenia. Dziś wymaga całodobowej opieki. Historia jednej z największych legend muzyki porusza i skłania do refleksji.
Jak postrzegani są celebryci?
Legenda estrady, która wychowała pokolenia fanów
Problemy zdrowotne legendy estrady
Publiczny wizerunek celebrytów niemal zawsze jest starannie zaplanowany i dopracowany. Odbiorcy widzą uśmiechy na czerwonych dywanach, perfekcyjne zdjęcia w mediach społecznościowych, nagrody, zawodowe sukcesy oraz opowieści o spełnionym życiu. Ten atrakcyjny obraz stanowi jednak jedynie fragment rzeczywistości. Poza światłem reflektorów toczy się codzienność pełna zwykłych poranków, zmęczenia, obaw o przyszłość i problemów, których rozpoznawalność nie jest w stanie wyeliminować. Szczególnie boleśnie granica między światem gwiazd a zwykłych ludzi zaciera się w obliczu dramatycznych doświadczeń, takich jak choroba dziecka.
Moment, w którym osoby publiczne decydują się mówić otwarcie o takich przeżyciach, nadaje ich słowom zupełnie nowy wymiar. Przestają one być wyłącznie prywatnym wyznaniem, a stają się ważnym komunikatem społecznym. Z jednej strony przełamują tabu i pokazują, że choroby genetyczne, wady wrodzone czy długotrwałe leczenie nie powinny być tematami przemilczanymi. Z drugiej — pełnią funkcję edukacyjną, poszerzając wiedzę społeczeństwa o problemach dotąd znanych głównie specjalistom lub rodzinom bezpośrednio dotkniętym chorobą.
Nie sposób pominąć także emocjonalnego znaczenia takich historii. Rodzice dzieci zmagających się z ciężkimi schorzeniami często funkcjonują w poczuciu samotności i permanentnego napięcia. Gdy widzą, że podobne doświadczenia przeżywają osoby znane, wielu z nich po raz pierwszy odczuwa ulgę i poczucie wspólnoty. Popularność nie chroni przed trudnościami – nie przyspiesza diagnoz ani nie usuwa lęku przed wynikami badań – ale uświadamia, że emocje i wyzwania są wspólne dla wszystkich, niezależnie od statusu czy pozycji społecznej.
Takie świadectwa wpływają również na sposób postrzegania sławy. Zamiast idealizowania czy zazdrości pojawia się empatia i zrozumienie. Gwiazdy przestają być odległymi ikonami, a stają się ludźmi mierzącymi się z realnymi problemami, w których centrum zawsze znajduje się dziecko i jego zdrowie. W tym ujęciu rozpoznawalność przestaje służyć wyłącznie autopromocji — staje się narzędziem budowania społecznej świadomości, wrażliwości i solidarności z tymi, którzy każdego dnia walczą o normalność i bezpieczeństwo swoich bliskich.
Phila Collinsa zna praktycznie każdy. Nawet ci, którzy nie potrafią wymienić tytułów jego piosenek, rozpoznają charakterystyczny głos od pierwszych sekund. To jeden z najbardziej wpływowych muzyków w historii światowej sceny muzycznej. Karierę rozpoczął jako perkusista, by z czasem stać się wokalistą legendarnego zespołu Genesis, a później jednym z najpopularniejszych artystów solowych lat 80. i 90.
Jego utwory stały się hymnem kilku pokoleń. „In the Air Tonight”, „Against All Odds”, „Another Day in Paradise”, „You’ll Be in My Heart” – to tylko kilka przykładów piosenek, które na stałe wpisały się w historię muzyki popularnej. Collins jest nie tylko wykonawcą, ale też kompozytorem, autorem tekstów i producentem, który potrafił łączyć emocje z komercyjnym sukcesem. Jego twórczość trafiała zarówno do miłośników rocka, jak i popu, a koncerty przyciągały tłumy na całym świecie.
Przez lata uchodził za artystę niezwykle aktywnego i pracowitego. Nagrywał płyty, jeździł w trasy koncertowe, występował na największych scenach świata i zbierał kolejne nagrody, w tym Grammy i Oscary. Dla fanów był symbolem muzycznej klasy i niezawodności – kimś, kto zawsze gwarantował emocje. Mało kto jednak zastanawiał się, jak ogromnym obciążeniem dla organizmu było tempo życia, które Collins utrzymywał przez dekady.
Dziś wiadomo, że cena tej kariery okazała się dramatycznie wysoka. Phil Collins znajduje się w bardzo ciężkim stanie i – jak donoszą media – wymaga całodobowej opieki. Muzyk przeszedł aż siedem operacji, które były konieczne z powodu poważnych problemów zdrowotnych narastających przez lata. Największe spustoszenie w jego organizmie miały pozostawić lata nadużywania alkoholu, które doprowadziły do poważnego uszkodzenia nerek oraz ogólnego wyniszczenia organizmu.
Dawny symbol energii i rytmu dziś zmaga się z ograniczoną sprawnością, bólem i koniecznością stałej pomocy przy codziennym funkcjonowaniu. Dla fanów to szokujące informacje, bo jeszcze niedawno oglądali go na scenie, dziś muszą pogodzić się z myślą, że ich idol nie jest już w stanie prowadzić normalnego życia bez wsparcia.
Collins w rozmowie z „Zoe Ball” przyznał, że jest pod stalą opieką i obecnie czuje się już lepiej. Ponadto całkowicie zrezygnował z alkoholu.
„Mam 24-godzinną opiekę pielęgniarską. Dbają o to, żebym brał odpowiednie leki. Poruszam się, ale tylko o kulach (…) Wszystko, co mogło pójść nie tak… rzeczywiście poszło nie tak”.
„Zdecydowanie piłem za dużo. Lubiłem wracać z trasy koncertowej i robić wszystko to, czego do tej pory nie mogłem. Piłem cały dzień, przestając dopiero o 18.00. Nigdy nie urwał mi się film, chociaż kilkakrotnie się przewracałem. Teraz to mnie dogoniło, ponoszę konsekwencje i spędziłem miesiące w szpitalach” – wyznał szczerze Phil Collins w rozmowie z Zoe Ball .
Ta historia porusza, bo pokazuje brutalną prawdę o świecie gwiazd. Sława, pieniądze i sukces nie chronią przed konsekwencjami lat intensywnego życia. Phil Collins pozostaje ikoną muzyki i legendą sceny, ale dziś jego historia jest także ostrzeżeniem. Ostrzeżeniem, że nawet największe nazwiska są bezradne wobec czasu, chorób i wyborów, które kiedyś wydawały się niegroźne.
